System bilansujący nie zawsze się opłaca
Wysokie prowizje ograniczają korzyści ze zmniejszania zadłużenia hipotecznego dzięki oszczędnościom
Rozwiązania, dzięki którym każdy wpływ na konto zmniejsza saldo zadłużenia i tym samym obniża koszty kredytu hipotecznego, dostępne są w różnej formie w kilku bankach, m.in. w mBanku i Multibanku, Pekao i PKO BP.
Bankowcy deklarują, że oszczędności, dzięki skorzystaniu z proponowanych przez te instytucje produktów bilansujących, mogą być całkiem duże. Oto przykład podawany przez mBank na stronie internetowej. Załóżmy, że klient jest zadłużony na 100 tys. zł z oprocentowaniem 6,2 proc. i na 20 lat. Bez bilansowania zapłaci przez cały okres spłaty kredytu ponad 74,7 tys. zł odsetek. Jeżeli jednak ma lokatę na 20 tys. zł, którą może przelać na rachunek bilansujący, koszt oprocentowania kredytu zmniejszy się do niecałych 60 tys. zł. Oszczędności na odsetkach wyniosą więc ok. 15 tys. zł.
Z kolei Anna Meunier, dyrektor biura rozwoju produktów hipotecznych w Pekao, podkreśla, że korzyści z bilansowania rosną, im wyższa jest kwota, którą obniża się saldo kredytu. - W sytuacji gdyby klient przechowywał na koncie przez cały okres spłaty taką samą kwotę jak saldo kredytu, nie zapłaciłby żadnych odsetek. W efekcie mógłby mieć nieoprocentowany kredyt - mówi Anna Meunier.
Niestety, korzystanie z systemów bilansujących nie będzie się opłacało klientom niedysponującym co najmniej kilkunastotysięczną rezerwą gotówki. Powodem są wysokie prowizje za aktywację usługi i prowadzenie rachunku bilansującego. I tak w Pekao miesięczna prowizja za utrzymanie rachunku wynosi 20 zł. Drożej jest w mBanku i MultiBanku, w których klient musi zapłacić na początku wysoką prowizję za uruchomienie bilansowania wynoszącą 2 proc. kwoty kredytu. Ponadto za utrzymanie rachunku będzie płacić 99 zł miesięcznie. Klienci korzystający z mechanizmu bilansującego w PKO BP mają podwyższoną o 0,5 proc. marżę kredytową.
W efekcie, aby opłacało się skorzystać z mechanizmu w najtańszym pod tym względem banku Pekao, klient zadłużony na 100 tys. zł z oprocentowaniem kredytu na poziomie 6,2 proc. musiałby stale przechowywać na rachunku bilansującym co najmniej 12 tys. zł. Wówczas roczne korzyści ze zmniejszenia odsetek od zadłużenia, równe 744 zł, przewyższą o 18 zł koszty, na które składa się prowizja za prowadzenie konta, i odsetki, jakie klient zyskałby, lokując owe 12 tys. zł na depozycie oprocentowanym na 5 proc.
DGP ostrzega
Bilansowanie salda zadłużenia oszczędnościami to nie to samo co połączenie kredytu mieszkaniowego z funduszem inwestycyjnym. Kilka lat temu ta forma zmniejszenia kosztów obsługi zadłużenia cieszyła się dużą popularnością - zyski z inwestycji w fundusz miały pokrywać przynajmniej część miesięcznych rat. Niestety, jest to wysoce ryzykowne, zwłaszcza jeżeli klient pożycza podwyższoną kwotę, by część z niej ulokować w agresywnych funduszach akcyjnych. Zrobiło tak wielu klientów w 2008 r., tuż przed kryzysem. Wkrótce akcje na giełdzie potaniały, więc środki ulokowane w funduszach zamiast urosnąć, straciły na wartości.
Jacek Uryniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu