Przyszłość polis inwestycyjnych stoi pod znakiem zapytania
Oczekiwałbym wzrostu kosztów ubezpieczeń na życie. Niektóre produkty - w szczególności te gwarantujące długi okres ochrony kapitału - mogą nawet całkowicie zniknąć. Wynika to z wysokich wymogów kapitałowych dla tych produktów, który będzie wymagany przez nowe regulacje. Może to prowadzić do wzrostu zainteresowania produktami ochronnymi, jak np. ochrona z tytułu niezdolności do pracy czy poważnej choroby. Solvency II przyczyni się także do wzrostu kosztów prowadzenia działalności bieżącej ubezpieczycieli, co w ostatecznym rozrachunku znajdzie odzwierciedlenie w cenach. W pakiecie ma być stosowana zasada proporcjonalności, a więc dodatkowy narzut kosztów administracyjnych będzie dostosowany do złożoności i rozmiarów prowadzonej działalności. Podołanie tej zasadzie będzie wyzwaniem dla małych i średnich ubezpieczycieli.
Kryzys dotknął towarzystwa ubezpieczeń na życie na wiele sposobów. Niektóre zakłady ubezpieczeń ucierpiały, ponieważ oferowały produkty z gwarancjami finansowymi - np. powiązane z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi - dla których nie miały wystarczającego pokrycia kapitałowego. Doprowadziło to do strat i zmiany konstrukcji niektórych produktów. Dodatkowo cała branża cierpi z powodu obecnych stóp procentowych, które w wyniku kryzysu są utrzymywane na sztucznie niskim poziomie. Zmniejszyła się także sprzedaż, szczególnie produktów oszczędnościowych, w wyniku wzrostu niepewności społeczeństwa i spadku dochodów pozostających do dyspozycji konsumentów. Na niektórych rynkach Europy Środkowo-Wschodniej ten problem dotyczy także produktów ochronnych. Znaczna ich część jest tam powiązana z ochroną w zakresie kredytów mieszkaniowych.
W ich przypadku sytuacja jest trochę inna. Przejmując ryzyko z produktów ubezpieczeniowych, reasekuratorzy stanęli przed takimi samymi problemami co firmy ubezpieczeniowe. Jednak o ile problemy dotyczyły części ubezpieczeniowej, to zazwyczaj nie ceduje się ryzyka inwestycyjnego, więc na nie reasekuratorzy - z nielicznymi wyjątkami - nie byli narażeni. Gen Re nie dotknął także problem spadku sprzedaży, bo koncentrujemy się na produktach ochronnych. W ich przypadku sprzedaż jest stabilna, a nawet w przypadku niektórych wzrasta.
W przypadku tych rodzajów ubezpieczeń kryzys nie miał generalnie wpływu na wysokość stawek w reasekuracji. Oczywiście są wyjątki. Są nimi np. ubezpieczenia na życie, w których istotną rolę odgrywa wysokość stóp procentowych. Trzeba przy tym pamiętać, że wejście w życie Solvency II i wzrost wymogów kapitałowych spowoduje, że niektórzy ubezpieczyciele będą w większym stopniu niż obecnie korzystać z reasekuracji. W ten sposób będą chcieli obniżyć swoje wymogi kapitałowe. Jednak duża część wymogów kapitałowych typowego ubezpieczyciela życiowego wynika z ryzyka inwestycyjnego. To zaś - jak mówiłem - nie jest zazwyczaj przejmowane przez reasekuratora. Dlatego rzeczywisty wpływ zwiększenia reasekuracji będzie ograniczony. Będą obszary, w których może to spowodować zmianę stawek, ale nie postrzegałbym tego jako ogólnego trendu. Reasekuratorzy mogą natomiast wnieść znaczący wkład w zarządzanie ryzykiem przez ubezpieczycieli.
W całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej widzieliśmy wzrost liczby zdarzeń związanych z klęskami żywiołowymi w ciągu ostatniej dekady. Po zdarzeniach z 2010 r. zaobserwowaliśmy korekty taryf reasekuracyjnych, które uwzględniały te zdarzenia. W szczególności w Polsce taryfy rosły dla programów lub umów, w których wzrosła liczba reasekurowanych klęsk żywiołowych.
@RY1@i02/2011/027/i02.2011.027.000.013b.001.jpg@RY2@
Fot. Materiały Prasowe
Winfried Heinen, członek zarządu General Reinsurance, globalnego reasekuratora
ROZMAWIAŁ MARIUSZ GAWRYCHOWSKI
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu