Miraż chińskiego sukcesu
Firmy z Państwa Środka coraz liczniej przenoszą się na amerykańskie giełdy, wykorzystując mechanizm tzw. odwróconego przejęcia. Dzięki temu unikają jednak kontroli ksiąg rachunkowych
W 2008 roku analityk finansowy Taylor Price został poproszony przez jedną z chińskich firm z Hebei o pomoc w wejściu na amerykańską giełdę. Była to agencja modelek, której szefostwo gotowe było skusić inwestorów innymi posiadanymi aktywami: fabryką wody butelkowanej i domem starców, który planowano przerobić na atrakcję turystyczną. - Nie było najmniejszych szans stworzenia z tego rentownej spółki, więc dałem sobie spokój - mówi Price. Jednak w ciągu ostatnich lat wiele chińskich firm z licho skleconymi biznesplanami sprzedało udziały w USA. Wabią inwestorów mirażami zysków, wykorzystując to, że ich księgi rachunkowe nie mogą zostać poddane skrupulatnej kontroli amerykańskich urzędów nadzorujących rynek finansowy.
Chińskie firmy, które prowadzą większość lub całość działalności u siebie, to aż 11 z 12 spółek, których obrót akcjami został ostatnio zawieszony na Nasdaqu. Ponad tuzin innych spółek zostało wykluczonych lub zawieszonych na innych giełdach w Stanach Zjednoczonych. Komisja papierów wartościowych i giełd (SEC) oraz Rada Nadzoru nad Rachunkowością Spółek Publicznych (PCAOB) wszczęły wobec nich śledztwa, w kręgu ich zainteresowania są także amerykańscy audytorzy, którzy przygotowywali debiuty. Specjaliści od tzw. krótkiej sprzedaży - grający na spadek cen akcji, by kupić je po niższej cenie - poczuli krew i krążą nad tym sektorem.
Zdaniem Price’a większość chińskich firm notowanych na giełdach w Ameryce nigdy nie powinna się na nich znaleźć. - Państwo Środka to kraj z wrodzoną skazą korupcji oraz ogromnymi problemami z przestrzeganiem prawa. Chińscy biznesmeni często próbują prowadzić uczciwą działalność, ale funkcjonują w systemie, który narzuca naginanie reguł. Tam można np. negocjować wysokość odprowadzanego podatku - tłumaczy.
Nie oznacza to, że wszystkie chińskie spółki notowane w USA są nieuczciwe. Jednak prawdą jest, że utrzymanie dobrych stosunków z działaczami KPCh, mającymi w terenie ogromną władzę gospodarczą i sądowniczą, jest o wiele ważniejsze w prowadzeniu biznesu niż przestrzeganie przepisów. - Firmy trzymające się litery prawa mają u nas bardzo ograniczone możliwości działania lub w ogóle nie mogą funkcjonować. Według amerykańskich standardów prawie każda chińska firma jest podejrzana, jeśli chodzi o rachunkowość i ujawnianie informacji - mówi księgowy z Pekinu, który poprosił o nieujawnianie jego imienia i nazwiska.
Ogromna większość z setek chińskich firm, których akcje są notowane na giełdach USA lub których udziałami handluje się w obrocie pozagiełdowym, trafiła na tamtejszy rynek poprzez tzw. odwrócone przejęcie (odwrotną fuzję). To jak najbardziej legalna metoda pozwalająca firmie prowadzącej działalność za granicą połączyć się ze spółką notowaną w danym kraju i dzięki temu zdobyć środki ze sprzedaży akcji. Chińskie firmy wykorzystują tę metodę, bo dzięki niej udaje się uniknąć kontroli, która towarzyszy bezpośredniemu wejściu (IPO) na amerykańską giełdę. Praktycznie wszystkie chińskie spółki zamieszane w skandale trafiły tam właśnie poprzez odwrócone przejęcie. Tylko w USA działa dziś prawie 900 firm z siedzibami w Państwie Środka. Dla porównania - na wszystkich giełdach kontynentalnych Chin zarejestrowano niecałe 2,2 tys. spółek.
Przy tak wielkiej liczbie chińskich firm, które chcą wejść na rynek USA, oraz amerykańskich inwestorów pragnących zarobić na sukcesie Państwa Środka, powstał cały przemysł mający zaspokoić potrzeby obu stron. PCAOB odkryła, że w 74 proc. sprawdzanych przez nią chińskich firm po odwróconych fuzjach audyt przeprowadziły niewielkie amerykańskie firmy, które przekazały większość lub całość swoich kompetencji chińskim podwykonawcom. Bardzo często audyt firm przeprowadzały firmy z Państwa Środka.
