PARP urządza szkoleniowe eldorado za unijne pieniądze
Fundusze z UE
Nawet 4,7 tys. zł dziennie można zarobić na prowadzeniu szkoleń dotowanych przez UE. Takie stawki zaproponowała dla firm szkoleniowych Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) w ogłoszonym przez siebie konkursie "HeRosi organizacji". Urzędnicy podzielą w nim 217 mln zł.
Firmy i instytucje szkoleniowe, do których trafią te pieniądze, będą szkolić pracowników działów personalnych firm z sektora małych i średnich przedsiębiorstw.
Nowością w tym konkursie było opracowanie przez PARP taryfikatora maksymalnych dopuszczalnych wynagrodzeń i stawek, które wnioskodawcy mogli przewidzieć, konstruując budżet projektu. Zgodnie z nim firma, która otrzyma dotację, za dzień obsługi szkoleń może zapłacić swojemu etatowemu pracownikowi 340 zł, a współpracownikowi - 280 zł. Honorarium za godzinę doradztwa wyniesie 500 zł. Z kolei dzienne wynagrodzenie trenera prowadzącego szkolenia może sięgać nawet 4,7 tys. zł.
- To są stawki lukratywne, które na co dzień są niespotykane w konkursach unijnych. Tyle na rynku zarabia elita trenerów biznesu - mówi Bartosz Soczówka, dyrektor zarządzający w firmie szkoleniowej Berndson.
Dodaje, że wiele firm komercyjnych nie płaci tyle swoim ekspertom od szkoleń, bo ich wynagrodzenia od roku spadają. Jego zdaniem tak wysokich honorariów trudno też szukać w konkursach regionalnych organizowanych przez urzędy marszałkowskie i wojewódzkie urzędy pracy, gdzie maksymalne stawki rzadko przekraczają tysiąc złotych za dzień. Gdy przedsiębiorcy, startując w konkursach o dotacje, proponują wynagrodzenia dla trenerów biznesu powyżej tej kwoty, są one kwestionowane i poddawane negocjacjom.
Firmy szkoleniowe nie kryją jednak zadowolenia z cennika PARP.
Damian Strachota, koordynator projektów EFS w Firmie 200, podkreśla, że są to normalne stawki rynkowe.
- Wynagrodzenia najlepszych trenerów biznesu mogą wynosić nawet 8 tys. zł za dzień pracy. Oczywiście są też tacy, którzy wyceniają swoją pracę na 400 zł. Można mieć jednak wątpliwości do jakości ich kwalifikacji - podkreśla.
Od przyszłego roku wszystkie stawki stosowane w unijnych projektach będą ujednolicone. Zaleciło to Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Urzędy, które w konkursach dzielą unijne dotacje szkoleniowe, muszą opracować podobnie jak PARP własne cenniki. Nie wszystkie jednak będą je upubliczniać. Wojewódzki Urząd Pracy w Białymstoku przygotował katalog maksymalnych stawek i wynagrodzeń, ale tylko na swój wewnętrzny użytek. Dzięki temu członkowie komisji oceniających projekty będą wiedzieli, jaki jest górny pułap dopuszczalnych wynagrodzeń.
- Nie zamierzamy umieszczać go na stronie internetowej, bo skutek mógłby być taki, że we wszystkich projektach byłyby stosowane maksymalne stawki, a przecież projekt projektowi nierówny - tłumaczy Rafał Zbieć, kierownik wydziału monitorowania i kontroli EFS w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Białymstoku.
Jego zdaniem opublikowanie takiego katalogu przez PARP może się obrócić przeciwko tej instytucji, ponieważ wynagrodzenia w projektach będą zawyżane. Tego nie obawia się jednak Wojciech Szajnar, dyrektor z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Tłumaczy, że taryfikator określa stawki maksymalne, ale każdorazowo będą one poddawane weryfikacji. Dodaje, że inaczej powinno być wyceniane np. szkolenie z zakresu prawa pracy prowadzone przez pracownika renomowanej kancelarii, a inaczej przez prawnika z niewielkim doświadczeniem zawodowym.
- Wiemy dokładnie, ile płaci się za usługi szkoleniowe na rynku, bo sami je zlecamy. Wszystkie stawki, które zostaną sztucznie zawyżone, będą korygowane na etapie negocjacji - podkreśla Wojciech Szajnar. W PO KL obowiązuje bowiem zasada, że wszystkie wydatki finansowane ze środków unijnych muszą być ponoszone zgodnie z zasadą ich racjonalności i efektywności.
Beata Lisowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu