Klub fitness to biznesowy samograj
W stolicy Dolnego Śląska nie brakuje kobiet dbających o sylwetkę. Z powodzeniem wykorzystała to Hanna Kazula. Jej ośrodek rozrasta się w błyskawicznym tempie
Biznesowe początki Hanny Kazuli nie były banalne. Był rok 1999. Mama wówczas trójki dzieci (obecnie czwórki) dotąd zajmująca się wyłącznie domem wspólnie z koleżanką przejęła upadający fitness club. W 2002 r. zostaje jego jedynym właścicielem i firma zaczyna znakomicie prosperować.
- Powierzchnia fitness clubu powiększyła się ze 150 do 660 mkw. W międzyczasie rozszerzyłam działalność o siłownię i gabinet zabiegów na ciało - informuje Hanna Kazula. Przybywa też personelu. Liczba instruktorów zwiększyła się z trzech do czternastu, zatrudniony został menedżer i trzy recepcjonistki. To przyniosło efekty. Miesięczna liczba własnych klientek klubu sięga 400 a do tego dochodzi kilkaset korzystających za pośrednictwem m.in. systemu Benefit.
Nasza rozmówczyni zwraca uwagę, że na wrocławskim rynku coraz trudniej jest przetrwać niesieciowym klubom. - Do 2007 r. miałam bezpośrednie umowy podpisane z firmami, dziś muszę opierać się na współpracy z Benefitem i podobnymi pośrednikami - zauważa Kazula. Ale nie jest to powód do narzekań, ponieważ tylko w ten sposób, czyli umowy z pośrednikami, może się bronić przed wciąż nowo uruchamianymi podobnymi klubami o gigantycznych rozmiarach od 3 do 6 tys. mkw. powierzchni, zwykle lokowanych przy centrach handlowych.
Patentem na radzenie sobie z coraz większą konkurencją jest również jakość usług. - Ważny jest kameralny charakter mojego klubu, osobista znajomość z większością klientek i dogodne godziny otwarcia od 7.30 do 22.00 oraz soboty i niedziele, przy niewygórowanej cenie 15 zł za godzinę ćwiczeń z instruktorem - przekonuje Kazula.
Jak do tej pory nasza bohaterka samodzielnie radzi sobie z finansowaniem przedsięwzięcia. Ostatnio wymieniła większość sprzętu na siłowni, posiłkując się w niewielkim stopniu leasingiem i kredytem. Jak do tej pory nie udało jej się jeszcze skorzystać ze środków unijnych.
Zarządza też jednoosobowo, radząc się męża - biznesmena jedynie w sprawach strategicznych dotyczących finansowania, wynajmu nowych powierzchni itp. - W moich rękach jest marketing i PR. Kluczem do pozyskiwania klientów nie są mało skuteczne akcje ulotkowe, ale współpraca z gabinetami kosmetycznymi, przychodniami dla kobiet i firmami. Poza tym liczy się marketing szeptany, czyli klientki z polecenia - mówi nam Kazula. Lady Fitness Club 3 - 4 razy do roku wspólnie z partnerami urządza eventy dla swoich klientów, co ma znaczenie dla podtrzymywania ich lojalności.
Nasza bohaterka wychodzi z założenia, że nic tak nie przyciągnie kobiet do jej klubu jak dobry przykład, zatem również sama korzysta z niektórych zajęć klubowych, po części traktując je jako obowiązek zawodowy.
Całkowite wytchnienie od pracy daje jej dopiero przydomowy ogród, który uwielbia pielęgnować w wolnym czasie.
Kamienie milowe sukcesu
● Radykalne powiększenie powierzchni klubu
● Zatrudnienie licznej kadry instruktorów
● Nawiązanie współpracy z pośrednikami na rynku zdrowia i urody
● Podjęcie kooperacji z salonami urody i gabinetami lekarskimi dla kobiet
@RY1@i02/2012/227/i02.2012.227.05000020e.808.jpg@RY2@
Hanna Kazula, Domowa atmosfera i fachowa pomoc w doborze sprzętu do ćwiczeń pozwala na skuteczną walkę z rynkowymi gigantami
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu