Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

W trudnych czasach wiarygodność wobec kontrahentów jest w cenie

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Chociaż opóźnianie płatności przez partnerów jest jedną z głównych przeszkód w prowadzeniu działalności gospodarczej, firmy wciąż niewystarczająco sprawdzają przedsiębiorstwa, z którymi współpracują

Przedstawiciele 76 proc. polskich przedsiębiorstw ankietowanych przez TNS OBOP deklarują, że zatory płatnicze są jedną z głównych przeszkód w prowadzonej przez nich działalności gospodarczej. Problem dotyka w szczególności właścicieli małych firm, mających problem z wyegzekwowaniem należności od dużych kontrahentów.

- Wpływ na to ma wiele czynników, które można podsumować stwierdzeniem, że po prostu duży może więcej - mówi Marcin Ledworowski, wiceprezes firmy BIG InfoMonitor.

W dodatku 77 proc. badanych przez OBOP przedsiębiorców jest zdania, że prawo nie chroni interesów małych w firm w kontakcie z dużymi korporacjami. Tylko 32 proc. uważa, że przepisy polskiego prawa są pod tym względem wystarczające i skuteczne.

Okazuje się więc, że wiarygodność finansowa kontrahenta jest kwestią kluczową dla rozpoczęcia z nim współpracy. Z drugiej strony przedsiębiorstwom zależy na tym, by mieć opinię firmy wiarygodnej finansowo. Posiadanie takiego wizerunku jest uznawane za czynnik sprzyjający osiąganiu przewagi konkurencyjnej. Takiego zdania są przedstawiciele 67 proc. firm w Polsce. Dziewięciu na dziesięciu przedstawicieli polskiego biznesu deklaruje, że zależy im na posiadaniu opinii wiarygodnych finansowo partnerów.

Niestety, z badań wynika, że firmy, które są rzetelne, giną wśród tych nierzetelnych. Tym samym przedsiębiorcy zamiast w jakiś sposób wyróżniać i nagradzać terminowość swoich kontrahentów, często zupełnie ten aspekt pomijają.

Trudna sytuacja firm w odzyskiwaniu zaległości płatniczych od kontrahentów, szczególnie tych dużych, a przy tym świadomość niewystarczającej ochrony prawnej nie przekłada się na częstotliwość badania wiarygodności finansowej partnerów przed rozpoczęciem z nimi współpracy. Jedynie 18 proc. ankietowanych przedsiębiorców zadeklarowało, że za każdym razem sprawdza wiarygodność finansową nowego kontrahenta. 25 proc. ankietowanych udzieliło odpowiedzi, że wiarygodność tę analizuje tylko w przypadku wybranych firm. 57 proc. natomiast odpowiedziało, że rozpoczynając współpracę z nowym klientem nigdy nie sprawdzają jego wypłacalności.

Dlaczego tak się dzieje? - Duże przedsiębiorstwa mają zespoły prawników i wyrobione procedury, które wymagają, by każda umowa uzyskała akceptację odpowiednich specjalistów. Zanim więc zostanie ona podpisana, kontrahent jest dokładnie sprawdzany. Ale właściciele mniejszych firm, których jest zdecydowanie więcej, bardziej ufają swojej intuicji w ocenie wiarygodności finansowej nowego kontrahenta niż niezależnym źródłom - mówi Marcin Ledworowski.

Wydaje się więc, że nasi menedżerowie oraz właściciele firm powinni większą uwagę przykładać do kwestii analizy sytuacji finansowej swoich przyszłych klientów, co może zmniejszać ryzyko trafienia na niesolidnego partnera. Z drugiej strony nie do przecenienia jest też argument, że w staraniu o lukratywny kontrakt mogą przegrać z kimś tańszym na etapie przetargu, ale niewiarygodnym finansowo.

Pomóc w zapobieganiu tego typu sytuacjom mogą różne narzędzia, jak choćby rejestr dłużników, który może okazać się skutecznym weryfikatorem wiarygodności potencjalnego kontrahenta.

Nowym rozwiązaniem jest wydawany przez BIG InfoMonitor Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo. - Dokument potwierdza, że dany przedsiębiorca jest godnym zaufania partnerem biznesowym, terminowo regulującym swoje zobowiązania zarówno wobec innych przedsiębiorców, jak i całego systemu bankowego - mówi Mariusz Hildebrand, prezes BIG InfoMonitor. Certyfikat jest jedynym tego typu dokumentem na rynku, wydawanym w oparciu o weryfikację w trzech bazach danych: Rejestrze Dłużników BIG oraz bazach bankowych Biura Informacji Kredytowej i Związku Banków Polskich.

