Lotniska odetchnęły. LOT spłaca swoje długi
● Po długich negocjacjach PLL LOT porozumiały się z portami lotniczymi
● Linia odda w ciągu dwóch lat zaległości przekraczające 100 mln zł
● Firma ma płacić w terminie swoje bieżące zobowiązania
Narodowy przewoźnik rozwiązał sprawę swoich długów wobec lotnisk. Ponad 100 mln zł firma spłaci nie od razu, ale w ciągu dwóch lat. PPL LOT zobowiązało się także do terminowego regulowania nie tylko długu, ale także bieżących rachunków.
Do tej pory nie było z tym najlepiej, dlatego szefowie portów lotniczych zażądali dodatkowych zabezpieczeń. Jak ustalił DGP, gwarancją przyszłych spłat długu mają być nieruchomościmi LOT-u znajdujące się w okolicach portów lotniczych.
- Osiągnęliśmy porozumienie z portami; jest ono korzystne dla obydwu stron - mówi Andrzej Kozłowski, rzecznik prasowy PLL LOT.
Odmawia jednak podania szczegółów. Milczą też porty lotnicze.
- Ważne, że jak na razie LOT wywiązuje się z umowy. Co więcej, bez opóźnień reguluje również bieżące zobowiązania - mówi Kamil Wnuk, rzecznik prasowy Przedsiębiorstwa Państwowego "Porty Lotnicze" (PPL).
Ugodę restrukturyzacyjną podpisano jeszcze w grudniu 2010 r. Nieoficjalnie wiadomo, że PPL było największym wierzycielem spółki, a kwota zaległości wobec firmy przekraczała 100 mln zł. W przypadku pozostałych portów zobowiązania były o wiele niższe i sięgały po kilka milionów złotych.
- Bardzo dobrze, że w końcu udało się porozumieć w tej sprawie, bo zaległości w płatnościach były bardzo groźne zwłaszcza dla mniejszych portów lotniczych - mówi Zbigniew Sałek, wiceszef Międzynarodowego Stowarzyszenia Menedżerów Lotnisk.
Droga do kompromisu nie była jednak łatwa. Gdy PPL w październiku ubiegłego roku upomniało się o swoje pieniądze, LOT wyprowadził szybki kontratak. Narodowy przewoźnik wystawił przedsiębiorstwu rachunek strat, jakie poniósł w związku z opieszałością służb lotniskowych w obsłudze samolotów, np. za częste opóźnienia startu maszyn LOT lub zablokowania tańszego terminalu Etiuda. Wyliczenia LOT-u były trzy razy wyższe od rachunku wystawionego przez PPL. Trudno powiedzieć, w jakim stopniu uwzględnione zostały zastrzeżenia LOT.
Eksperci obawiają się, czy linia lotnicza dotrzyma warunków umowy.
- Kłopoty mogą się pojawić już na wiosnę, jeżeli spółka nie zacznie szukać dodatkowych oszczędności - uważa Zbigniew Sałek.
Powód: przychody z biletów topnieją w ekspresowym tempie. W ubiegłym roku firma przewiozła o 8 proc. pasażerów mniej niż w 2008 roku. Do tego, ponieważ zaostrza się walka konkurencyjna pomiędzy liniami, płacą oni dużo mniej za bilety niż jeszcze kilka miesięcy temu.
● przewoźnik ograniczył loty na mniej popularnych kierunkach, np. z Poznania do Warszawy lub z Warszawy do Frankfurtu czy Stuttgartu,
● spółka wprowadza dodatkowe opłaty; od 15 lutego w klasie ekonomicznej na rejsach do USA i Kanady za drugą sztukę bagażu do 23 kg, której przewóz wliczony był do tej pory w cenę biletu, trzeba będzie zapłacić 165 zł,
● firma tnie zatrudnienie; z pracy odeszło 400 osób,
● będą cięcia pensji po wprowadzeniu nowego regulaminu wynagrodzeń,
● oszczędności w wydatkach, m.in. na artykuły biurowe.
@RY1@i02/2010/028/i02.2010.028.166.002a.001.jpg@RY2@
Rynek lotniczy w 2009 r.
Cezary Pytlos
cezary.pytlos@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu