PKM Duda zaczyna wychodzić z kryzysu
Jeden z najważniejszych graczy na rynku mięsnym - PKM Duda - wychodzi na prostą. Spółka zaskoczyła inwestorów i w pierwszym kwartale tego roku zarobiła 7,9 mln zł netto.
Problemy z opcjami walutowymi, widmo upadłości, straty oraz kary za wprowadzenie inwestorów giełdowych w błąd - tak wyglądał ubiegły rok należącego do Macieja Dudy koncernu mięsnego. Jednak spółka najwyraźniej ma już za sobą najgorszy okres. Wczoraj pozytywnie zaskoczyła, pokazując dobre wyniki za pierwszy kwartał tego roku.
Zarobiła w nim 7,9 mln zł w porównaniu do straty w analogicznym okresie 2009 roku. Wyższy był także jej zysk operacyjny, który wyniósł ponad 17 mln zł.
Wzrost zysków udało się osiągnąć mimo spadku przychodów. W pierwszym kwartale wyniosły one prawie 333,7 mln zł wobec 386,2 mln zł przed rokiem. To wyraźny sygnał, że Dudzie udało się zwiększyć rentowność produkcji i sprzedaży. Spadły też zobowiązania spółki. Razem z rezerwami wyniosły one na początek kwietnia 504 mln zł. To o prawie 250 mln zł mniej niż rok temu.
- Zysk netto w pierwszym kwartale 2010 roku jest niewątpliwym sukcesem oraz konsekwencją wdrażanego przez nas programu restrukturyzacji. Mogę powiedzieć, że jesteśmy zadowoleni, ale przed nami ciężka praca zarówno w kontekście prowadzonej restrukturyzacji, jak i przyjętych kierunków rozwoju na lata 2010-2012 - mówi Maciej Duda, prezes zarządu PKM Duda.
W ubiegłym tygodniu spółka informowała o zaakceptowaniu przez radę nadzorczą głównych kierunków działania na następne lata. Są one ambitne i obejmują m.in. przejęcia dystrybutorów mięs i wędlin oraz przejęcia zakładów przetwórczych.
- Akwizycji dokonamy najwcześniej w 2011 roku. Nie chcemy przejmować małych firm. Interesują nas podmioty o obrotach powyżej 100 mln zł - twierdzi Maciej Duda.
Środki na rozwój mają pochodzić ze sprzedaży części majątku oraz z planowanej emisji akcji.
PKM Duda zakłada, że do końca maja zatwierdzony zostanie jej prospekt emisyjny. Do oferty ma dojść w czerwcu, dzięki niej spółka ma pozyskać 105 mln zł.
Kłopoty Dudy rozpoczęły się w lutym 2009 roku, kiedy spółka poinformowała, że posiada opcje walutowe. Ta informacja była szokiem dla inwestorów oraz wierzycieli koncernu, bo wcześniej Maciej Duda zapewnił, że jego spółka nie zaangażowała się w toksyczne instrumenty. Spadek zaufania do firm spowodował, że kolejne banki zaczęły zamykać transakcje związane z opcjami walutowymi tej spółki oraz wypowiadać jej umowy kredytowe. Kredyt Bank złożył nawet w sądzie wniosek o ogłoszenie upadłości likwidacyjnej. Od bankructwa PKM Duda ochroniło tylko wszczęcie postępowania naprawczego.
Mariusz Gawrychowski
mariusz.gawrychowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu