Przedsiębiorcy trzymają nerwy na wodzy
Czy widać zbliżający się kryzys w działaniach i kondycji małych i średnich firm? Odpowiadają nasi partnerzy w debacie "DGP"
Mówimy o kryzysie, a przynajmniej o spowolnieniu gospodarczym. Jakie doświadczenia mają partnerzy merytoryczni naszego rankingu, którzy obserwują bardzo wnikliwie rynek? Jak funkcjonuje w tej chwili sektor małych i średnich przedsiębiorstw?
Moja firma zajmuje się informacją gospodarczą: zbieramy dane marketingowe, finansowe i współpracujemy z wywiadownią gospodarczą. Jesteśmy też firmą sprzedażową. Widzimy rynek także przez naszych klientów. Zauważyliśmy przede wszystkim, że duże firmy tną koszty. Oszczędzają, a nie inwestują. W małych przedsiębiorstwach widać, że zdecydowana większość zaczyna inwestować i pobudzać gospodarkę. Dzięki temu ich obrót wzrósł średnio o 14 proc. rok do roku, natomiast w sektorze dużych firm przez ostatni rok obserwowaliśmy spowolnienie. Ich średnie obroty i zyski spadły o ponad 3 proc. To wielkie spółki, w których taka strata jest olbrzymia. Jeśli te przedsiębiorstwa, które zatrudniają powyżej 250 osób, nie zaczną inwestować, to za jakiś czas wystąpi na rynku duży problem. Na razie nie ma alarmu, ale tendencja jest niepokojąca.
Obserwujemy ciągle rozwój polskiej gospodarki, a z drugiej strony są niepokojące symptomy. Jest to np. zmniejszanie zatrudnienia. Nie wiemy jeszcze, czy to stały trend, czy chwilowa tendencja, ale widzimy, że wzrosła liczba pobieranych raportów, we wrześniu było to 610 tys., a do tej pory zazwyczaj liczba ta wynosiła 400 - 450 tys. Jest więc większe zainteresowanie weryfikacją klientów. 60 proc. tych zapytań pochodzi z sektora MSP, co oceniamy pozytywnie. Chyba mali przedsiębiorcy nauczyli się czegoś w poprzednim okresie kłopotów gospodarki. Odnotowaliśmy też wzrost liczby zadłużonych przedsiębiorstw. Jesienią 2010 r. ta liczba spadała, a od tegorocznego września zaczął się wzrost. To już około 1 tys. firm w rejestrze więcej. W sytuacji niepokoju przedsiębiorcy szybciej i bardziej stanowczo domagają się należności. Nie wiemy jeszcze, czy to tylko emocjonalne zachowanie, czy rzeczywisty początek kryzysu.
Z naszych doświadczeń wynika, że kiedy jest okres prosperity, firmy zajmują się po prostu realizacją swojej bieżącej działalności, realizują zamówienia, szukają nowych klientów. Czas, w którym zaczyna się mówić o spowolnieniu gospodarczym, to jest taki moment, w którym firmy zaczynają robić u siebie porządek, wdrażać nowe narzędzie, w naszej branży chodzi głównie o oprogramowanie. Sprzedaje się go teraz naprawdę bardzo dużo. Może zleceń w przedsiębiorstwach jest mniej i mają one teraz czas na przeprowadzenie wewnętrznej restrukturyzacji, zreorganizować pracę, co na szczęście nie polega tylko na redukcji zatrudnienia, ale przede wszystkim powinno polegać na przygotowaniu na okres ponownej prosperity, który prędzej czy później zawsze nadchodzi. Jeśli będziemy mieć odpowiednie narzędzia, sprawdzimy, które obszary naszej działalności były najbardziej rentowne, będziemy wiedzieć, w co opłaca się zainwestować i na czym możemy najwięcej zarobić.
Od początku funkcjonowania Polbanku na polskim rynku identyfikacja z klientem - przedsiębiorcą była dla nas bardzo ważna. Dlatego zawsze stawialiśmy i wciąż stawiamy na indywidualne podejście i elastyczność. Podejmując decyzję o wsparciu firmy, obserwujemy jej historię biznesową, przyglądamy się, w jaki sposób działa, jakie są kompetencje jej właścicieli i na tej podstawie dopasowujemy właściwe rozwiązanie finansowe.
Mam wrażenie, że nie musimy mówić naszym odbiorcom, co powinni robić, bo oni sami radzą sobie doskonale. Takie wnioski nasuwają się nam na podstawie obserwacji klientów przez ostatnie parę lat. Już raz w tych latach przeżyliśmy coś w rodzaju kryzysu, który dał się odczuć nawet w tak dużej korporacji jak nasza. Ale przeżyliśmy i nasi klienci także. To pozwala na stwierdzenie, że zachowują się oni bardzo racjonalnie. Myślę, że to, co trzeba było, zostało już przez nich zrobione: koszty już zostały zracjonalizowane. Prawie nie było odejść klientów. Bardzo niewielu pomyślało, żeby zabrać pracownikom komórki. Redukcja limitów to co innego. Klienci przede wszystkim starają się przerzucić koszty nieprzewidywalne na stronę przewidywalnych, czyli chcą abonamentów w całym obszarze telekomunikacji i IT. Analizują koszty i wszyscy operatorzy telekomunikacyjni wprowadzili spore zmiany w ofertach, żeby dostosować się do tego sposobu myślenia klientów.
Przedsiębiorcy wybierają pakiety, w których jest najwięcej darmowych minut, nawet przy wyższych abonamentach. W okresie prosperity jest odwrotnie: najważniejsze dla odbiorców są koszty abonamentu, nawet jeśli nie zawierają w pakiecie dodatkowych darmowych usług. W telefonii stacjonarnej klienci korzystają z tych usług, które już są w abonamencie, by nie zwiększać kosztów. Inwestują też w ten sprzęt i oprogramowanie, które dają gwarancję stałych opłat i kontroli nad wydatkami. Jeśli chodzi o internet, to nie zauważam, by ktoś na nim oszczędzał. Przedsiębiorcom zależy na tym, by jakość była najwyższa, przepustowość jak największa.
@RY1@i02/2011/209/i02.2011.209.20000070m.802.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Górski
Uczestnicy panelu dyskusyjnego Skrzydeł Biznesu we Wrocławiu
Debatę prowadził Marcin Piasecki
zastępca redaktora naczelnego "DGP"
Not. MWW
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu