Zarząd LOT-u ma się poprawić
Odczuwam pewien niedosyt, jeżeli chodzi o tempo procesu restrukturyzacji. Od dawna mówiliśmy m.in. o potrzebie rozwoju siatki połączeń, ale zamiast tego tracimy rynek. W Rzeszowie Lufthansa świętowała niedawno pierwszą rocznicę swojej obecności, a to był bodaj ostatni port niezajęty jeszcze przez niemieckiego przewoźnika. I wciąż zapowiada on nowe połączenia, a także zwiększenie ich częstotliwości.
Nie chcę oceniać prezesa na łamach "DGP", ale można było lepiej zadbać o rozwój siatki połączeń.
I jeżeli tak pracuje, to ja nie mam powodów, żeby być do końca z tego zadowolonym. Niedawno w Krakowie na spotkaniu z portami regionalnymi LOT deklarował, że zintensyfikuje współpracę z nimi, ale jest ona mało dostrzegalna.
Skoro w firmie jest tylu doradców, to niech oni przygotują jakąś propozycję, a potem ocenimy wynik ich zaangażowania. Wydaje się, że zbyt długo na pewne sprawy czekamy.
Wyznaczyliśmy pewne terminy prezesowi Mikoszowi i całemu zarządowi. Nie mogę powiedzieć, że jestem w pełni zadowolony, chociaż są też w niektórych dziedzinach zauważalne postępy.
Wzrost liczby przewożonych pasażerów albo spółka LS Services, którą udało się zbudować i w ten sposób pokazać, że na tej działalności można zarabiać. To pokazuje, że LOT wymaga nie tylko naprawy w zakresie majątkowym, ale też w obszarze struktury zatrudnienia. Chodzi mi przede wszystkim o układ zbiorowy. Ta sprawa jest teraz nie do końca rozwiązana, a bez tego cokolwiek zarząd zrobi, będzie za mało.
Na pewno będzie zarządzał firmą tak długo, jak restrukturyzacja będzie szła w dobrym kierunku.
Na tę chwilę nie ma podstaw do kwestionowania aktywności zarządu. Są obszary, w których widać poprawę, i są też takie, które wymagają bardziej intensywnych zmian.
Już raczej nie. Ostatnie zdarzenia z pyłem wulkanicznym osłabiły nie tylko sytuację LOT-u, ale też firm, które są zainteresowane jego prywatyzacją.
Tego nie powiedziałem.
Chiny to na pewno interesujący rynek dla LOT-u. Do uruchomienia połączenia niezbędny jest jednak korytarz przez Syberię. Mam nadzieję, że po sukcesie w dziedzinie uruchomienia rejsów do Kaliningradu i czarterów do Japonii również uda się i ta sprawa. Ale LOT musi też dbać o lotniska regionalne.
Spółka została zobowiązana przez ministra skarbu państwa do przygotowania nowej siatki do końca maja. Zakładamy, że trzeba wyjść od struktury jej połączeń, bo to jest główny biznes i podstawa dalszych działań restrukturyzacyjnych. Wszystko inne, co nie jest głównym biznesem, powinno być w spółkach zależnych, których majątek może być wykorzystywany w różny sposób.
Na przykład.
Nie wiem, najlepszy.
Może to ta czwórka, może inna.
Z Morgan Stanley, naszym doradcą, umawialiśmy się na połowę maja w sprawie uszczegółowiania spraw związanych z prywatyzacją, ale wybuch wulkanu na Islandii trochę nam może ten kalendarz zaburzyć. A nie chcemy prywatyzować firmy, będąc pod ścianą. Chcemy zaproponować inwestorom dobry towar. LOT może być dobrym towarem, ale po restrukturyzacji.
Zarząd musi nas przekonać, że w ramach restrukturyzacji pojawiła się pewna wyrwa, za którą odpowiada wulkan. Nigdy nie podpiszę się pod wnioskiem o pomoc publiczną, jeżeli nie będę miał pewności, że uleczy ona spółkę i za chwilę LOT znów nie będzie potrzebował pomocy.
@RY1@i02/2010/089/i02.2010.089.000.0018.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Górski
Wyznaczyliśmy terminy prezesowi i zarządowi LOT-u - mówi wiceminister Zdzisław Gawlik
wiceminister Skarbu Państwa odpowiedzialny m.in. za LOT
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu