Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

W najbliższych latach w Polsce może upaść ponad 2 tys. aptek

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

CODZIENNIE PONAD 2 MLN POLAKÓW kupuje leki w aptekach, a ich miesięczne obroty to w sumie około 2 mld zł. Blisko 30 proc. tej kwoty jest refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. I to jest jednym z największych zmartwień branży

Choć wydaje się, że to jeden z najlepszych biznesów - bo sprzedaż stale rośnie - kondycja polskich aptek pozostawia wiele do życzenia. Ustawa refundacyjna, która miała im pomóc, zmienia tak wiele, że nikt nie jest pewien, jakie przyniesie efekty.

Do roku 2009 roku liczba aptek dynamicznie rosła. Na głównych ulicach metropolii czy w większych osiedlach otwierano ich po kilka. Z danych PharmaExpert wynika, że w ciągu niespełna dekady ich liczba wzrosła z około 9,7 tys. do blisko 13,7 tys. w 2009 r. Potem aptek zaczęło ubywać - do około 13,2 tys., aby teraz osiągnąć około 13,4 tys. (z punktami aptecznymi kilkaset więcej).

Czy tyle wystarcza? Większość ekspertów uważa, że jest ich nawet za dużo. W UE jedna apteka przypada na 4 - 5 tys. osób, a w Polsce na 3 tys., z tym że dostęp do nich jest bardzo nierówny.

Mocno zróżnicowana jest też rentowność aptek. Nic dziwnego, skoro przy średnich obrotach rzędu ponad 180 tys. zł miesięcznie punkty handlowe w małych miejscowościach mają o połowę mniej. Najlepiej radzą sobie apteki w centrach handlowych (ponad 200 proc. średniej) i przy ruchliwych ulicach miast.

- Kondycja wielu aptek jest słaba, na co wskazują różne badania. Około 40 proc. jest na tyle zadłużonych, że nawet upłynnienie całego towaru nie wystarczyłoby na spłatę zobowiązań - mówi "DGP" Piotr Kula, prezes firmy PharmaExpert badającej rynek aptek.

Dodatkowym ciosem dla sektora mogą być ustawowe zmiany dotyczące obniżenia marży hurtowej na lekach refundowanych z 8,91 proc. do 5 proc. - Efektem będzie obniżenie jakości świadczonych usług, czyli mniej dostaw i krótsze terminy płatności dla aptek - mówi "DGP" Piotr Kula.

Na ten problem nakładają się też rosnące ceny paliwa, które nie skłaniają hurtowników do częstych dojazdów. Apteki stracą też korzyści płynące z upustów od hurtowni - bo te na lekach refundowanych będą surowo zakazane. W efekcie zarówno PharmaExpert, jak i inne ośrodki badawcze, np. IMS, uważają, że około 2 tys. placówek może w najbliższych latach zbankrutować.

- Często są to niewielkie apteki i punkty apteczne zlokalizowane na terenach wiejskich. Ale niektóre sieci aptek, zwłaszcza te rozwijające się przy zewnętrznym finansowaniu, czyli z kredytu, również mogą ucierpieć na zmianach przepisów - mówi Marcin Gawroński z IMS Poland.

Teoretycznie małym rodzinnym aptekom pomóc miało wprowadzenie sztywnych cen. Aptekarze sami to postulowali, by pacjenci nie kupowali leków po promocyjnych cenach w sieciówkach. Tyle tylko, że leki nierefundowane będą nadal miały ceny ustalane dowolnie. A klient kupuje koszyk medykamentów, a nie tylko refundowane preparaty. Zwykle dokłada leki przeciwbólowe, poprawiające trawienie itp.

Mechanizm stałych cen i marż faktycznie sprawdza się w wielu krajach, np. we Włoszech, ale wygląda tam zupełnie inaczej. Aptekarz nie dostaje prowizji za sprzedaż leku, lecz opłatę za wydanie opakowania, niezależną od tego, co sprzedaje.

Zdaniem ekspertów ustawa refundacyjna tylko przyspieszy rozwój aptek sieciowych. Bo sieć może liczyć na dużo lepsze warunki choćby zakupu leków OTC. Apteki rodzinne też mogłyby iść w tym kierunku, ale podobnie jak np. w branży spożywczej środowisko jest zbyt podzielone.

- Z całkowitej liczby 13 355 aptek własne apteki sieci to około 1600, apteki franczyzowe sieci to około 500, a apteki w programach lojalnościowych sieci to ok. 4,2 tys. - mówi Kula. Z kolei IMS pokazuje, że firmy mające od 1 do 4 aptek, które jeszcze pięć lat temu stanowiły ponad 90 proc. rynku, teraz mają udział poniżej 80 proc. Za to największe sieciowe, z przynajmniej 20 aptekami, powiększyły udziały z 5 do 12 proc. - Dzięki efektowi skali aptekom sieciowym łatwiej będzie sprostać wyzwaniom rynku, konkurencji i oczekiwaniom pacjentów - mówi Gawroński. I dodaje, że niedługo jedna czwarta aptek może należeć do sieci, a już teraz mają one ponad 30-procentowy udział w wartości rynku.

Czy apteki zyskają, czy stracą na zmianie w przepisach o refundacji leków? Opinie są podzielone. Naczelna Izba Aptekarska, choć część zapisów ustawy oprotestowuje, zakaz upustów i promocji na leki recepturowe chwali. Ministerstwo Zdrowia też wierzy, że aptekom rodzinnym los się polepszy. Tyle tylko, że żadnych kalkulacji skutków ustawy nie przedstawiło.

@RY1@i02/2011/091/i02.2011.091.130.005a.001.jpg@RY2@

Polski rynek apteczny

Niejasne przepisy dotyczące np. zakazu reklamy czy udzielania korzyści pacjentowi kupującemu leki refundowane. Kary za złamanie ustawy są drakońskie - od finansowych po np. brak możliwości sprzedaży leków z refundacją.

Pogorszenie współpracy z hurtowniami. Obniżenie marży dla hurtowni spowoduje, że skrócą one aptekom kredyty kupieckie, rzadziej będą dowozić leki.

Koniec rabatów i upustów stanowiących dodatkowe źródło dochodów. Na apteki spadną dodatkowe obowiązki administracyjne związane ze sprzedażą leków refundowanych.

W związku z niższą rentownością ryzyko bankructw aptek wiejskich i małych miastach.

Konieczność zawierania przez każdą aptekę sprzedającą leki refundowane umów z Narodowym Funduszem Zdrowia (dotychczas nie było takiego obowiązku).

Naliczanie marż na leki refundowane do limitu finansowania przez NFZ, a nie na podstawie ceny leku (zwykle to ok. 60 - 65 proc. ceny).

Obowiązek zwrotu przez aptekę refundacji np. w przypadkach zastrzeżeń co do uprawnień lekarza do wystawiania recept lub pacjenta do korzystania z refundacji.

Brak możliwości odwołania się przez aptekę od decyzji urzędników NFZ (np. dotyczących zabrania możliwości sprzedaży leków refundowanych).

Aleksandra Kurowska

aleksandra.kurowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.