Niektórzy z amerykańskich pośredników mają na dodatek długą historię zatargów z amerykańskimi organami kontrolnymi. Z 10 ostatnich chińskich debiutów organizowanych przez Westpark Capital, bank inwestycyjny z Los Angeles, notowania czterech zostały zawieszone. W zeszłym roku Urząd Regulacji Branży Finansowej (FINRA) nałożył na Westpark karę 400 tys. dol. za nieuprawniony obrót papierami wartościowymi z użyciem wielu rachunków brokerskich. W 2004 roku FINRA nałożył na Westpark grzywnę 50 tys. dol. za publikacje wprowadzające inwestorów w błąd oraz na 30 dni zawiesiła licencję szefowi firmy Richardowi Rappaportowi. W 2006 roku Westpark zapłacił 10 tys. dol. kary za umożliwienie Rappaportowi wykonywania obowiązków w trakcie zawieszenia.
Richard Rappaport twierdzi, że nie wie o żadnym dochodzeniu organów kontrolnych dotyczących Westparku w związku z czterema chińskimi spółkami, które ostatnio wprowadził na rynek USA: China Electric Motor, China Century Dragon Media, NIVS IntelliMedia Technology oraz China Intelligent Lighting and Electronics. - Jeśli kierownictwa tych firm kłamały lub fałszowały dane, to my jesteśmy ofiarami - mówi.
SEC w tym roku odmówiła rejestracji co najmniej ośmiu chińskim firmom, ponad dwa tuziny innych w ostatnich miesiącach przyznało się do problemów z księgowością. Jednak mimo podejrzeń w stosunku do wielu fuzji odwrotnych amerykańskie organy kontrolne i inwestorzy mają wielkie trudności z udowodnieniem lub obaleniem oskarżeń o oszustwo, bo Pekin nie pozwala na przeprowadzenie dochodzeń w Chinach.
Tę próżnię zapełniła specyficzna grupa finansowych inwestorów. W wielu przypadkach zawieszenie lub wykluczenie z obrotu notowanych w USA chińskich firm zapoczątkowały oskarżenia o oszustwo, opublikowane na internetowych stronach typu Muddy Waters Research, których autorami są samozwańczy specjaliści od krótkiej sprzedaży, grający na spadek cen ich akcji.
Carson Block, który stworzył Muddy Waters, jest właścicielem małej firmy świadczącej usługi magazynowe w Szanghaju. W ciągu ostatniego roku opublikował raporty dotyczące sześciu chińskich firm notowanych w Ameryce. Po oskarżeniach z jego strony o oszustwa i łamanie prawa ceny akcji każdej z nich spadły. Jednym z ostatnich celów Muddy Waters jest zarejestrowana w Toronto Sino-Forest - na początku czerwca Block opublikował raport sugerujący, że próbuje ona zataić poważne nadużycia. Firma odpowiedziała na oskarżenia Blocka wynajęciem firmy audytorskiej PwC, która ma zbadać jej księgi. Jednak cena akcji Sino-Forest to obecnie 1/6 marcowego szczytu.
Organizatorzy fuzji odwrotnych mówią, że specjaliści od krótkiej sprzedaży osiągają ogromne zyski dzięki publikowaniu raportów oczerniających ich klientów, ale bez żadnych twardych dowodów na poparcie oskarżeń. Jednak wiele z oskarżeń Carsona Blocka i jego kolegów okazało się prawdziwych. Bez nich problemy w tych firmach nigdy nie wyszłyby na jaw.
- Po tym, co zobaczyłem w Chinach, wiem, że jest tam wielu uczciwych przedsiębiorców, którzy ciężko pracowali na sukces. Jednak jest tam ogromna szara strefa. To dlatego biznes z firmami z Państwa Środka niemal zawsze kończy się problemami.
@RY1@i02/2011/131/i02.2011.131.186.0011.001.jpg@RY2@
Fot. AP
Tylko w tym roku SEC odmówiła rejestracji aż ośmiu chińskim firmom , a w ostatnich miesiącach dwa tuziny innych spółek z Pekinu przyznało się do problemów z księgowością
TŁUM. IC
© The Financial Times Limited 2011. All Rights Reserved
Jamil Anderlini
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu