Czy można się rozwijać w czasie turbulencji
Czy przedsiębiorcy umieją zareagować na trudne czasy w gospodarce?
To już kryzys czy jeszcze tylko spowolnienie gospodarcze? Jak różne branże reagują na doniesienia o kłopotach rynków światowych? Takie pytania zadaliśmy partnerom merytorycznym naszego rankingu podczas spotkania w Lublinie.
Polbank EFG S.A.
Gdy zakłada się biznes, nie można myśleć, że nie będzie kryzysu. Taka lekcja płynie z udokumentowanej historii ostatnich 200 - 300 lat. Bank jest częścią systemu gospodarczego, więc musi zakładać, że będą w czasie jego działalności i górki, i spadki.
I ze względu na prawo, któremu podlega, i ze względu na swoją organizację bank musi podchodzić do finansowania w sposób bezpieczny. Niezbędna jest ostrożność. To specyficzna forma handlu. My sprzedajemy pieniądze. Jeśli ktoś sprzedaje jabłka, to musi tylko znaleźć odbiorców, a potem nie interesuje się tym, co dzieje się dalej z towarem. Nas musi to interesować. Musimy znaleźć klientów, a potem pieniądze muszą do nas wrócić.
Rynek mikro, małych i średnich przedsiębiorstw jest bardzo niejednorodny. Nawet bardzo podobny biznes prowadzony w różnych miejscach to już nie to samo. Dlatego kluczowe jest indywidualne podejście. Jeśli bank rozumie przepływy finansowe w firmie, to wie, że występuje sezonowość, są trudniejsze i lepsze okresy, i dopasowuje swoją ofertę do tych dwóch etapów, które powtarzają się cyklicznie w życiu przedsiębiorstwa.
StreamSOFT
Jest grupa firm, które nie widzą takiej potrzeby. Naszym zdaniem to błąd. Nowoczesne systemy informatyczne pomagają podejmować trafne decyzje biznesowe. To trochę zaklęte koło: jeśli kadra zarządzająca nie dysponuje nowoczesnymi narzędziami, to nie widzi takiej potrzeby, a wyniki dla firmy w dłuższym czasie mogą być opłakane.
Telekomunikacja Polska
Każdy zarządzający podejmuje decyzje na własną odpowiedzialność. Takie działania jak zmniejszanie limitów na telefonach służbowych mają oczywiście swoje plusy - bardzo szybko obniżamy koszty działalności bieżącej. Niestety, drugą stroną tego medalu jest możliwość zmniejszenia przychodów. Wszystko zależy od tego, na ile wyniki firmy są związane z potrzebą kontaktu, czyli z telekomunikacją. Można sobie wyobrazić branże, które są od niej uzależnione w minimalnym stopniu, ale to są właściwie tylko przedsięwzięcia lokalne. Jeśli mam klientów z jednej ulicy, to pewnie nie muszę inwestować w komunikację, wystarczy mi jeden telefon. Większość potrzebuje szybkiego obiegu informacji między pracownikami i firmą a klientem.
Mając świadomość tej roli komunikacji i jednocześnie szukając oszczędności, możemy rozważyć wprowadzenie różnych narzędzi telekomunikacyjnych. Od kilku lat widać trend migracji z telefonii stacjonarnej do innych form łączności. Pomaga w tym rozwijająca się technologia.
Koszty usług w porównaniu z innymi branżami w telekomunikacji spadają. Wydaje mi się, że znacznie większe oszczędności można uzyskać, płacąc tyle samo i zwiększając obszar usług czy np. limity czasu połączeń w tej samej cenie, a nie płacąc innych kosztów, np. delegacji pracowników czy konferencji, które można wyeliminować, jeśli mamy w kosztach internetu możliwość transmisji wideo. To zwiększa efektywność.
Progress Holding
Na rynkach mamy teraz spadek cen akcji i emitenci nie chcą sprzedawać, z drugiej strony inwestorzy są ostrożniejsi. Według mnie rynek normalnieje.
Trudny czas nie będzie trwał wiecznie. Są okresy wzrostów, spadków i stagnacji, ale przecież życie się toczy. Będziemy nadal się ubierali, zmieniali samochody, może z mniejszą intensywnością, ale nie przestaniemy kupować. Jeżeli teraz jest mniej debiutów, to później zacznie się tym interesować więcej firm.
Oczywiście wszyscy są ostrożni, i to dobrze. Trzeba jednak mieć świadomość, że cykle koniunktury się powtarzają i że trudne czasy to normalność. Co to oznacza dla nieco odważniejszych? Jeżeli chcemy zdobyć większy udział w rynku, a nie tylko uchronić swój stan posiadania, to jest właśnie dobry czas. Kiedy jest mniej chętnych, tanieją usługi. Także tych instytucji, z których korzystamy przy przygotowywaniu debiutu, np. doradców. Czas mniejszej aktywności można też wykorzystać na uporządkowanie własnej dokumentacji. A moment sprzedaży akcji to decyzja, którą można odłożyć.
Krajowy Rejestr Długów
W Polsce nie można mówić o kryzysie, bo nie było - jak to jest w definicji - dwóch cykli z ujemnym PKB. Lepiej mówić o spowolnieniu. Liczby mówią jedno, opinia społeczna - drugie.
Obserwujemy przede wszystkim dużą dynamikę wzrostu liczby klientów Krajowego Rejestru Długów. W ciągu roku wzrosła ona trzykrotnie. Ciekawe, że wcale nie przekłada się to na wzrost liczby dłużników. Liczby wskazywałyby na to, że na rynku dzieje się całkiem dobrze i że przedsiębiorcy odzyskują płynność finansową. Są też niepokojące oznaki. Poprzednim razem, kiedy odnotowaliśmy spadek liczby dłużników, czyli na przełomie lat 2008 i 2009, to było wtedy, kiedy zaczęło się mówić o światowym kryzysie, który zaczął dotyczyć i nas. Wygląda na to, że polscy przedsiębiorcy mają świadomość, że w czasach kryzysowych ich kontrahenci są bardziej wyczuleni i częściej sprawdzają, z kim współpracują. Woleli spłacać zadłużenie, by mieć jak najdłużej czystą kartę.
Wzrasta liczna pobieranych raportów. Faktycznie, firmy nauczyły się w poprzedniej fali kryzysu rzetelniej podchodzić do biznesu.
@RY1@i02/2011/204/i02.2011.204.20000070x.803.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Górski
Uczestnicy panelu dyskusyjnego Skrzydeł Biznesu w Lublinie
Debatę prowadził
zastępca redaktora naczelnego "DGP"
not. MWW
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu