Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Węzły gordyjskie

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Branża lotnicza jest jak narkotyk - mówi Sebastian Mikosz, były prezes LOT-u, autor książki "Leci z nami pilot"

Sebastian Mikosz: Lotnictwo to chyba najtrudniejsza branża na świecie. Zwłaszcza dla menedżera z doświadczeniem w innych sektorach. Szefowanie dużym liniom lotniczym to jedna wielka lekcja zarządzania kryzysowego. Jest tutaj tyle czynników zewnętrznych, które mogą sprawić, że w jednej chwili wszystkie wcześniejsze założenia trzeba kompletnie zrewidować. Wystarczy wybuch wulkanu gdzieś na Islandii, a już wszystkie loty się opóźniają, lekkie wahnięcie kursu euro i dolara zmienia nagle cały twój kosztorys. Albo mechanik sygnalizuje, że w samolocie jest usterka, której naprawienie będzie kosztowało... milion dolarów. Na tym rynku potrzeba ogromnej energii, by w ogóle funkcjonować, a co dopiero odpowiadać na ruchy konkurencji. Szefowanie linii lotniczej to ciągłe rozsupływanie węzłów gordyjskich. Z tą tylko różnicą, że nie można ich nigdy przeciąć, bo w lotnictwie na wszystko są procedury, których trzeba się ściśle trzymać.

Bo to prawda. Półtora roku spędzone przeze mnie w Locie to najbardziej fascynujący czas mojej biznesowej kariery. Ta branża jest jak narkotyk. Kiedy człowiek raz się z nią zetknie, bardzo ciężko przestać się nią interesować. Lotnictwo łączy wszystkie składniki magii: samoloty, podróże, nowoczesne technologie, zmiany kontynentów, przenikanie kultur.

To prawda, że z kryzysu wszyscy przewoźnicy wyszli mocno potłuczeni. Linie straciły łącznie kilka miliardów dolarów, niektóre upadły, a większość przeszła wielkie restrukturyzacje. Jednak w lotnictwie nadal są do zarobienia duże pieniądze. Branża ma oczywiście swoją specyfikę. Bariera wejścia na rynek jest bardzo wysoka. Praktycznie na stworzenie linii nie ma co liczyć bez wrzucenia na początek kilkunastu - kilkudziesięciu milionów dolarów. Do finansowania takich inwestycji nie pchają się też fundusze inwestycyjne, bo większe i szybsze zyski obiecuje dziś na przykład energetyka czy nowe technologie. Niemniej nawet tutaj są śmiałkowie, którym wiedzie się znakomicie. Na przykład linia Aegean Airlines, która zaczynała na początku lat 90. od jednego samolotu, a dziś jest największym greckim przewoźnikiem.

Dziś już widać, że trzeba być albo bardzo małym, albo ogromnym przewoźnikiem. Dla średniaków zaczyna brakować powietrza. Pieniądze robią tanie linie lotnicze w stylu easyJet, AirAsi czy RyanAir oraz coraz popularniejsze w Polsce maleńkie linie czarterowe dysponujące na przykład dwoma samolotami. Na drugim biegunie mamy za to łączących się gigantów, jak na przykład British Airways i Iberia, którzy mają już jedną siedzibę i jednego prezesa. Tacy giganci mogą korzystać na swojej synergii, wspólnie oferować wiele połączeń i dostęp do najlepszych lotnisk w najlepszym czasie.

LOT nie może niestety pozostać średniakiem, musi zostać sprywatyzowany i dołączyć do którejś z dużych lotniczych rodzin. To nieuchronne.

@RY1@i02/2011/185/i02.2011.185.196.025a.001.jpg@RY2@

BIO: Sebastian Mikosz - w latach 2009 - 2010 był prezesem LOT-u. Wcześniej pracował m.in. w firmie doradczej Arthur Andersen w Paryżu, zakładał też pierwszy w Polsce dom maklerski, szefował Francuskiej Izbie Przemysłowo-Handlowej w Warszawie i był wiceprezesem Polskiej Agencji Inwestycji Zagranicznych (PAIZ). Obecnie jest doradcą w banku Societe Generale

Rozmawiał Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.