Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Pawlak chce obniżyć ratę kredytów

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

DZIĘKI SPŁACIE KREDYTÓW WALUTOWYCH po średnim kursie NBP kredytobiorcy mogliby zaoszczędzić prawie 100 zł miesięcznie. Przy kredycie o wartości 300 tys. zł wziętym na 30 lat oznacza to oszczędność nawet 21 tys. zł

Już jesienią 2010 r. Ministerstwo Gospodarki zaproponowało, by ustawowo zmusić banki do przyjmowania spłaty kredytów walutowych po średnim kursie NBP. Niektórzy interpretowali to jako zagrywkę przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Jednak po wyborach wicepremier Waldemar Pawlak nie zapomniał o tym pomyśle i wczoraj poinformował, że jego resort przygotował projekt ustawy. Na pewno nie spotka się on z uznaniem sektora bankowego.

- Naszym celem jest ochrona praw konsumentów przed narzucaniem im przy spłacie kredytu walutowego dodatkowych zobowiązań, które nie są konieczne dla wywiązania się z zawartej umowy - mówi wicepremier Waldemar Pawlak, uzasadniając propozycje swojego resortu.

Obecnie różnica między kursem, po jakim kredyty walutowe są udzielane, a po jakim spłacają je kredytobiorcy (spread) sięgać może niemal 14 proc. (w Getin Banku). W bankach, które klientów walutowych traktują najlepiej, spread wynosi mniej niż 6 proc. (BZ WBK, Lukas Bank, Alior Bank i PKO BP).

- Jeśli propozycje Ministerstwa Gospodarki wejdą w życie, to przy kredycie frankowym w wysokości 300 tys. zł na 30 lat kredytobiorcy w całym okresie spłaty mogliby zaoszczędzić ponad 21 tys. zł - mówi Jarosław Sadowski z Expandera.

W czasie największego boomu kredytowego banki udzielały prawie 90 tys. kredytów hipotecznych w kwartale, z czego niemal 80 proc. były to kredyty w szwajcarskiej walucie. Tymczasem frank cały czas jest drogi i jego kurs wynosi blisko 3,1 zł. Wpływa to na wysokość miesięcznych rat, bo jeszcze w połowie 2008 r., kiedy frank był ulubioną walutą klientów zaciągających kredyt, za szwajcarską walutę trzeba było zapłacić mniej więcej 2 zł.

- Na szczęście jednocześnie ze wzrostem kursu franka stopy procentowe w Szwajcarii spadły do najniższego poziomu w historii i stawka rynku międzybankowego Libor 3M, od którego głównie zależy oprocentowanie kredytów, wynosi tylko 0,17 proc. - mówi Jarosław Sadowski.

Jeszcze lepszą wiadomością jest zapowiedź interwencji na rynku walutowym przez szwajcarski bank centralny. Zamierza on powstrzymać rosnący kurs franka. Chodzi oczywiście nie o pomoc naszym kredytobiorcom, ale o wsparcie własnych eksporterów, dla których mocny frank to coraz mniejsze zyski. Wprawdzie pogłoski o interwencji Narodowego Banku Szwajcarii pojawiają się stosunkowo często, jednak tym razem sytuacja wygląda na poważniejszą.

W ubiegłym roku kurs franka w stosunku do dolara wzrósł o prawie 10 proc., a wobec euro o ponad 15 proc. W 2011 r. trend wzrostu wartości franka utrzymuje się i w ubiegłym tygodniu kursy dolara i euro osiągnęły historyczne nominalne minima. Ewentualna interwencja banku centralnego wydaje się logicznym następstwem tej sytuacji. Z punktu widzenia osób, które mają kredyty frankowe, to bardzo dobra informacja, bo oznacza, że miesięczne raty przynajmniej z tego powodu nie powinny już rosnąć.

@RY1@i02/2011/006/i02.2011.006.000.004a.001.jpg@RY2@

Banki zarabiają na różnicach kursowych

Roman Grzyb

roman.grzyb@infor.pl

Współpraca Bartłomiej Niedziński, Grzegorz Osiecki

To wszystko zależy od tego, czy ten pomysł będzie dotyczył tylko nowych kredytów udzielonych po uchwaleniu ustawy, czy także starych. Jeśli tylko nowych pożyczek, to jego skutkiem będzie wycofanie się wielu banków z udzielania kredytów w walucie obcej, co według mnie byłoby korzystne dla obniżenia ryzyka systemowego oraz stabilności systemu bankowego. Jeśli zaś ta propozycja będzie dotyczyła też kredytów walutowych udzielonych wcześniej, to byłoby to niebezpieczne dla stabilności banków, które mają największy portfel kredytów walutowych, gdyż oznaczałoby to istotną zmianę warunków spłaty kredytów już po ich udzieleniu.

Klienci wiedzieli, co robią, biorąc pożyczki w walucie obcej i kierując się wysokością dostępnego im kredytu oraz wysokością raty. Pamiętam manifestacje pod siedzibą NBP w 2006 r., tj. po działaniach GINB na rzecz ograniczenia przyrostu kredytów walutowych. Demonstranci krzyczeli, że mają prawo do ryzykowania, i zakładali stowarzyszenia na rzecz wolności wyboru. Dzisiaj jest potrzeba odpowiedzialnego działania i dokonania precyzyjnych wyliczeń, tak aby pozbawienie banków części ich dochodów nie oznaczało dużego wzrostu ryzyka w systemie bankowym.

Opinie wyrażone powyżej są opiniami osobistymi i nie prezentują stanowiska instytucji, w której rozmówca jest zatrudniony.

@RY1@i02/2011/006/i02.2011.006.000.004a.002.jpg@RY2@

Fot. Reporter

Wojciech Kwaśniak | doradca prezesa NBP

Rozmawiał Roman Grzyb

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.