Inter Groclin Auto odbudowuje dawną potęgę
Zbigniew Drzymała stopniowo odbudowuje niegdysiejsze imperium motoryzacyjne, które dwa lata temu otarło się o bankructwo. Receptą ma być dywersyfikacja portfela odbiorców.
Inter Groclin Auto wyciągnął nauczkę ze srogiej lekcji sprzed dwóch lat. Zbigniew Drzymała, główny akcjonariusz spółki, nie chce już wiązać przyszłości zakładu z gigantycznymi kontraktami, które uzależniały go od jednego zamawiającego, czyli szwedzkiego Volvo. Drzymała stawia obecnie na kontrakty o mniejszej wartości, ale zawiera je z większą liczbą odbiorców. To ma zagwarantować powrót do dawnej świetności.
- Uznaliśmy, że to najlepszy sposób na wykorzystanie naszego potencjału produkcyjnego. Nie ma sensu podawać wszystkich firm, z którymi podpisaliśmy kontrakty. Jest ich dużo - zapewnia Jerzy Pięta, rzecznik prasowy Inter Groclinu Auto.
Zapewnia, że kondycja finansowa firmy jest coraz lepsza, choć jeszcze dwa lata temu niemal wszyscy analitycy giełdowi położyli na niej krzyżyk.
Trudno się dziwić. Spadek zamówień doprowadził do drastycznego zmniejszenia przychodów spółki i zwolnienia aż 4 tys. osób spośród ok. 5,5 tys. zatrudnionych. Kłopoty z zamówieniami były widoczne jeszcze w wynikach w 2009 r. Przychody spółki wyniosły wtedy lekko ponad 171 mln zł, podczas gdy rok wcześniej było to 347 mln zł.
Jednak już w 2009 r. ostre cięcia w zatrudnieniu i racjonalizacja kosztów przyniosły nieoczekiwane efekty w wyniku z działalności podstawowej. Na koncie firmy pojawiło się 11 mln zł zysku, podczas gdy rok wcześniej było to 21,5 mln zł na minusie. Jerzy Pięta zapowiada jeszcze lepsze wyniki w tym roku. Choć - jak zaznacza - w dzisiejszych czasach wciąż trudno o optymizm, to twierdzi, że liczba zamówień wzrosła do tego stopnia, że firma znów zaczęła przyjmować do pracy.
- Niedawno przyjęliśmy 30 osób i wraz nowymi kontraktami będziemy przyjmować kolejne - zapowiada Jerzy Pięta.
Eksperci rynku motoryzacyjnego uważają, że spółka obrała dobry kierunek.
- Dywersyfikacja odbiorców jest niezwykle istotna dla firmy i zwiększa bezpieczeństwo jej działalności - uważa Alfred Franke, szef firmy analitycznej MotoFocus.pl.
Firmie dobrze rokują także coraz lepsze prognozy dla rynku motoryzacyjnego. Z najnowszego raportu brytyjskiego stowarzyszenia producentów i sprzedawców samochodów SMMT wynika, że w 2010 r. produkcja europejskich fabryk wzrośnie z 16,11 mln do 17,19 mln samochodów. Co więcej, według tego raportu w kolejnych czterech latach w Europie produkcja będzie wzrastać aż do 21,28 mln aut. Autorzy raportu dają również dobre prognozy dla polskiej branży motoryzacyjnej. W 2010 r. z polskich zakładów ma wyjechać 980 tys. pojazdów.
Cezary Pytlos
cezary.pytlos@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu