Banki spółdzielcze szturmują Catalyst
ŚREDNIE OPROCENTOWANIE obligacji banków spółdzielczych przekracza 7 proc., ale zwykły inwestor na nich nie zarobi
Banki spółdzielcze z Limanowej, Płońska i ze Skierniewic to instytucje finansowe, których obligacje o łącznej wartości 25 mln zł od dziś są notowane na rynku papierów dłużnych Catalyst. Oprocentowanie wszystkich trzech serii oparte jest na stopie WIBOR 6M i jest powiększone o marżę w wysokości od 3 proc. dla banku z Płońska do 3,5 proc. dla obligacji banku ze Skierniewic. Przy obecnej wysokości WIBOR daje to kupon w przedziale 7,61 - 8,11 procent.
Po dzisiejszych debiutach na rynku Catalyst notowanych będzie już 18 serii obligacji banków spółdzielczych o łącznej wartości ponad 222 mln złotych. W ciągu najbliższych tygodni planowane są kolejne debiuty.
- Obecnie pracujemy nad emisjami czterech banków spółdzielczych, które powinny zostać sfinalizowane w lipcu, choć na razie nie możemy jeszcze zdradzić, co to za instytucje - powiedział nam Tomasz Lis z Domu Maklerskiego BPS, który przygotował emisje dzisiejszych debiutantów.
Zdaniem przedstawiciela DM BPS dla banków spółdzielczych, które nie mogą emitować akcji, emisja obligacji to jedyna alternatywna wobec kredytu metoda pozyskania kapitału na rozwój. - Koszty obu form dokapitalizowania są porównywalne, jednak emisja obligacji na rynku Catalyst ma dodatkowe zalety - mówi Tomasz Lis.
Zwraca on uwagę na przykład na kwestie marketingowe. Jak podkreśla, w Polsce jest ponad 600 banków spółdzielczych, a tylko niewielka część z nich ma papiery notowane na giełdzie. - To pomaga wyróżnić się spośród lokalnej konkurencji - dodaje przedstawiciel Domu Maklerskiego BPS.
Obligacje banków spółdzielczych ze swoim oprocentowaniem na średnim poziomie ok. 7,6 proc. mogłyby być doskonałą alternatywą dla lokat czy obligacji skarbowych. Niestety większość emisji to oferty prywatne, skierowane do wyselekcjonowanego grona inwestorów. Zwykłym śmiertelnikom pozostaje rynek wtórny, a tu zakup jakichkolwiek papierów może być nie lada wyczynem. W kwietniu wartość obrotów sesyjnych na Catalyst wyniosła ogółem 74,5 mln zł. Tylko na niektórych papierach wartość obrotów wynosi kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy złotych na sesji.
- Do tego trzeba doliczyć wysoki spread rynkowy, czyli różnicę między ofertą kupna a sprzedaży, która w przypadku obligacji korporacyjnych wynosi 1,5 - 2 proc., a czasem więcej - mówi Krzysztof Stępień, dyrektor inwestycyjny Opera TFI.
W najbliższym czasie nie ma większych szans, aby obrót na Catalyst uległ gwałtownemu zwiększeniu. Jak zapowiedział ostatnio prezes GPW Ludwik Sobolewski, zarząd giełdy koncentruje się obecnie na pozyskaniu nowych emitentów. Zwiększeniem obrotu chce się zająć w późniejszym terminie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu