Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Właściciele polskich banków przytłoczeni zadłużeniem

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

W 2011 r. grupy zaangażowane u nas muszą wykupić obligacje za ponad 150 mld euro

Największe potrzeby ma hiszpański Santander, właściciel BZ WBK - wynika z raportu Deutsche Banku. W przyszłym roku musi wykupić obligacje o wartości 31,2 mld zł. W czołówce są również Commerzbank, czyli główny akcjonariusz BRE Banku, który będzie potrzebował prawie 24 mld euro, i UniCredit, właściciel Pekao, który ma do wykupienia papiery warte 26,3 mld euro. Zapadają także papiery ING Groep (ING BSK), Rabobanku (BGŻ), Societe Generale (Eurobank), Credit Agricole i BNP Paribas - o łącznej wartości ponad 48 mld euro. To jedynie pierwsza tura, bo w następnym roku wszystkie te instytucje muszą wykupić obligacje za 120 mld euro.

- Europejskie grupy finansowe wykorzystują przede wszystkim finansowanie z rynku międzybankowego czy emitują papiery dłużne, podczas gdy polskie banki finansują akcję kredytową głównie z depozytów klientów - tak Paweł Borys, dyrektor zarządzający PKO Banku Polskiego, wyjaśnia, skąd wzięły się tak wielkie sumy.

Poza spłatą obligacji banki potrzebują pieniędzy na podwyższenie kapitałów. Na ten cel UniCredit musi pozyskać 7,5 mld euro, a Commerzbank 5,3 mld euro. W sumie europejskim instytucjom finansowym potrzebne będzie 115 mld euro.

Zdaniem ekonomistów pozyskanie takiej kwoty z rynku jest w zasadzie niemożliwe. Praktycznie jedynym dostawcą kapitału dla banków jest Europejski Bank Centralny. - Bez jego stałego wsparcia sektor bankowy byłby w przyszłym roku podatny na kryzys płynnościowy - mówi Łukasz Tarnawa, główny ekonomista BOŚ Banku.

Ostatnio EBC zdecydował, że zamiast pożyczać na pół roku czy rok, udzieli bankom finansowania aż na trzy lata (pod zastaw papierów wartościowych). Jednak ta pomoc płynnościowa nie załatwi braków kapitałowych. Te pieniądze banki muszą zebrać z rynku. - Jeśli to się nie uda, to państwa będą musiały finansować banki. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Commerzbank właśnie negocjuje warunki pomocy. Nacjonalizacja grozi portugalskiemu Millennium - mówi analityk pragnący zachować anonimowość. BCP Millennium oraz BRE Bank odmówiły w tej sprawie komentarza, choć według informacji Reutersa prezes Commerzbanku zaprzecza, aby bank negocjował otrzymanie rządowej pomocy.

Rozwiązaniem może być sprzedaż aktywów, w tym polskich banków. Jednak ostatnio nikomu nie udało się sprzedać polskiej instytucji finansowej. Z transakcji wycofały się BCP Millennium i DnB Nord. Jedynie KBC nadal próbuje znaleźć kupca na Kredyt Bank.

Poza ewentualnymi zmianami właścicielskimi polski sektor bankowy jest bezpieczny. Jak mówi Wojciech Kwaśniak, wiceprzewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, największe banki nie są uzależnione od finansowania z zagranicy.

Agencja ratingowa Fitch obniżyła we wtorek rating największego banku Włoch, UniCredit SpA - właściciela Pekao SA, z A do A- z perspektywą negatywną oraz zagroziła obniżeniem ratingów siedmiu innych banków włoskich oraz kilku hiszpańskich i francuskich, wśród których są też firmy mające swoje banki w Polsce: Banco Santander i Societe Generale.

@RY1@i02/2011/246/i02.2011.246.00000130e.805.jpg@RY2@

Wartość obligacji banków, zapadających w dwóch najbliższych latach (mld euro)

Magdalena A. Olczak

magdalena.olczak@infor.pl

@RY1@i02/2011/246/i02.2011.246.00000130e.806.jpg@RY2@

Mariusz Grendowicz, były prezes BRE Banku

Wejście w życie zaostrzonych standardów kapitałowych i ograniczony obecnie dostęp europejskich banków do kapitału oznaczać mogą konieczność wyprzedaży przez nie części aktywów. Aby nie ponieść straty na sprzedaży, grupy mogą sięgnąć po swoje polskie spółki córki, których wyceny, w przeciwieństwie do banków w innych krajach, są wyższe od wartości księgowej. Po raz pierwszy oferta sprzedaży polskich banków może przewyższyć efektywny popyt z rejonów, z których pochodzą obecni inwestorzy. Konsekwencją może być pojawienie się inwestorów, którzy dotychczas byli tu nieobecni, lecz których zaplecze finansowe jest w pełni adekwatne. W interesie polskiej gospodarki leży, by zostali oni godnie potraktowani, gdyż o ich zasoby finansowe będziemy konkurować z innymi krajami. Należałoby sklasyfikować tych inwestorów według ich krajów pochodzenia i jeszcze przed ich potencjalnym zaangażowaniem wysłać im jednoznaczny sygnał zachęcający bądź zniechęcający do inwestycji.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.