Swoją ofertę BIG InfoMonitor kieruje do firm działających na podstawie różnych form działalności. Jest jednak kilka warunków, które muszą zostać przez firmę spełnione, aby móc o certyfikat się ubiegać. Przede wszystkim firma powinna działać na rynku co najmniej od pół roku. Przedsiębiorstwo nie może także widnieć w rejestrze dłużników BIG jako posiadające zaległości płatnicze. Nie może też znajdować się w systemie Biura Informacji Kredytowej oraz w rejestrze Związku Banków Polskich. Dodatkowo również właściciela firmy oraz jego wszystkich wspólników sprawdza się w rejestrze dłużników BIG, w bazie BIK oraz w rejestrze ZBP. Przedsiębiorca, który przeszedł weryfikację, przystępuje do Programu Firma Wiarygodna Finansowo i podpisuje deklarację, w której zobowiązuje się do etycznych działań w biznesie. Koszt uzyskania certyfikatu to ok. 2 tys. zł. Wgląd do bazy certyfikowanych jest bezpłatny. Wystarczy posiadać NIP firmy, o której chcemy się dowiedzieć, czy jest wiarygodna finansowo.

Z badań OBOP-u wynika, że zdecydowana większość badanych, bo aż 80 proc. przedsiębiorców, uważa, że posiadanie przez kontrahenta udokumentowanej wiarygodności finansowej ma znaczenie w podejmowaniu decyzji o współpracy. Aż 30 proc. badanych uważa, że posiadanie certyfikatu potwierdzającego wiarygodność ułatwia pozyskanie klientów.

Najstarsza polska instytucja zajmująca się zbieraniem informacji o naszych zobowiązaniach wobec banków to Biuro Informacji Kredytowej (BIK). Jeżeli my lub nasza firma ma zaciągnięty w banku kredyt, najpewniej informacja o tym znajduje się w BIK. Banki przekazują do tej firmy raporty na temat wszystkich kredytów. Jeżeli więc swoje należności opłacamy regularnie, opinia z BIK może pomóc w udowodnieniu wiarygodności finansowej, co może przydać się na przykład przy ubieganiu się o kolejną linię kredytową.

Do BIK informację przekazują prawie wszystkie banki działające w Polsce. Jeżeli któryś z nich umieścił w BIK raport o nieterminowo spłacanym kredycie, tylko ten bank może taką informację z BIK usunąć. Podobnie jest z zapisami o zadłużeniu, które już zostało spłacone.

W połowie tego roku na rynku rozpoczęło działalność Krajowe Biuro Informacji Kredytowej, założone przez Krajowy Związek Banków Spółdzielczych oraz Krajowy Rejestr Długów - Biuro Informacji Gospodarczej. Inicjatywa ma służyć zapewnieniu alternatywy dla BIK, który na rynku informacji kredytowej ma pozycję dominującą.

W Polsce działa kilka biur informacji gospodarczej, między innymi BIG InfoMonitor czy Krajowy Rejestr Długów BIG. W odróżnieniu od BIK i KBIK biura informacji gospodarczej zbierają informacje o wszelkich zaległościach powstałych nie wobec banków, a wobec innych firm, np. operatorów telekomunikacyjnych czy telewizyjnych, dostawców prądu czy gazu. Aby znaleźć się na liście podmiotów mających zaległości w regulowaniu płatności któregoś z BIG, zaległości powinny wynosić odpowiednio 200 zł w przypadku klienta indywidualnego i 500 zł w przypadku, gdy dłużnikiem jest podmiot gospodarczy. Kolejnym warunkiem jest przynajmniej dwumiesięczny okres opóźnienia w spłacie należności. Informacja o dłużniku pojawi się w rejestrze BIG w 14 dni od wysłania informacji do dłużnika o zamiarze wpisania podmiotu zalegającego z płatnością do rejestru BIG. Ważne, że nawet spłacenie wszystkich zaległości wobec danego podmiotu może nie ochronić przed wpisaniem do rejestru któregoś z biur informacji gospodarczej. Aby temu zapobiec, trzeba też spłacić odsetki od wszelkich zaległości.

Przy Związku Banków Polskich prowadzony jest Bankowy Rejestr Niesolidnych Klientów. Trafiają do niego klienci banków, którzy mają jakiekolwiek zaległości wobec banku zrzeszonego w ZBP. Może to być nie tylko kredyt czy karta kredytowa, ale choćby zaległość na nieużywanym od lat rachunku rozliczeniowo-oszczędnościowym. Rejestr prowadzony przez ZBP często nazywany jest czarną listą, bo znalezienie się w nim praktycznie uniemożliwia zaciągnięcie jakiegokolwiek kredytu. Informacje o zaległościach, jakie klient banku miał, ale udało mu się je spłacić, znajdują się w rejestrze nawet 2 lata po tym fakcie.

@RY1@i02/2011/227/i02.2011.227.13000040l.802.jpg@RY2@

Przedsiębiorcy maja zastrzeżenia do przepisów i nie kontrolują partnerów biznesowych

Jacek Uryniuk

jacek.uryniuk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.