Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Windykatorzy to bardzo zapracowana profesja

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Zadłużenie

Gospodarstwa domowe są winne bankom w sumie ok. 530 mld zł, z czego 38,4 mld zł - 7,2 proc., to kwota zaległości, która nie jest spłacana w terminie albo wcale - wynika z danych NBP.

Zdecydowanie najmniejszy kłopot jest z obsługą kredytów mieszkaniowych. Problem dotyczy tylko 2,4 proc. z nich. Zdecydowanie gorzej rzecz się ma z kredytami konsumpcyjnymi, gdzie z każdych pożyczonych 100 zł do banku nie wraca prawie 18 zł. Problem złych długów narasta od dwóch lat.

- Z każdym miesiącem przybywa osób, które siadają do stołu z windykatorem, by porozumieć się w sprawie spłaty zadłużenia - mówi Halina Kochalska, analityk Open Finance. - Biorąc pod uwagę, że średni dług do spłacenia przez osoby trafiające do firm windykacyjnych to 4 - 6 tys. zł, mają one już grubo ponad 2 mln klientów. Jak przyznały instytucje zajmujące się ściąganiem należności, w ciągu dwóch lat kupiły nie tylko od banków, ale także firm ubezpieczeniowych i telekomunikacyjnych wierzytelności na prawie 12 mld zł.

Iwona Słomska, rzeczniczka Kruka, największej w Polsce tego typu firmy, mówi, że windykatorzy najpierw zaczynają z dłużnikami negocjacje pokojowe. Proszą, by sami wyznaczyli miesięczną kwotę, którą będą spłacać systematycznie. Zwykle to 180 - 210 zł. Jeśli takie rozmowy nie pomagają, wówczas do akcji wkracza sąd, a konkretnie e-sąd, dzięki czemu w maksymalnie trzy tygodnie windykator otrzymuje sądowy nakaz zapłaty i sprawa trafia do komornika, a dłużnik nie dość, że i tak dług spłacić musi, to jeszcze musi pokryć koszty e-sądowe.

Beata Tomaszkiewicz

beata.tomaszkiewicz@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.