Toto Wolff: Z F1 wycofają się kolejne zespoły
Obawiam się, że mógłbym nie wypaść zbyt poważnie (śmiech). Choć moje związki z Polską są bardzo silne. Moja mama urodziła się w Częstochowie. Gdy miała 18 lat, przeniosła się z rodzicami do Wiednia. Mam w Polsce rodzinę. W Warszawie jako dwudziestolatek dostałem pierwszą pracę. Mama była lekarzem, więc jako dziecko zostawałem z babcią albo opiekunkami, i one uczyły mnie polskiego. Ale to był taki dziecięcy język, dlatego teraz mówię tak sobie (śmiech).
To prawda. Wystarczyły na cztery miesiące. To nauczyło mnie ważniej rzeczy: w tym sporcie potrzeba dużych pieniędzy. Jest zresztą takie powiedzenie - wiesz, jak zrobić małą fortunę na sporcie motorowym? zacząć z wielką. To była ważna lekcja.
Biznesmenem, inwestorem. Wyścigi to moja pasja. Powoli błączyłem interesy z pasją do sportów motorowych. Zainwestowałem w firmę związaną z rajdami, a potem pojawiła się możliwość współpracy z Williamsem. Wcześniej przyglądałem się innym teamom, ale dopiero to była dobra okazja.
Williams to jedna z trzech głównych marek - obok McLarena i Ferrari. Do zeszłego roku F1 była nieopłacalna, bo duże koncerny wykładały wielkie pieniądze i nie było sensu angażować się w prywatny zespół. Teraz jest nowe porozumienie, dotyczące redukcji wydatków. Dzięki temu niezależny team, taki jak Williams, przetrwa.
Williams to dobrze zarządzana firma. Do tego dochodzi jednak aspekt sportowy, który jest bardziej skomplikowany. Składa się na niego wiele czynników: kierowca, samochód, silnik, inżynierowie. My musimy zbudować z tego pakiet. To wymaga czasu. Ale widać, że w tym sezonie powoli się poprawiamy. Myślę, że będziemy w stanie wygrywać wyścigi.
Dla mnie nie ma żadnego ryzyka. Team ma dobre podstawy. Zawsze przynosił zyski. Nigdy nie prosił udziałowców o pieniądze. Williams ma zresztą ogromny potencjał w tworzeniu produktów na inne rynki. Mamy na przykład Williams Hybrid Power, gdzie opracowujemy technologię hybrydową i sprzedajemy Porsche. To firma o zdywersyfikowanych działaniach, której jednak brakuje w tej chwili sukcesu. Ale sądzę, że on wróci. Jeśli w ciągu trzech lat się poprawimy, zwiększę swój udział. Jeśli nie - pomyślę o czymś innym.
Myślę, że pod koniec sezonu znów kolejne zespoły będą się wycofywać i będzie mały wstrząs. Ale F1 to najbardziej rozpoznawalny i dochodowy sport. Liczba wyścigów się zwiększa, Bernie Ecclestone (zarządzający prawami komercyjnymi - red.) robi świetną robotę, wpływy rosną. Bycie jedną z trzech czołowych marek w tym sporcie jest wartością nie do przecenienia.
Znam Kubę Giermaziaka z Formuły Renault. Ma potencjał.
@RY1@i02/2010/143/i02.2010.143.000.002a.001.jpg@RY2@
Fot. Materiały prasowe
Toto Wolff, Austriak polskiego pochodzenia, biznesmen, z zamiłowania kierowca wyścigowy, współudziałowiec zespołu Williams w F1
Austriak polskiego pochodzenia, biznesmen, z zamiłowania kierowca wyścigowy, współudziałowiec zespołu Williams w F1
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu