Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Nadmierne ryzyko pracownika i brak kontroli transakcji może być przyczyną bankructw

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Każdy istotny przypadek przestępstwa lub nadużycia gospodarczego to zdarzenie negatywnie wpływające na działalność przedsiębiorstwa. Instytucje finansowe z racji swojej wielkości oraz roli w gospodarce są w większym stopniu dotknięte tymi konsekwencjami.

Każdy przypadek nadużyć jest równocześnie ważnym źródłem informacji o elementach systemu, które zawiodły. Pozwala zastanowić się nad słabymi punktami organizacji i poprawić istniejące zabezpieczenia. W tym celu przedstawiamy poniżej przypadki głośnych przestępstw białych kołnierzyków w międzynarodowych instytucjach finansowych. Informacje dotyczące tych spraw oparte są o materiały dostępne publicznie.

Wielu sprawców łączą podobne cechy. Są młodzi i dobrze wykształceni. Zazwyczaj nie pochodzą z bogatych rodzin, więc aspirują do zajęcia wyższej pozycji społecznej. Ich ambicje idą w parze ze skłonnością do podejmowania ryzyka. Na ogół mają dobre wyniki w pracy i szybko awansują. Często zaczynali pracę w działach administracyjnych i kontrolnych, gdzie dogłębnie poznali stosowane procedury i nauczyli się je omijać. Czasami nie musieli, ponieważ ich pracodawcy nie wdrożyli procedur lub zaszczepili pracownikom poczucie, że można je bezkarnie lekceważyć.

Bardzo zróżnicowane. Nie wszyscy działają z chęci zysku. Niektórych pociąga szybki awans i związany z tym splendor. Inni decydują się wystawić swojego pracodawcę na ryzyko, ponieważ chcieliby sprawdzić, jak to jest odczuwać dreszcz emocji przy spekulacji naprawdę dużymi pieniędzmi. Są i tacy, którzy zeszli na złą drogę po śmierci najbliższych lub rozwodach. Ich jedyną rozrywką stała się praca, a podjęcie ryzyka tylko ją urozmaicało.

Stosowane mechanizmy zazwyczaj zdumiewają prostotą. Jeden z traderów, który doprowadził zatrudniający go bank do bankructwa, był zarządzającym oddziału, szefem zespołu traderów i jednocześnie kontrolował operacje instrumentami finansowymi. Był poza kontrolą. Straty, które ponosił od początku swojej działalności, ukrywał na nieużywanym koncie księgowym numer 88888, gdzie powinno się księgować sumy do wyjaśnienia. Saldo tego konta nigdy nie było wyjaśniane. Aż do momentu, kiedy okazało się, że bank jest winny wierzycielom olbrzymią sumę pieniędzy, a sprawca zniknął.

Kolejny nieuczciwy pracownik był bardziej ostrożny. Zaczynał swoją karierę w dziale kontrolującym transakcje i tam szybko nauczył się oszukiwać system. Zajmował się jednocześnie arbitrażem na indeksach i dwiema pozycjami (kupna i sprzedaży), które wzajemnie się zabezpieczały. Jedną z nich szybko zamykał, przez co druga pozostawała niezabezpieczona. Działy kontrolne nie nadążały jednak z rozliczaniem pozycji i w systemie otwarta pozycja pozostawała widoczna jako zabezpieczona. Nieuczciwy pracownik transakcje zamykał po 2 lub 3 dniach i otwierał nowe. Mechanizm doprowadzony był do perfekcji, trwał trzy lata i obejmował także inne działania, m.in. wprowadzanie fałszywych danych do systemu informatycznego i fałszowanie e-maili. Strata banku wyniosła kilka miliardów euro.

Pierwszy ze sprawców do momentu zatrzymania przez policję uchodził w swoim banku za wyrocznię, ponieważ udane transakcje księgował na innych kontach. Wszyscy znali więc jedynie jego sukcesy. Pytany o to, jak długo udało mu się ukrywać straty, odpowiadał: "Ludzie w moim banku lubili uchodzić za wszystkowiedzących. Dlatego nikt nie odważył się zadawać głupich pytań. Na wszelki wypadek, aby nie ośmieszyć się w oczach innych".

W drugim opisanym przypadku, pracownik przez dłuższy okres także nie miał żadnego przełożonego i sam zatwierdzał swoje zarobki. Później jego przełożonym została osoba niemająca doświadczenia. Pracodawca wiedział o brakach nowo przyjętego kierownika, ale nie uczynił nic, aby udzielić mu wsparcia. Teoretycznie bank był przygotowany na wykrycie tego typu nadużycia, ale lekceważenie procedur doprowadziło do afery, która w konsekwencji zachwiała zaufaniem inwestorów do banku. Usiłując pozamykać pozycje pootwierane przez sprawcę, bank dodatkowo zachwiał wartościami indeksów, powiększając tym samym swoją stratę. Przestrzeganie wdrożonych procedur byłoby zdecydowanie mniej kosztowne.

@RY1@i02/2010/121/i02.2010.121.197.001b.001.jpg@RY2@

Fot. Archiwum

Przemysław Nowak, konsultant w Zespole Zarządzania Ryzykiem Nadużyć Ernst & Young, specjalista w dziedzinie zapobiegania praniu pieniędzy

Jakub Kraszkiewicz

menedżer w Dziale Zarządzania Ryzykiem Nadużyć Ernst & Young, specjalista z zakresu dochodzeń gospodarczych

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.