Dziennik Gazeta Prawana logo

Sklepy na kółkach przegrywają z marketami

27 czerwca 2018

Handel

Handel obwoźny w Polsce przeżywa duże problemy, podobnie jak małe sklepy. Winnego tego stanu nie trzeba długo szukać. To sieci handlowe, które wkraczają do coraz mniejszych miasteczek i wsi, odbierając klientów ruchomym punktom sprzedaży.

Działalność opartą na handlu obwoźnym prowadzi obecnie około 138 tys. przedsiębiorców. A jeszcze rok temu było ich o 4 tys. więcej - wynika z danych zebranych dla DGP przez agencję Dun & Bradstreet. Najwięcej z nich, blisko 70 tys., działa w sektorze sprzedaży detalicznej wyrobów tekstylnych. W branży żywności i napojów już tylko nieco ponad 41 tys.

Szkodzi im też agresywna polityka cenowa marketów.

- Za zmniejszanie się liczby punktów handlu obwoźnego w największym stopniu odpowiedzialne są dyskonty, które rozwijają się w niekontrolowany sposób. W efekcie są już takie miejscowości w Polsce, gdzie jeden dyskont przypada na 5 tys. mieszkańców - zauważa Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu. Podkreśla, że jedno miejsce pracy w takim sklepie odbiera pięć w małym handlu. - Nadszedł już najwyższy czas, by władze zwróciły na to uwagę - apeluje Maciej Ptaszyński.

Sieci handlowe odpowiadają też za likwidację bazarów i targowisk, które jeszcze kilka lat temu prężnie działały w mniejszych miejscowościach. A to właśnie z nimi nierozerwalnie związany jest handel obwoźny.

- Targowisk też stale ubywa. Jest to proces widoczny już od kilku lat. Wraz zamykanymi bazarami spada liczba osób prowadzących działalność gospodarczą - mówi Tomasz Starzyk z Dun & Bradstreet.

Ale trzeba też przyznać, że rzeczywistość byłaby inna, gdyby handlowcy obwoźnej sprzedaży szli z duchem czasu. Tymczasem od lat można u nich spotkać ten sam asortyment, nie najlepszej jakości w porównaniu z tym, jaki oferują sieci handlowe, zwłaszcza jeśli porównamy odzież i obuwie. - Wybór w takich punktach sprzedaży jest też bardzo ograniczony w porównaniu ze sklepami. A klienci stawiają na wygodę, w związku z czym wolą iść w jedno miejsce i kupić więcej - zauważa Starzyk.

Jest też inny powód znikania handlu obwoźnego. Ceny. Za atrakcyjną, legalną miejscówkę sprzedaży na ulicy trzeba zapłacić. A w przypadku braku wolnych miejsc trzeba komuś zapłacić odstępne, by je zwolnił. I czasem oznacza to wydatek kilku tysięcy złotych. Jeśli do tego dodać koszty dzierżawy placu, gra przestaje być warta świeczki.

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.