Wielkie imperium supermana z Azji
Li Ka-Shing postawił w ostatnich latach na energetykę. Teraz od niego zależy, czy Londyńczycy będą mieć prąd
W jego posiadaniu jest niemal wszystko, co można napotkać w Hongkongu. Ma biznes i w Rosji, i w Kanadzie. Teraz Li Ka-Shing, nazywany supermanem i najpotężniejszym człowiekiem Azji, postanowił zainwestować w Europie.
Lekką ręką wyłożył 9 mld dol., by odkupić od przeżywającej finansowe kłopoty państwowej francuskiej firmy EDF jej udziały w brytyjskiej energetyce. To aż o 45 proc. więcej niż Electricite de France spodziewało się uzyskać ze sprzedaży. Stać go na tak ogromny wydatek - osobisty majątek 81-letniego Li Ka-Shinga magazyn "Forbes" szacuje na 21 mld dol. (14. miejsce na liście najbogatszych ludzi świata).
Tak wielkich pieniędzy dorobił się sam. - Nie jestem szczęściarzem. Musiałem naprawdę ciężko pracować, by osiągnąć wszystko, co mam - mówił w jednym z wywiadów. W wieku 15 lat - po śmierci ojca, który przeniósł rodzinę z Chin do Hongkongu - musiał porzucić szkołę i pójść do pracy. Przez kilka lat po 16 godzin dziennie produkował plastikowe kwiaty.
W 1950 roku z pracownika zamienił się w przedsiębiorcę. Dzięki odłożonym pieniądzom i pożyczce od rodziny uruchomił własną firmę, która produkowała... sztuczne kwiaty. Był w tym tak dobry, że szybko stał się najbardziej pożądanym dostawcą plastikowego piękna w całej Azji. Udało mu się nawet podbić Amerykę. I na plastiku zarobił pierwsze miliony.
Osiem lat później plastikowy biznes przestał mu wystarczać. Zainteresował się nieruchomościami, bankowością, potem morskim i lotniczym transportem oraz energetyką, w końcu handlem. Ale prawdziwie ogromne pieniądze zaczął zarabiać po otwarciu się Chin na świat. Pomnożył majątek dzięki boomowi na tamtejszym rynku nieruchomości; dostrzegł też, że Chińczycy mają coraz więcej pieniędzy, które chcą wydawać, otwierał więc sklepy z markowymi rzeczami. Nie bał się inwestować w nowe technologie i dziś ma udziały w firmach telefonii komórkowej, jest dostawcą internetu, kupił udziały w Facebooku, najpopularniejszym portalu społecznościowym świata. Dziś w Hongkongu nie ma praktycznie branży, w której nie miałby udziałów.
W ostatnich latach dokonał kilku potężnych i strategicznych inwestycji. Dzięki temu kontroluje kanadyjską firmę Husky Energy Inc., która posiada prawa do bogatych złóż gazu ziemnego pod dnem Morza Południowochińskiego. Za 100 mln dol. kupił udziały w rosyjskim Rusalu, największym na świecie producencie aluminium.
Mimo posiadania majątku cały czas pamięta o chudych latach. Dlatego przeznaczył ponad 4 mld dol. na cele charytatywne. Nie obnosi się też ze swoim bogactwem. Od lat nosi ten sam tani zegarek Seiko. A jego znakiem rozpoznawczym są okulary w starej i ciężkiej oprawie. - Jestem bardzo oszczędny, bo cały czas pamiętam dzieciństwo. Prawie nic nie wydaję. Nawet do fryzjera chodzę co trzy miesiące i strzygę się jak buddyjski mnich - opowiada Li Ka-Shing. I dodaje, że oszczędność jest też receptą na sukces w biznesie.
@RY1@i02/2010/155/i02.2010.155.000.020a.001.jpg@RY2@
Fot. EyePress/AFP
Li Ka-Shing, najpotężniejszy człowiek Azji, nie obnosi się ze swoim bogactwem
Piotr Czarnowski
piotr.czarnowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu