TVN tnie publicystykę, by postawić na rozrywkę
Spieszmy się kochać "Teraz my", bo tak szybko odchodzi - tak prezentujący wiosenną ramówkę TVN Kuba Wojewódzki zareklamował prawdopodobnie ostatni sezon w tej stacji jednego z najpopularniejszych programów publicystycznych.
Grupa TVN wprowadza nową strategię. Zapisano w niej, że w głównym kanale mają być przede wszystkim seriale i programy rozrywkowe, a publicystyka ma się pojawiać w TVN 24. Program Tomasza Sekielskiego i Andrzeja Morozowskiego na antenie TVN będzie się pojawiał prawdopodobnie do czerwca. Od jesieni zagości już w TVN 24 w sobotnie popołudnia, a nie poniedziałkowe późne wieczory. W tym roku program średnio gromadził przed telewizorami 1,5 mln widzów.
Tą samą drogą ma podążyć "Kawa na ławę" Bogdana Rymanowskiego, czyli rozmowy z politykami w niedzielne przedpołudnie. Na głównej antenie z informacji i publicystyki mają pozostać jedynie "Fakty", "Uwaga" oraz "Superwizjer".
A co TVN przygotował dla widzów na wiosnę? Pokaże filmy dokumentalne: "Chwilami życie bywa znośne" Katarzyny Kolendy-Zaleskiej o poetce Wisławie Szymborskiej, "Władców marionetek" Tomasza Sekielskiego o obietnicach wyborczych, a także tryptyk o życiu historyka Pawła Jasienicy.
Głównie jednak stacja stawia na rozrywkę i seriale. Do ramówki wprowadza dwie rodzime nowości: serial "Klub szalonych dziewic" z Anną Przybylską i "Usta-usta" z Pawłem Wilczakiem. Obydwa oparte są na zagranicznych formatach. Nowym programem będą "Kuchenne rewolucje", w którym znana restauratorka Magda Gessler będzie ratować podupadające polskie restauracje.
To jest kwestia najwcześniej czerwca, a teraz mówimy o ramówce wiosennej.
Nie rozumiem tego całego zamieszania. Proszę zapytać Monikę Olejnik, czy jest niezadowolona z tego, że ma "Kropkę nad i" w TVN 24. Jest zachwycona, bo ma tam swoją widownię. Doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie sformatować nasze stacje: TVN 24 będzie bardziej sprofilowany na informację i publicystykę, a TVN na rozrywkę. Ale to dopiero zdarzy się w czerwcu. To jest rok wyborczy, może zdarzyć się wiele i być może odwleczemy tę decyzję. Przecież my ich nie karzemy. Wie pani, ile kosztował film Sekielskiego "Władcy marionetek", który pokażemy wiosną?
Dużo. Przecież za karę nie zrobił tego filmu. Dlatego dostał możliwość realizacji tego filmu, bo bardzo ich cenimy.
"Teraz my" nie ocenialiśmy pod kątem wyników oglądalności. Program miał słabszy okres, choć lepsze wyniki niż konkurencja w TVP 2, dlatego że życie polityczne było żadne. Takie programy odżywają, gdy zbliżają się wybory. Gdy wszyscy politycy wręcz błagają, aby się w nim pojawić. Po odcinku z ministrem Mirosławem Drzewieckim politycy PO nie chcieli przychodzić do Sekielskiego i Morozowskiego. W filmie "Władcy marionetek" prezes Jarosław Kaczyński odpowiada na prośbę rozmowy, że najpierw Sekielski musi go przeprosić. A on odpowiada, że za Renetę Beger nie da się przeprosić.
Powtarzam, to są tylko plany. Powiedziano im, że zostaną przeniesieni do kanału, w którym są wszyscy, którzy kochają politykę. Ci, którzy kochają rozrywkę, zostają w TVN.
W tej kwestii nie ma zmiłuj. Tu wszyscy wiedzą, że kolejka jest bardzo długa.
To jest pewna recepta na trendy w telewizji. Teraz jest szaleństwo na punkcie seriali. W związku z tym my też włączyliśmy się do tego wyścigu. Ale my szukamy seriali pod naszego widza, który jest młody, inteligentny, używa kart kredytowych i kiedy wraca do domu, oczekuje dobrej telewizyjnej rozrywki.
@RY1@i02/2010/030/i02.2010.030.000.008a.001.jpg@RY2@
Fot. Paweł Kula/PAP
Edward Miszczak: teraz jest szaleństwo na punkcie seriali
, dyrektor programowy TVN
anna.nalewajk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu