Santander będzie wymagał dodatkowego kapitału
Główną reakcją analityków i inwestorów na ubiegłotygodniową informację o tym, że Standard Chartered wyemituje prawa do akcji za 3,3 mld funtów, było zaskoczenie.
Dlaczego bank z tak silnym współczynnikiem kapitałowym i solidną rentownością miałby pozyskiwać świeży kapitał, skoro banki znajdujące się pod tym względem w gorszej sytuacji twierdzą, że nie będą się zwracać po pieniądze do akcjonariuszy?
StanChart jest kolejną grupą po Deutsche Banku, która przeprowadza emisję praw do akcji po opublikowaniu w zeszłym miesiącu nowych, ostrzejszych przepisów dotyczących kapitałów bankowych, zwanych Bazyleą III.
Wielu analityków oczekiwało, że StanChart, podobnie jak większość banków, będzie w najbliższych latach odkładać zyski i stopniowo spełniać wymogi Bazylei III, które w pełni zaczną obowiązywać w 2019 roku. Istotą tych przepisów jest to, że podstawowy wskaźnik kapitałowy banku Tier 1, który mierzy akcje i inny podstawowy kapitał jako odsetek aktywów obciążonych ryzykiem, powinien wynosić 7 proc., a dla dużych, systemowo ważnych banków będzie on prawdopodobnie o 2 proc. wyższy.
Pozyskując świeże 3,3 mld funtów, StanChart podniesie obecny współczynnik w wysokości 9 proc. do około 11 proc., ale zmiany metodologiczne - zawężenie definicji kluczowego kapitału i zwiększenie obciążenia ryzykiem niektórych aktywów - obniżą go z powrotem do 10 proc.
StanChart nie zdradził, do jakiego współczynnika dąży, ale jedna z osób zbliżonych do banku powiedziała: - W przyszłości chcemy operować pomiędzy 11 a 12 proc.
Osiągnięcie tak wywindowanego poziomu kapitałowego nie jest tylko kwestią utrzymania marginesu błędu powyżej bazylejskiego minimum. - StanChart prowadzi rozległe interesy w Singapurze i Hongkongu, a tam niepisana zasada głosi, że wskaźnik kapitałowy powinien wynosić 11 proc. lub więcej - powiedział jeden z doradców.
Analitycy podkreślają kapitałową słabość banków francuskich, w szczególności Credit Agricole, ale również Societe Generale, których akcje należały do najbardziej przecenionych wśród europejskich banków.
Jako kolejnego emitenta wśród dużych banków specjaliści wskazują hiszpańskiego Santandera, najszybciej rozwijającą się grupę finansową, która w ostatnich miesiącach dokonywała przejęć na całym świecie. W ubiegłym miesiącu kupiła od podupadłego Allied Irish Banks polski BZ WBK, płacąc 2,5 mld euro za 70 proc.
Wcześniej Hiszpanie kupili 318 placówek od brytyjskiego Royal Bank of Scotland, przejęli za 3,4 mld dol. portfel amerykańskich kredytów samochodowych od HSBC i 173 placówki w Niemczech od wycofującego się z tego rynku Swedbanku.
Analitycy są przekonani, że akwizycyjny zapał Santandera będzie w pewnym momencie wymagał dodatkowego kapitału.
TŁUM. TK
© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved
Patrick Jenkins
"Financial Times"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu