Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Biurokracja i niejasne przepisy hamują Polską gospodarkę

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 11 minut

TERAZ SIĘ ROZWIJAMY dzięki Euro 2012 i pieniądzom z Brukseli. Gdy one się skończą, wzrost PKB może spaść poniżej 4 proc.

Tegoroczne tempo rozwoju polskiej gospodarki szacowane przez sam rząd, ekonomistów i światowe instytucje finansowe na 4 - 4,2 proc. to dobry wynik. Ale tylko w teorii. Aby dogonić zachodnie gospodarki, powinniśmy rozwijać się w tempie przynajmniej 6 - 7 proc. PKB rocznie i - co więcej - mamy ku temu potencjał. - Aby go wykorzystać, należy uprościć system podatkowy, przyspieszyć wydawanie zezwoleń na inwestycje, zmniejszyć biurokrację, wprowadzić e-administrację i uelastycznić czas pracy - twierdzą zgodnie polscy ekonomiści.

Tegoroczny PKB Polski wyniesie 4,2 proc. - wynika z uśrednionej prognozy polskich ekonomistów ankietowanych przez "DGP". Ten wynik będzie zasługą główie dużych inwestycji publicznych związanych z Euro 2012. Kiedy zostaną zakończone i częściowo wyschnie strumień środków płynących do nas z Brukseli, wzrost PKB w kolejnych latach może spaść nawet poniżej 4 proc.

Co gorsza, inwestycji infrastrukturalnych nie zastąpią inwestycje prywatne i bezpośrednie, bowiem firmy utraciły możliwość zaciągania niskooprocentowanych kredytów z niewielkimi poziomami zabezpieczeń.

- Przed kryzysem ryzyko było nisko wyceniane, dlatego nasze przedsiębiorstwa miały łatwy dostęp do taniego finansowania. Z tego samego powodu do Polski szerokim strumieniem napływały inwestycje bezpośrednie, co dodatkowo stymulowało gospodarkę i pozwalało się nam rozwijać zdecydowanie szybciej od krajów starej Unii - tłumaczy Aleksandra Świątkowska, ekonomistka banku PKO BP. Dodaje, że obecnie polskie firmy nie mają już co liczyć na tanie finansowanie, a gospodarka na wsparcie ze strony inwestycji zagranicznych. - W tej sytuacji jedyna nadzieja w szybszym rozwoju polskich przedsiębiorstw - mówi ekonomistka. Na razie wiele polskich firm działa na pół gwizdka. - Przedsiębiorstwa wykorzystują 70 - 75 proc. swoich mocy produkcyjnych, podczas gdy trzy lata temu było to 80 - 85 proc. Inwestycje prywatne rosną w tempie poniżej 5 proc. rok do roku, a przed kryzysem było to 15 proc. - wylicza Adam Czerniak, ekonomista Invest-Banku.

Aby rozruszać gospodarkę, potrzebna jest interwencja rządu. - Oczywiście nikt rozsądny nie oczekuje obniżenia podatków, bo w okresie zacieśniania polityki fiskalnej jest to niemożliwe - zaznacza Czerniak. Istnieje jednak cała lista barier, których szybka likwidacja przyczyniłaby się do poprawy działalności przedsiębiorstw. W dodatku większość z nich nie wymaga zaangażowania kapitałowego, a jedynie legislacyjnego. Bariery te wyliczyła już Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych, a nawet Bank Światowy.

- Należy przede wszystkim uprościć system podatkowy oraz skrócić czas wydawania zgód na inwestycje. Dotyczy to inwestycji zarówno polskich przedsiębiorstw, jak i zagranicznych - wyjaśnia Marcin Mrowiec, główny ekonomista banku Pekao SA. Zwraca jednocześnie uwagę, że zasady naliczenia i płacenia podatków są w Polsce bardzo skomplikowane, a przepisy nieustannie zmieniane, a przez to zagmatwane. Do tego dochodzi mnóstwo formalnych przeszkód, jakie trzeba pokonać przy nowych inwestycjach. W tej sytuacji przedsiębiorcy mają problem z zaplanowaniem rozwoju swoich firm na rok czy dwa, nie mówiąc już o strategii długofalowej.

Poważną barierą w rozwoju przedsiębiorczości są również mało elastyczne i skomplikowane przepisy dotyczące stosunku pracy, a także biurokracja. Tylko skromną część korespondencji z urzędami można prowadzić drogą e-mailową. A to znów przedsiębiorcom zabiera czas, który mógłby być wykorzystany na rozwój.

Zdaniem specjalistów wydatki na e-administrację zwróciłyby się państwu w ciągu około trzech lat - głównie dzięki większym wpływom z podatków oraz niższym kosztom tradycyjnej administracji. - I tu dochodzimy do sedna. Rzesze urzędników stawiają skuteczny jak do tej pory opór uproszczeniu podatków, przepisów dotyczących wszelkich sfer prowadzenia działalności gospodarczej i wprowadzeniu elektronicznej administracji. Bo to od utrzymania starego, niewydolnego systemu zależą ich miejsca pracy - mówi proszący o zachowanie anonimowości ekonomista.

@RY1@i02/2011/085/i02.2011.085.000.003a.001.jpg@RY2@

Polska gospodarka rośnie szybciej niż sąsiadów

- w porównaniu z innymi krajami UE wysokie koszty rejestracji i upadłości firmy, realizacji obowiązków podatkowych, prowadzenia dokumentacji pracowniczej, rozstrzygania sporów i dochodzenia należności;

- brak ujednoliconych stawek podatku VAT, brak noweli ustawy o podatku dochodowym wprowadzającej podział na podatek dochodowy od osób fizycznych i podatek dochodowy od przedsiębiorców, brak spójnej wizji systemu podatkowego; zbyt skomplikowane zasady naliczania i płacenia podatków; zbyt restrykcyjne zasady płacenia podatków;

- brak możliwości elastycznych form zatrudnienia, przeregulowanie stosunków pracownik - pracodawca, brak zachęt do motywowania pracowników do zwiększania kwalifikacji;

- brak nowej ustawy o podpisie elektronicznym, raczkująca e-administracja, brak możliwości przesyłania do urzędów informacji kanałami elektronicznymi;

- przewlekłość i nieprzewidywalność procedur administracyjnych; brak nowej ustawy o planowaniu przestrzennym, która pozwoliłaby na tworzenie wieloletnich planów inwestycyjnych i zachowanie ładu przestrzennego;

- brak informacji dłuższych niż na jeden rok o dostępnych funduszach, zbyt długie terminy oceny projektów, zbiurokratyzowanie wniosków.

Współpraca Janusz k. kowalski

Beata Tomaszkiewicz

beata.tomaszkiewicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.