Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Kredyty obrotowe są dla wielu firm podstawowym instrumentem zachowania płynności finansowej

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

TERESA MATOGA: Nie możemy finansować wszystkich inwestycji, koncentrujemy się na takich, które rokują zwrot. Chcemy być bankiem, który finansuje odpowiedzialne przedsięwzięcia i dotyczy to zarówno indywidualnych klientów jak i klientów korporacyjnych

W ubiegłym roku jako jedni z pierwszych na naszym rynku po kryzysie, zadeklarowaliśmy gotowość finansowania przedsiębiorstw. Po okresie zamrożenia akcji kredytowej przeznaczyliśmy na ten cel 2 mld zł. W tym roku kwota jaką możemy przeznaczyć na finansowanie firm jest oczywiście większa. Jesteśmy częścią jednej z największych na świecie grup finansowych, więc nie mamy ograniczeń kapitałowych. Zresztą cały polski sektor bankowy ma nadpłynność, szacowaną na ponad 100 mld zł. Są więc pieniądze, chcemy je pożyczać i co bardzo ważne, widzimy wzrost zainteresowania ze strony przedsiębiorców, na razie tych średniej wielkości. W przypadku małych firm, cały czas ich moce produkcyjne nie są w pełni wykorzystane, więc jeszcze nie przystąpiły one do nowych inwestycji. Musimy sobie zdawać sprawę, że bank pożycza środki, które nie są jego własnością, tylko zostały zdeponowane przez klientów. Nie możemy więc finansować wszystkich inwestycji - koncentrujemy się na takich, które rokują zwrot. Chcemy być bankiem, który finansuje odpowiedzialne przedsięwzięcia i dotyczy to zarówno indywidualnych klientów jak i klientów korporacyjnych.

Tu też widzę poprawę, bo zmienia się choćby definicja start-upów. Kiedyś były to firmy, które działały na rynku do 2 lat, a obecnie do roku. Badania wykazują, że niezależnie od polityki banków, mali przedsiębiorcy startujący w biznesie, finansują swoją działalność przede wszystkim z oszczędności własnych i pożyczek od rodziny i znajomych. Sami przedsiębiorcy boją się zaciągać kredyty na start, bo nie wiedzą, czy biznes się uda, a kredyt trzeba spłacić, więc pożyczka to dla nich ostateczność. Nie jest prawdą, że banki nie finansują nowych firm. Wiele zależy od tego, kim jest przedsiębiorca, jaki biznesplan przedstawia, jakie ma doświadczenie w branży i jakie są jego wcześniejsze relacje z bankiem.

Dostanie jeśli jest na rynku powyżej 12 miesięcy, lub jeśli znany nam już klient zakłada spółkę celową. Na rynku jest ok. 3,5 mln firm, ale z tego tylko ok. 1,7 mln aktywnie prowadzi swój biznes. W tej liczbie ponad 90 proc. stanowią małe firmy, tworzące połowę naszego dochodu narodowego. Ponad 70 proc. tych firm nie korzysta z finansowania w banku i to nie jest tak, że wszyscy ci przedsiębiorcy przychodzą do banku i ten odmawia im finansowania. Często przedsiębiorca nie stara się o kredyt, bo ma świadomość, że bank będzie się domagał wypełnienia różnych formularzy, dostarczenia różnych zaświadczeń. Na początku są więc własne pieniądze, z których biznes jest otwierany i dopiero w momencie gdy się on rozkręci i firma zaczyna mieć stabilną sytuację, przedsiębiorca decyduje się udać po pożyczkę do banku. Więc to nie tylko banki ostrożnie pożyczają pieniądze start-upom, ale też sami przedsiębiorcy często nie są zainteresowani kredytami.

Nie zgodzę się, że są to przypadki częste, ale rzeczywiście w niektórych bankach mogą być takie wymagania. Dotyczy to jednak tylko firm, w których pojawiają się problemy finansowe i przedsiębiorstwo nie jest w stanie wykazać się zdolnością do spłaty zobowiązań kredytowych z bieżącego zysku. Pamiętajmy też o tym, że nad bankami jest regulator, który pilnuje, by nie udzielać kredytów obarczonych nadmiernym ryzykiem. Najczęstszym zabezpieczeniem stosowanym przez banki jest hipoteka na nieruchomości, ale akceptowane są również samochody firmowe lub maszyny. To zabezpieczenie jest dla nas ważne w sytuacji, gdy coś złego dzieje się w firmie, bo pozwala tworzyć mniejsze odpisy na rezerwy związane z takim niespłacanym kredytem. Przejmowanie zabezpieczeń to ostateczność i bank nie jest zainteresowany takim scenariuszem.

Formę zabezpieczeń pełnią przyszłe wpływy na rachunek firmy. Do końca czerwca mamy w BNP Paribas promocję kredytu w rachunku bieżącym: nie pobieramy prowizji, ani marży kredytowej. Jeśli firma przeniesie do nas swoje obroty, to przez 4 miesiące nie płaci marży, tylko sam WIBOR. Po tych 4 miesiącach marża wynosi 2 proc, więc też jest bardzo niska. Kredyty obrotowe są dla wielu firm podstawowym instrumentem zachowania płynności finansowej. Cały czas mali i średni przedsiębiorcy borykają się z zatorami płatniczymi, z terminowym regulowaniem zobowiązań. Statystyki mówią jasno, że w obrocie gospodarczym nadal część kontrahentów nie płaci w terminie swoich zobowiązań.

Firmy często akumulują środki jesienią i zimą i do inwestycji przystępują w marcu, kwietniu. Taką kolejność obserwujemy w tym roku. Małe firmy podchodzą dużo ostrożniej do długoterminowego kredytowania. Tutaj jest rola dla banków, które powinny podpowiadać jak finansować inwestycje. W naszej ofercie mamy np. kredyt energooszczędny. Jest to specjalna linia na przeprowadzenie modernizacji lub na zakup maszyn i urządzeń, które zmniejszą koszty energii w przedsiębiorstwie. Tego typu inwestycje pozwalają na obniżenie kosztów funkcjonowania przedsiębiorstwa.

Nie jest tak zawsze. Pamiętajmy zresztą, że zapotrzebowanie firm na lokaty długoterminowe jest mniejsze niż osób fizycznych. Przedsiębiorca zazwyczaj chce tylko chwilowo przetrzymywać środki na przyszłe inwestycje. Niewiele firm utrzymuje depozyty, po to by mieć z nich odpowiednie dochody. Nie po to firma działa, by trzymać środki na rachunku, ale by je inwestować.

Średnie oprocentowanie dla firm w całym sektorze bankowym to ok. 3,5 proc. Na naszym koncie oszczędnościowym proponujemy przedsiębiorcy 4 proc dla kwot do 50 tys. zł. W naszej ofercie mamy również depozyty dla firm, na różne okresy, zakładane przez system bankowości internetowej lub w oddziale. Klienci dysponujący wyższymi kwotami mają możliwość negocjowania warunków lokaty - zarówno w zakresie oprocentowania jak i terminu. Kwota od której możliwe są negocjacje to 100 tys. zł.

Banki nie unikają podawania średniej wartości marż, tylko uważają, że to nie jest jedyny czynnik, który wpływa na decyzję firmy o wyborze finansowania w danym banku. Koszt kredytu dla wielu klientów biznesowych nie jest najważniejszym kryterium. Dla firmy, która akurat ma okazję na rynku i chce szybko zainwestować, ważniejszy jest czas, innym razem większe znaczenie ma forma zabezpieczeń. Przedsiębiorstwo może znajdować się w różnej sytuacji i ceny są dopasowywane do tych kilku czynników. W BNP Paribas Banku marże najczęściej oscylują w przedziale od 1,5 do 3 pkt. proc. Koszt kredytu jest indywidualnie dopasowany do potrzeb i możliwości klienta, a także całokształtu jego relacji z bankiem. Porównywanie ofert kredytów dla firm jest bardzo trudne, bo różna jest sytuacja finansowa firm, różna skala działalności i różna wartość kredytu. W cenie każdego kredytu "zaszyte" jest ryzyko. Więc jeśli kredytobiorca jest w trudnej sytuacji, to pożyczanie mu pieniędzy jest bardziej ryzykowne i będzie musiał zapłacić większą marżę.

Nie obserwujemy takiej tendencji. Kredyt dla firmy w walucie od zawsze był uzależniony od tego, czy kredytobiorca jest eksporterem i czy ma pokrycie w walucie na spłatę pożyczki. To podnosi bezpieczeństwo takiego finansowania.

Klient firmowy często woli zapłacić za konto i uzyskać dostęp do wszystkich innych usług bez dodatkowych opłat. Nie spodziewam się wojny na konta dla firm, ale rzeczywiście jest jeszcze duża cześć rynku do zagospodarowania. To dobrze dla firm, bo banki będą z sobą konkurować i wówczas ta oferta będzie bardziej atrakcyjna.

My takich planów nie mamy. Jesteśmy bankiem uniwersalnym i ten system się sprawdza. Potwierdził to ostatni kryzys. BNP Paribas swoją działalność na całym świecie opiera w sposób zrównoważony na klientach indywidualnych i firmowych oraz bankowości inwestycyjnej. To bardzo dobra dywersyfikacja przychodów i ryzyka. Nie ma powodu, by tworzyć nowy bank specjalizujący się w obsłudze firm. Planujemy natomiast rozszerzać naszą ofertę dla firm i udoskonalać ją zgodnie ze zmianami na rynku i oczekiwaniami naszych klientów.

@RY1@i02/2011/111/i02.2011.111.050.0002.001.jpg@RY2@

Fot. Wojciech Górski

Teresa Matoga, dyrektor pionu klientów MŚP w BNP Paribas Banku Polska

Rozmawiał Roman Grzyb

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.