Kredyty inwestycyjne ruszą najwcześniej jesienią
Firmy nadal nie chcą pożyczać pieniędzy na nowe inwestycje. Do banków płynie dużo zapytań i wniosków, ale głównie w sprawie kredytów krótkoterminowych.
Banki, które otrząsnęły się po kryzysie, są gotowe do kredytowania firm. Ale te pozostają wstrzemięźliwe. - Jest więcej zapytań, przedsiębiorcy się interesują, ale jeżeli już są wnioski, to dotyczą głównie kredytów obrotowych - mówi Michał Bolesławski, wiceprezes ING Banku.
Jego zdaniem to, że rośnie wykorzystanie krótkoterminowego finansowania, jest dobrym prognostykiem. - To trzeba właściwie odczytywać, taka jest kolejność w procesie ożywienia gospodarczego - dodaje.
Spodziewa się on, że firmy zaczną zaciągać kredyty inwestycyjne najwcześniej po wakacjach. Podobnie uważa Jarosław Myjak, szef bankowości korporacyjnej w PKO BP. - Według naszych prognoz rynek ten ruszy najwcześniej pod koniec roku - mówi. W PKO BP, który jest najbardziej aktywny w udzielaniu kredytów dla firm, obecnie ponad 80 proc. pożyczek stanowią kredyty obrotowe.
Ekonomiści tłumaczą, że aby firmy ruszyły po pieniądze na inwestycje, gospodarka musi się zacząć rozwijać szybciej, a wykorzystanie mocy produkcyjnych musi wzrosnąć. Tymczasem według ostatnich danych NBP wynosi ono 77,4 proc. To więcej niż w zeszłorocznym dołku, kiedy było to 75 proc., ale nadal za mało. - Żeby inwestycje ruszyły, wskaźnik ten musi przekroczyć przynajmniej 80 proc. - mówi Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.
Większy optymizm widać w badaniach NBP, według których firmy już w II kwartale będą się chętniej zadłużać. Między innymi dlatego, że banki będą nadal łagodzić kryteria przyznawania kredytów dla przedsiębiorstw.
qk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu