Kott nie raz wyprowadził Millennium na prostą
NIKT w POLSCE NIE SZEFUJE BANKOWI tak długo jak Bogusław Kott. Ale jeśli portugalski właściciel sprzeda udziały Millennium, znowu będzie musiał walczyć o utrzymanie stanowsika
Niedługo po pierwszych wolnych wyborach, w czerwcu 1989 r. wyszedł z pomysłem powołania polskiego komercyjnego banku. Przy zakładaniu Banku Inicjatyw Gospodarczych współpracował m.in. z Andrzejem Olechowskim, a firmami wspierającymi ten biznes były m.in. PZU, Warta Universal czy Fundacja Rozwoju Żeglarstwa, którą pod koniec lat 80. zakładał m.in. z Aleksandrem Kwaśniewskim i Mieczysławem Rakowskim. Wcześniej studiował na SGPiS, czyli dzisiejszej SGH, pracował w Ministerstwie Finansów.
Jako prezes BIG w 1997 r. doprowadził do połączenia z o wiele większym Bankiem Gdańskim. To, że w Polsce zainwestowali Portugalczycy z BCP, jest również jego zasługą. W 2000 r. doszło bowiem do próby wrogiego przejęcia BIG Banku Gdańskiego przez Deutsche Bank, a prezes Kott miał zostać odwołany. Sytuację uratowało wejście Millennium BCP. Nazwę banku zmieniono dopiero w 2003 r.
Analitycy pytani o to, jak Bogusław Kott zarządza bankiem, nie wystawiają jednoznacznej oceny. Podoba im się, że Millennium jako jeden z pierwszych na rynku zainwestował w sieć profesjonalnych oddziałów. - Stworzenie wtedy sieci, która umożliwiła masową sprzedaż produktów detalicznych, było bardzo dobrym posunięciem - twierdzi Andrzej Powierża z DM Banku Handlowego.
Analitycy wytykają też błędy. Jednym z poważniejszych było w ostatnim czasie zbudowanie oferty detalicznej na podstawie sprzedaży dwóch produktów, funduszy inwestycyjnych i hipotek walutowych. Bank bowiem nie miał, jak inni gracze, np. BRE Bank, zapewnionego finansowania od spółki matki i musiał pożyczać waluty na rynku. To opłacało się do momentu, kiedy instytucje finansowe chciały sobie nawzajem udzielać kredytów. Kiedy jednak wybuchł kryzys i przestano sobie ufać, za takie finansowanie trzeba było sporo płacić. W efekcie w III kwartale 2009 r. bank pokazał sporą stratę, a cały rok zamknął z zaledwie 1,5 mln zł zysku.
Analitycy widzą jeszcze jeden problem. Pod koniec 2008 r. bank ogłosił nową strategię, która zakładała zdywersyfikowanie i rozwój segmentu korporacyjnego. Tymczasem wyniki za 2010 r. pokazały, że co prawda Millennium rozwinął spółki leasingową i factoringową, ale nie przekonał przedsiębiorców do brania pożyczek. Jednocześnie bank ściągnął z rynku depozyty korporacyjne, za które, jak twierdzą niektórzy, nieco przepłacił. Do tego ostatnio zapowiedział, że zamiast pozyskiwać przedsiębiorców, stawia na akwizycję 200 tys. klientów detalicznych.
Analitycy oceniają, że Bank Millennium nie jest obecnie agresywnym graczem, który dyktuje warunki innym, raczej wprowadza u siebie ich pomysły.
Podobno robienie interesów z Kottem nie należy do najłatwiejszych. Z drugiej strony ma na pewno nosa do inwestorów. Podobno na początku lat 90., kiedy szedł na spotkanie z biznesmenami, którzy przyszli po kredyt, zobaczył, że przed wejściem zostawili ślady po ubłoconych butach. Miał wtedy powiedzieć, że nie będzie z nimi robić interesów. Potem okazało się, że inwestorami byli Bogusław Bagsik i Andrzej Gąsiorowski.
Bogusław Kott to jeden z lepiej zarabiających prezesów polskich banków. Uwielbia whisky i dobre cygara. Przez ostatnie lata pokazał, że potrafi wyjść cało z niejednej opresji. Podczas ostatniego spotkania z dziennikarzami był małomówny, tajemniczo się uśmiechał. Czy i tym razem wyjdzie z kłopotów obronną ręką?
@RY1@i02/2011/027/i02.2011.027.000.016a.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Druszcz/Reporter
Bogusław Kott jest jednym z najlepiej zarabiających bankowców w Polsce. Choć eksperci z branży finansowej nie zawsze chwalą jego pomysły
Magdalena A. Olczak
magdalena.olczak@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu