Wysokie ubezpieczenie za ryzyko
Podczas płockiego pikniku lotniczego rozbiła się maszyna prowadzona przez wicemistrza Polski w akrobatyce samolotowej Marka Szufę.
Pilot zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. To nie pierwszy tego typu wypadek w trakcie imprezy lotniczej - dwa lata temu podczas pokazów w Radomiu rozbił się Su-27 białoruskich sił powietrznych, a we wrześniu 2007 r. także w Radomiu w powietrzu zderzyły się dwa akrobatyczne zliny.
Zdaniem ekspertów, którzy zajmują się ubezpieczaniem tego typu imprez, podobne wypadki mają wpływ na koszty ich ubezpieczenia. Rośnie ryzyko, rośnie też składka. Ale organizatorzy nie mogą nie płacić.
- Polisa gwarantuje wypłatę świadczenia poszkodowanym osobom trzecim, czyli np. widzom. Podczas katastrofy w Płocku na szczęście nikt z publiczności nie ucierpiał, ale podczas wcześniejszych wypadków takie zdarzenia miały miejsce - zwraca uwagę Leszek Niedałtowski, wiceprezes zarządu STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi.
I dodaje: - Na pewno katastrofy brane są pod uwagę jako ważny czynnik ryzyka, ale należy również podkreślić, że warunki ubezpieczenia każdej masowej imprezy są ustalane indywidualnie.
- Niewątpliwie wzrost składek może mieć wpływ na koszt organizacji imprezy, ale z drugiej strony zaprzestanie ich organizowania w związku z tym jest mało prawdopodobne - ocenia Niedałtowski.
Sam właściciel lub operator samolotu także powinien posiadać ubezpieczenie, porównywalne z OC samochodu. Gwarantuje ono wypłatę środków osobie trzeciej poszkodowanej przez prowadzącego samolot. Tak więc OC przewoźnika chroni pasażerów przewożonych samolotem.
MAO
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu