Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Wątpię, że dojdzie do strajku w KGHM

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Natomiast według danych podanych przez "Solidarność", drugiego z organizatorów referendum, za strajkiem opowiedziało się 59,7 proc. z 64,9 proc. głosujących. A więc nie grubo powyżej 90 proc. Dziwi mnie, że związkowi liderzy celowo wywołują w załodze nieuzasadniony lęk o przyszłość. A przy tym nie wahają się naginać ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, aby organizując tego typu referendum, uzyskać korzystne dla siebie wyniki.

Tak, podtrzymujemy naszą decyzję. 10-letni czy 20-letni okres zawłaszczenia sobie praw do miejsca pracy w dzisiejszym świecie solidaryzmu społecznego byłby niegodziwy. Jeśli zaś chodzi o kwestię podwyżek, nie zgadzamy się na nią ze względu na naszą politykę płacową. Nie chcę dopuścić do takiej sytuacji, że pracownik dostaje podwyżkę tylko dlatego, że zatrudniony jest w KGHM. W tej chwili jesteśmy jedyną firmą, jaką znam, w której pracownicy bezpośrednio partycypują w wypracowanym zysku. Należy też pamiętać, że jesteśmy uzależnieni prawie w 90 proc. od cen metali na światowym rynku. Jeśli ceny zdecydowanie się obniżą, nie będziemy mieć środków na finansowanie takich kosztów stałych.

Z tego co wiem, akcje KGHM, które są w posiadaniu Skarbu Państwa, nie są przewidziane do sprzedaży. Jeżeli zaś mówimy o wrogim przejęciu, które miałoby spowodować upadek spółki i likwidację miejsc pracy, pomysł ten jest absurdalny. KGHM to firma w środku Europy, a bliskość do rynku zbytu daje dodatkowe przychody. Nikt o zdrowych zmysłach nie zlikwidowałby kopalni w takiej lokalizacji, która ma bardzo dobre, jedno z największych złóż na świecie.

W razie strajku będę ubezwłasnowolniony. Zarząd musi dbać o bezpieczeństwo załogi i majątku. Jeżeli pracownicy zdecydują się odejść od pieca, to ja muszę ze związkami uzgodnić proces stopniowego ich wygaszania. To jest scenariusz najczarniejszy z czarnych, dla mnie mało prawdopodobny. Analitycy przyjmują za dogmat, że strajk się odbędzie. Ja osobiście w to wątpię.

Gdyby tak się stało, najbardziej ucierpiałby wizerunek firmy. Strajk, który spowodowałby wstrzymanie produkcji, oznaczałby utratę klienta, w którego oczach firma staje się niewiarygodna. A mamy zdecydowanie zbyt wielu konkurentów, by pozwolić sobie na taką stratę, która przecież pociągnęłaby za sobą miliardowe straty materialne.

To stwierdzenie nie trzyma się faktów. Rynek energetyczny jest rynkiem wzrastającym, jest wskaźnikiem wzrostu zamożności czy poziomu życia, w związku z tym objęcie go inwestycjami jest słuszne. Poza tym jesteśmy bardzo dużym konsumentem energii - dzisiaj to już 2,5 tys. GWh - za którą musimy płacić. Dlaczego więc nie mielibyśmy partycypować w tym rynku po drugiej stronie?

Budujemy w tej chwili u siebie bloki gazowo-parowe, które mają zdolności produkcji energii elektrycznej na poziomie 90 MW. Instalacja będzie bazować na gazie dostarczanym przez PGNiG. Zabezpieczy nam ona 20 do 25 proc. naszego zapotrzebowania. Wchodzimy także w układy rzeczowe z Południowym Koncernem Energetycznym w zakresie budowy bloków na bazie węgla kamiennego. Jest także wiele drobniejszych inwestycji nakierowanych na energetykę odnawialną. Inwestycją kapitałową w energetykę był właśnie zakup akcji Tauronu.

Na razie analizujemy rynek.

@RY1@i02/2010/130/i02.2010.130.000.014b.001.jpg@RY2@

Fot. MAREK WISNIEWSKI/PULS BIZNEU/FORUM

Herbert Wilhelm Wirth

jest doktorem nauk technicznych krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. Od lat związany z miedziowym holdingiem, najpierw przez Centrum Badawczo-Projektowe Miedzi CUPRUM. Prezesem KGHM został w czerwcu 2009 r.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.