Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

2005 - Groclin uciekł na Ukrainę

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

KRYZYS POKRZYŻOWAŁ PLANY - Tańsi pracownicy mieli być ratunkiem dla firmy, której nie sprzyjały warunki gospodarcze w kraju. Inwestycję firmy Zbigniewa Drzymały pogrążyło załamanie na światowym rynku motoryzacyjnym. Na razie - mówią z nadzieją w IGA

Przedwczesne jest spisywanie inwestycji w Użgorodzie na straty - uważają w Inter Groclin Auto. Ale zbudowany w 2005 r. zakład obecnie pracuje nawet nie na pół, ale jedną trzecią gwizdka.

Wysokie stopy procentowe, ciągłe zmiany przepisów i rosnące koszty pracy spowodowały, że dla koncernów motoryzacyjnych w 2004 r. produkcja w Polsce przestała być opłacalna. Inter Groclin Auto zdecydował się zainwestować na Ukrainie. Firma zamierzała tam produkować ten sam asortyment, co dotychczas w fabrykach na terenie Wielkopolski, czyli fotele i poszycia foteli samochodowych oraz foteliki dziecięce.

Pomysł został zrealizowany w 2005 r. Za 80 mln zł spółka kontrolowana przez Zbigniewa Drzymałę zbudowała fabrykę w Użgorodzie w obwodzie zakarpackim. Była to wówczas druga pod względem wielkości inwestycja w tym regionie. Zatrudnienie w zakładzie znalazło 1200 osób.

Na Ukrainę Zbigniewa Drzymałę przyciągnęły nie tylko ulgi inwestycyjne wynikające z faktu, że teren był w tzw. SPRID, czyli polskim odpowiedniku specjalnej strefy ekonomicznej, bo zbliżone korzyści, m.in. zwolnienie z podatku dochodowego, mógł uzyskać również w naszym kraju. Przede wszystkim Ukraina skusiła go kosztami zatrudnienia nawet trzykrotnie niższymi niż w Polsce.

- Groclin wiedział, że do utrzymania się na powierzchni musi iść z falą, a wtedy niemal wszystkie największe koncerny motoryzacyjne na świecie przenosiły produkcję właśnie do takich krajów jak Ukraina czy Rumunia - mówi Andrzej Halarewicz, szef JATO Dynamics, firmy monitorującej światowy rynek motoryzacyjny.

Za pomysł - mimo że groził on zamknięciem polskich zakładów - dla Drzymały duży plus. Słuszność decyzji potwierdziły kolejne miesiące.

Groclin Karpaty rozwijał się tak prężnie, że w już w rok później spółka zdecydowała się na budowę drugiego zakładu na Ukrainie. W efekcie polskie Zakłady w Grodzisku Wlkp. i w Karpicku miały być przekształcone wyłącznie w zaplecze logistyczne i rozwojowo-badawcze.

Zarząd Groclinu nie krył już wtedy, że rosnące koszty produkcji to niejedyny powód wyjścia z Polski. Drzymała nie był też wtedy zadowolony z podejścia polskich władz do rozwoju dużych firm.

- Rząd nie wspiera eksportu, brakuje przejrzystej polityki gospodarczej, ciągle zmieniają się przepisy. Chcąc utrzymać swoją pozycję, musimy szukać tańszych rynków pracy - mówił wtedy właściciel Groclinu. Wyprowadzenie Inter Groclin Auto obniżyło koszty wytwarzania, co w krótkim czasie zwiększyło konkurencyjność produktów na europejskim rynku motoryzacyjnym. Doprowadziło również do skokowego wzrostu sprzedaży. Dowodem na to był zysk w kwocie 5 mln zł, jaki firma osiągnęła w 2006 r.

Strategia związanej dotychczas ściśle z Wielkopolską firmy Drzymały nie mogła więc zakładać nic innego jak dalszą ekspansję na Wschód. Po otwartej w 2005 r. fabryce w Użgorodzie przyszedł czas na drugą - w Dolinie koło Iwano-Frankowska (dawnego Stanisławowa), 240-tysięcznego miasta na Ukrainie. Jednak spółka nie dokończyła inwestycji do dziś, a zakład w Użgorodzie skurczył się o dwie trzecie.

W 2009 r. spółka, borykająca się od kilku lat ze spadkiem rentowności wynikającym z umocnienia się złotego i - co za tym idzie, spadkiem opłacalności eksportu, dodatkowo boleśnie odczuła spadek popytu na auta. Kredytujące spółkę banki zaczęły się domagać wcześniejszej spłaty zadłużenia. Istniało realne ryzyko wyprzedania kluczowych dla przyszłości Groclinu składników majątku.

Jednak ukraińskie aktywa pozostały nietknięte, a Drzymała wierzy, że to dzięki nowoczesnej infrastrukturze i niższym kosztom produkcji na Ukrainie odbuduje nadwątloną w ostatnich latach pozycję na rynku motoryzacyjnym. Liczy na kontrakty m.in. od polskich zakładów Volkswagena i Opla.

- Przedwczesne jest spisywanie naszych inwestycji ukraińskich na straty - zastrzega Jerzy Pięta, rzecznik prasowy Inter Groclin Auto.

Twierdzi, że zakładem w Dolinie zainteresowani są inwestorzy ukraińscy gotowi wyłożyć pieniądze na dokończenie budowy. Jednak uruchomiona tam zostanie produkcja niezwiązana z przemysłem motoryzacyjnym. W rachubę wchodzi projekt dotyczący przemysłu drzewnego. - Fabryka w Użgorodzie ma był naszym motorem napędowym w powrocie na ścieżkę rentowności - dodaje rzecznik Inter Groclin Auto.

Argumentacja jest podobna do tej z lat poprzednich. Z tą różnicą, że koszty produkcji na Ukrainie są obecnie jeszcze bardziej konkurencyjne wobec Polski niż pięć lat temu. A to, jak podkreśla Pięta, na wciąż odczuwającym skutki kryzysu rynku motoryzacyjnym liczy się obecnie najbardziej. Jak twierdzi, nawet luksusowe marki szukają tańszych zamienników. Życzenia sprzed lat, żeby dla zwiększenia prestiżu produkować w Polsce, a nie na Ukrainie, odeszły do lamusa. Trudno się dziwić, skoro w zeszłym roku przez branżę przetoczyła się fala bankructw. - Upadły bardzo znane marki, a my poradziliśmy sobie bez pomocy państwa - mówi Jerzy Pięta. - Chociaż przy istotnym ograniczeniu produkcji - dodaje.

@RY1@i02/2010/175/i02.2010.175.050.013a.001.jpg@RY2@

Zbigniew Drzymała

Cezary Pytlos

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.