Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Intercity: 100 mln zł pod kreską

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Prawie 77 mln zł straciły w 2009 r. PKP Intercity. Po sześciu miesiącach tego roku wynik jest jeszcze gorszy - ponad 100 mln zł na minusie.

"DGP" jako pierwszy poznał oficjalne wyniki PKP Intercity za 2009 r. Są fatalne. Firma straciła 76,8 mln zł. To najgorszy wynik od lat. W tym roku zapaść się pogłębia.

- Wynik finansowy w pierwszym kwartale 2010 r. był gorszy niż w całym 2009 r. - mówi "DGP" Grzegorz Mędza, prezes PKP Intercity, który stanowisko objął na początku kwietnia. Do wakacji strata przekroczyła 100 mln zł, mimo że spółka w drugim kwartale zwiększyła przychody o 66 mln zł i miała o 17 mln zł niższe koszty operacyjne.

Jako główny powód dramatycznej sytuacji Grzegorz Mędza podaje konkurencję z Przewozami Regionalnymi (PR), należacymi do samorządów. - Od grudnia ubiegłego roku musimy rywalizować o tego samego klienta. Od tej konkurencji pasażerów nie przybyło, natomiast zmniejszyły się nasze przychody - mówi prezes PKP Intercity.

Liczby nie kłamią. Tanie połączenia InterRegio, którymi PR podbiły rynek, generują dziś już 20 proc. przychodów spółki, zapewniając im 9 z 44 mln zł wpływów miesięcznie. PKP Intercity traci z tego tytułu więcej, bo spółka na tych samych trasach sprzedawała droższe bilety.

Firma chce jednak walczyć o klienta, porządkując i upraszczając ofertę. Pociągi Express Intercity mają być przeznaczone głównie dla klienta biznesowego i z klasy średniej. Z oferty nie znikną Tanie Linie Kolejowe, ale marka będzie bardziej niż dotychczas przeznaczona dla klienta, który nie rezygnując z komfortu, chce za przejazd zapłacić mniej niż w ekspresach.

- Chcemy budować program lojalnościowy oparty na systemie rabatowym dla stałych klientów - zapowiada Grzegorz Mędza.

Receptą na wyjście z kryzysu ma być przede wszystkim głęboka restrukturyzacja. Zarząd zaczął rozmowy ze związkami w sprawie programu dobrowolnych odejść.

Firma, idąc śladem PKP Cargo, zamierza także zaoszczędzić miliony na naprawach taboru. - Będziemy je wykonywać w większym stopniu własnymi siłami - zapowiada szef PKP Intercity. Roczne oszczędności z tego tytułu mają sięgać nawet 70 mln zł.

Przewoźnik chce także pozbyć się zbędnego taboru. Na żyletki w ciągu dwóch lat zostanie przerobionych tysiąc nienadających się do eksploatacji wagonów, czyli co trzeci należący do firmy. Pozwoli to zarobić nawet 25 mln zł. PKP Intercity ograniczą także koszty związane z dzierżawą torów, na których stoi teraz nieczynny tabor.

Cięcia dotkną także kas. Spółka nie zdradza, ile ich zamknie, ale obiecuje, że w zamian pasażerowie dostaną możliwość kupienia biletu u konduktora. 300 terminali obsługujących karty płatnicze trafi do drużyn konduktorskich jeszcze w tym roku.

Mimo kłopotów finansowych spółka nie wycofuje się z ciągnącego się drugi rok zakupu superszybkich pociągów. Jeszcze jesienią chce zamówić nowoczesne składy za ponad 400 mln euro. Jedyne pewne środki to 200 mln euro z unijnych funduszy. Kolejne 200 mln euro z Europejskiego Banku Inwestycyjnego pomogłoby spiąć finansowo projekt. PKP Intercity wciąż nie mają tych pieniędzy. Bank postawił bowiem warunek: wieloletnia umowa z Ministerstwem Infrastruktury na świadczenie usług w transporcie zbiorowym.

- Umowa jest w przygotowaniu. Chcielibyśmy zakończyć prace nad nią do końca miesiąca - mówi "DGP" Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu.

Grzegorz Mędza potwierdza: - W ciągu dwóch tygodni będę już wiedział, czy umowę uda się uzgodnić przed wyznaczonym na 8 września terminem składania ofert przez producentów nowych pociągów. Jeżeli się to nie uda, przesuniemy go. Firmy muszą mieć pewność, że projekt będzie realizowany - mówi Grzegorz Mędza. Zapewnia, że z umową na przewozy uzyskanie kredytu w EBI będzie formalnością.

Eksperci patrzą na program restrukturyzacji ciepłym okiem, ale wskazują jego słabsze strony. - Po czterech miesiącach urzędowania nowego prezesa powstał plan na najbliższe miesiące. Spółka jak najszybciej potrzebuje długofalowej strategii z dużym rozmachem. Tego na razie nie widać - mówi nam Jakub Majewski, ekspert rynku kolejowego.

@RY1@i02/2010/155/i02.2010.155.000.015a.001.jpg@RY2@

Z roku na rok coraz gorzej

Maciej Szczepaniuk

maciej.szczepaniuk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.