Hotelowy apartament to alternatywa dla inwestycji w mieszkania
Pokój w dobrym kondohotelu przez pierwsze lata daje nawet 8-proc. zwrot. I prawo do darmowych wakacji
Rusza budowa największego w Polsce kondohotelu. Rezydencja Nosalowy Dwór w Zakopanem ma mieć 158 pokoi. Każdy z nich może zostać kupiony przez indywidualnych inwestorów. Ceny najtańszych pokoi zaczynają się od 315 tys. zł netto. Zarządca hotelu, spółka Invest Nosalowy Dwór, gwarantuje inwestorom, że przez pięć pierwszych lat funkcjonowania hotelu będą oni dostawać co roku 7 proc. wartości inwestycji (później umowę można przedłużać o kolejne 5-letnie okresy). Czyli co miesiąc klient będzie miał wypłacane ponad 1,8 tys. zł. - Nie musi przy tym martwić się o obłożenie pokoju czy jego remonty, bo wszystko bierze na siebie hotel - tłumaczy Krzysztof Wiśniewski, współwłaściciel spółki Invest Nosalowy Dwór.
Nie jest to pierwszy tego typu obiekt w Polsce. Rynek kondohoteli rozwija się bardzo dynamicznie. Jeszcze w 2009 r. można było policzyć je na palcach jednej ręki. Dziś jest ich 15, a budowa kolejnych pięciu już trwa. Wszystkie działają według tej samej zasady - główny inwestor sprzedaje pokoje klientom, a ci otrzymują udział w zyskach z ich wynajmu. Odbywa się to na dwa różne sposoby - najczęściej klient otrzymuje stałą, gwarantowaną w umowie stopę zwrotu, znacznie rzadziej ma procentowy udział w przychodach.
Grupa Zdrojowa Invest zbudowała już cztery hotele typu condo - w Kołobrzegu i Szklarskiej Porębie. W przypadku kołobrzeskiego hotelu Marine gwarantuje stopę zwrotu na poziomie 7 proc., i to nawet przez dekadę (dla przykładu 10-letnie obligacje Skarbu Państwa dają 4,19 proc. w skali roku, a najlepsze lokaty bankowe 6-7 proc.). Ale już w przypadku swojej nowej inwestycji - apartamentów Boulevard Ustronie Morskie, gwarantowane będzie 6,5 proc. i tylko przez dwa lata. Po tym okresie właściciele będą mieli udział w przychodach. - Wtedy oczekiwana stopa zwrotu może sięgnąć 9 proc. - twierdzi Renata Sobczyńska, dyrektor ds. komunikacji w spółce. Ostateczny zysk zależy od obłożenia apartamentów, ale w popularnych kurortach nadmorskich i górskich zazwyczaj jest ono wysokie - dla przykładu w istniejącym już hotelu Grand Nosalowy Dwór wynosi średnio 65 proc. rocznie, podczas gdy na zero wychodzi się w tej branży już przy obłożeniu na poziomie 35 proc.
Oprócz zysku z wynajmu hotelowego pokoju jego właściciel ma jeszcze inny przywilej - sam może przebywać w nim przez określony czas. W przypadku obiektów Zdrojowej Invest są to cztery tygodnie w roku.
A co, jeśli inwestor zachce wycofać się z inwestycji? Musi szukać chętnego na pokój na rynku wtórnym.
Ryzyko? - Największe jest takie, że upadnie operator obiektu. Wtedy zostajemy z pokojem, ale nie mamy najemców, którzy zagwarantowaliby nam zyski - mówi Artur Wach, dyrektor sprzedaży w spółce Lion’s House. Ale zaraz dodaje, że do tej pory taki przypadek się nie zdarzył.
@RY1@i02/2012/230/i02.2012.230.00000100f.802.jpg@RY2@
Ile kosztuje i ile daje zarobić apartament w hotelu
Łukasz Bąk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu