Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Firmy walczą jakością, a nie ceną

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

INNOWACJA DZIŚ - to nie tylko nowatorskie rozwiązania w skali świata albo kraju, ale również nowość w skali jednego przedsiębiorstwa. Nawet taka skromna innowacja zmienia sposób myślenia władz firmy i jej pracowników

Polska gospodarka pod względem innowacyjności i wydatków na badania lokuje się na szarym końcu UE. Przełomu nie będzie, dopóki nie zmieni się polityka państwa w tej sprawie. Na razie na to się nie zanosi.

Przez innowacyjność rozumie się dziś nie tylko opracowywanie i wdrażanie nowych technologii, ale wszelkie udoskonalenia albo nowości w działalności firmy: wprowadzanie nowych produktów, opakowań, sposobów zarządzania, organizacji produkcji, technik marketingowych. Wystarczy, że producent pierogów zacznie wytwarzać nowy ich rodzaj, z nowym nadzieniem, a już jest to innowacja. Nawet jeśli takie pierogi już na rynku są.

Jeśli firma wprowadza nową, tańszą markę, żeby poszerzyć grono swoich klientów, to także jest innowacyjne działanie. Tak samo, gdy branża odzieżowa próbuje zaszczepić nowe sezonowe atrakcje w modzie. Za innowację uznaje się bowiem obecnie nie tylko nowatorskie rozwiązania w skali świata albo kraju, ale nawet takie, które już powszechnie się stosuje, ale są czymś nowym w danej firmie. Zmieniają one bowiem sposób myślenia i działania władz przedsiębiorstwa oraz jej pracowników, co sprzyja wdrażaniu kolejnych nowych rozwiązań.

Mimo tak szerokiej definicji innowacyjności statystyki są dla nas w tej dziedzinie zatrważające. Według ostatnich danych Eurostatu i GUS tylko co czwartą firmę w Polsce można określić mianem innowacyjnej, podczas gdy średnia unijna to ponad 40 proc., a np. w Niemczech do tej kategorii zalicza się 65 proc. przedsiębiorstw.

Fatalne w przypadku Polski są też trzy inne wskaźniki najczęściej stosowane do oceny innowacyjności gospodarki. Pierwszy to udział produktów zaawansowanych technologii w eksporcie. W naszym kraju nie przekracza on 5 proc. - średnia dla całej Unii Europejskiej to 17 proc. Na Węgrzech ten udział sięga 20 proc., a w Irlandii prawie 30 proc.

Drugi wskaźnik to udział w PKB wydatków na badania i rozwój. W tej konkurencji, z 0,6 proc. (dla porównania: średnia unijna to 1,9 proc., a w najlepszej w tej kategorii we Wspólnocie Szwecji aż 3,75 proc.), zajmujemy jedno z ostatnich miejsc.

Trzecia miara to udział przemysłu w wydatkach danego kraju na badania i rozwój. W Polsce to 30 proc. Średnia UE jest dużo wyższa - 55 proc., a w najbardziej innowacyjnych krajach świata - ponad 60 proc. Co najgorsze, te wskaźniki od lat prawie się u nas nie poprawiają.

Jak grzyby po deszczu powstają u nas parki, klastery i inkubatory technologiczne, co do których eksperci są zgodni, że mogą znacząco przyczynić się do wzrostu innowacyjności. Samych technoparków działa już w całym kraju ponad 20, a w fazie organizacji i budowy jest drugie tyle. Mamy też setki milionów euro funduszy unijnych przeznaczonych na ten właśnie cel oraz tanie kredyty rządowe na wprowadzanie nowych technologii.

Z zakończonych właśnie badań Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, dotyczących dużych polskich firm wynika, że właśnie te przedsiębiorstwa zaczną w razie wyraźniejszego polepszenia koniunktury inwestować, i to przede wszystkim w innowacje.

Jest jeszcze inny bardzo optymistyczny symptom. Do 2007 r. większość małych i średnich firm w Polsce badanych przez Lewiatana walczyło o rynek ceną, a tylko 0,2 proc. z nich innowacyjnymi produktami i usługami. Ponad 51 proc. uznawało wówczas, że jest bardziej konkurencyjne cenowo od zagranicznej konkurencji z Unii Europejskiej. Tylko 20 proc. uważało, że oferuje lepszą jakość od swych rynkowych rywali z innych krajów UE. Zaledwie 12 proc. firm było zdania, iż ma przewagę pod względem nowatorstwa oferowanych produktów i usług.

2008 rok był pierwszym, w którym te same firmy powiedziały, że budują swą pozycję konkurencyjną, przede wszystkim opierając się na jakości, a nie na cenie.

- To fundamentalna zmiana, bo jakość to innowacje - cieszy się dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, ekspert PKPP Lewiatan. - Te firmy dojrzały do tego, by postawić na nowatorstwo. Dojrzeli do tego też polscy konsumenci, którzy coraz częściej przywiązują wagę do jakości i chętnie sięgają po nowinki.

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek przekonuje, że wciąż niski poziom innowacyjności naszych firm jest związany z mało jeszcze zaawansowanym stopniem ich rozwoju. Polscy przedsiębiorcy zaczęli po 1989 r. od najprostszych modeli biznesowych. Dopiero teraz sięgają po bardziej złożone, których nie da się wdrożyć bez postawienia na innowacyjność. Jeśli nasze firmy wprowadzają nowe, lepsze jakościowo produkty, muszą wprowadzać innowacje także w marketingu, żeby sprzedać zmienioną ofertę.

Polskie przedsiębiorstwa stają się coraz silniejsze kapitałowo, dzięki czemu łatwiej im jest inwestować w nowe technologie. To jednak nie jest aż tak ważne dla rozwoju innowacyjności, jak zwykło się sądzić.

- Wiele firm na świecie opracowało i wdrożyło nową technologię, chętnie sprzedaje ją innym. Często łatwiej, taniej i sensowniej jest kupić to rozwiązanie, niż pracować nad własnym - mówi dr Starczewska-Krzysztoszek z Lewiatana. - Nie ma co wyważać otwartych drzwi. Tym bardziej że rynkowy żywot nowego produktu jest coraz krótszy.

W myśl tej zasady postępowali Japończycy, którzy na początku przede wszystkim kopiowali amerykańskie czy niemieckie technologie, a potem je udoskonalali, zamiast skupiać się na tworzeniu od podstaw własnych. Dziś mają jedną z najbardziej innowacyjnych gospodarek świata. Teraz podobny sposób działania przyjęli Chińczycy, których gospodarka też staje się coraz bardziej nowatorska.

W perspektywie kilku najbliższych lat nie jest możliwe, żeby Polska zbliżyła się chociażby do średniej unijnej, jeśli chodzi o udział w PKB wydatków na badania i rozwój. Zdaniem ekspertów Lewiatana nie mniej ważna niż zwiększanie publicznych funduszy na ten cel jest wyraźna poprawa regulacji prawnych i przepisów dotyczących w ogóle gospodarki.

- Tej poprawy, niestety, nie ma - twierdzi dr Starczewska-Krzysztoszek. - Nasze regulacje nie sprzyjają innowacyjności, wpędzają firmy w niepotrzebne koszty, zabierają im czas, przeszkadzają w rozwoju, powiększają szarą strefę, która i tak już jest u nas za duża, a nigdy nie będzie innowacyjna. Rząd nadal nie ma kompleksowej wizji, jak zwiększać innowacyjność naszej gospodarki. Gdyby ją miał, zobaczyłby gdzie są luki, czego brakuje, co należałoby zmienić.

Konkluzja jest więc taka, że jeśli kolejne ekipy rządzące Polską nie uczynią z innowacyjności swego faktycznego priorytetu, to przełomu nie należy się spodziewać.

@RY1@i02/2010/175/i02.2010.175.050.002a.001.jpg@RY2@

Procent PKB przeznaczany na badania i rozwój

Jacek Krzemiński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.