Załoga Żerania nie chce się zgodzić na cięcia pensji
Szefowie fabryki samochodów na warszawskim Żeraniu chcą zmniejszyć pensje pracownikom. Załoga zapowiada strajk.
Powód cięć to kryzys, który dał mocno w kość FSO Żerań. Strata firmy w zeszłym roku wyniosła 189,5 mln zł. Źle jest także w tym roku. Konieczna jest dalsza restrukturyzacja - do takich wniosków doszło wczorajsze walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki.
- Jednym z ważniejszych punktów restrukturyzacji będzie obniżenie pensji - mówi Roman Bugaj z departamentu nadzoru FSO Żerań.
Obecnie średnia płaca w spółce zatrudniającej 1870 osób wynosi 3,3 tys. zł. Wczorajsze WZA spółki podjęło uchwałę, że w najbliższym czasie wynagrodzenia mają się zmniejszyć o 20 proc. To cena za utrzymanie zatrudnienia na obecnym poziomie.
- Bardzo nam na tym zależy, dlatego proponujemy pracownikom zawieranie porozumień zmniejszających pensje - mówi Roman Bugaj.
Jednak załoga patrzy na to zupełnie inaczej. - To, co mogliśmy oddać, już oddaliśmy. Nie w wynagrodzeniach leży problem naszej firmy, lecz w braku produktu i złym zarządzaniu - uważa Marek Dyżakowski, szef Związku Zawodowego Inżynierów i Techników w FSO Żerań.
Związkowcy domagają się spotkania z UkrAwto, ukraińskim właścicielem Żerania. Jednak szanse rozmów z Ukraińcami są niewielkie, bo właściciel ma pełne zaufanie do zarządu spółki. Wczorajsze WZA bez zastrzeżeń skwitowało jego działalność; Janusz Woźniak będzie nadal prezesem firmy.
Jednak najbliższe dni będą dla niego gorące. Związki straszą, że jeżeli pracodawca nie wycofa się z redukcji pensji do poniedziałku, w ciągu dwóch tygodni możliwy jest nawet strajk.
Cezary Pytlos
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu