Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Limitowanie kosztów nie ucywilizuje pożyczek pozabankowych

2 lipca 2018

Finanse

Zaproponowane przez Ministerstwo Finansów założenia nowelizacji ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym, ustawy - Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw rozszerza zakres kontroli Komisji Nadzoru Finansowego na wszystkie sektory rynku. Oprócz tego wprowadzają wiele nowych obostrzeń i wymogów związanych z funkcjonowaniem firm pożyczkowych.

Zdaniem ekspertów Krajowej Izby Gospodarczej projekt będący odpowiedzią na aferę Amber Gold nie przyczyni się - wbrew intencjom ustawodawcy - do zwiększenia poziomu bezpieczeństwa klientów. Może za to zaszkodzić działającym legalnie firmom pożyczkowym.

Szczególnie mocno krytykowany jest pomysł ograniczenia limitów kosztów udzielanych pożyczek do 30 proc., który zdaniem ekspertów jest nie do wyegzekwowania.

- Sztuczne ograniczenie kosztów kredytów nie będzie skuteczne i prowadzi do dwóch możliwych konsekwencji: obchodzenia limitu poprzez wprowadzenie różnego rodzaju elementów dodatkowych, związanych z płatnościami na rzecz danego pożyczkodawcy, albo rozwoju nielegalnie działających firm pożyczkowych - mówi Marek Zuber, analityk rynków finansowych.

- Należy się też zastanowić, czy jest sens tworzyć prawo, które będzie obchodzone - dodaje.

Zdaniem ekspertów KIG ustanowienie limitu, który wpłynie na rentowność działalności, może doprowadzić do ograniczenia ich oferty lub nawet wyeliminowania z rynku. Tego zdania jest też dr Łukasz Gębski ze Szkoły Głównej Handlowej, który prowadzi badania nad klientami parabanków.

- Realną alternatywą dla rynku mikropożyczek są tylko lombardy. Średnia wysokość pożyczki wynosi 700 zł i jest udzielana na 26 dni. Oferta firm pożyczkowych nie jest w żaden sposób substytuowana przez sektor bankowy. Instytucje te nie są przecież zainteresowane pożyczką gotówkową w wysokości 500 czy 1000 zł na dwa tygodnie czy dwa miesiące - mówi dr Gębski.

Zwraca też uwagę, że większość klientów parabanków stanowią osoby nie ze swojej winy wykluczone z sektora bankowego: pracujące na umowach śmieciowych, sezonowo, dorywczo czy na czarno.

Zdaniem Jarosława Ryby, prezesa Związku Firm Pożyczkowych, rządowa propozycja zawiera też pozytywne zmiany, takie jak choćby wprowadzenie rejestru firm pożyczkowych. - Od dawna zwracamy uwagę, że powinny one działać bardziej transparentnie. W naszym związku są wyłącznie firmy działające w formie spółek kapitałowych, które nie mają nic do ukrycia przed klientami - mówi Jarosław Ryba.

- Klienci muszą dostawać kompleksową informację o tym, jaki produkt mogą otrzymać, na jakich warunkach, ile to będzie kosztowało, do kiedy ma zapłacić i ile będzie go kosztował proces windykacyjny, jeśli z jakichś powodów pożyczki nie spłaci. Wszystkie te informacje musi on dostać przed podjęciem decyzji - dodaje prezes ZFP.

Dlatego związek postuluje wprowadzenie formularza informacyjnego zawierającego takie informacje, które byłyby obligatoryjne dla wszystkich firm w tym sektorze.

Z drugiej strony ZFP krytykuje minimalną wysokość progu kapitału zakładowego spółek, które wchodzą na rynek pożyczkowy. Projekt ustala go na 60 tys. zł. ZFP postuluje milion złotych.

- 60 tys. zł to wartość średniej klasy samochodu, co powoduje, że taką działalność może rozpocząć każdy. Niekoniecznie przedsiębiorca, który poważnie traktuje swoją obecność na rynku - tłumaczy ZFP, który protestuje też przeciwko obowiązkowemu korzystaniu z danych Biur Informacji Kredytowej.

- Przeciwstawiamy się zmuszaniu nas do korzystania z usług BIK-ów, które są firmami komercyjnymi, a ich usługi nie są tanie - zaznacza Ryba.

3 mln taka jest szacowana liczba klientów firm pożyczkowych

0,2 proc. PKB tyle wynosi wartość rynku mikropożyczek w Polsce

Piotr Szymaniak

piotr.szymaniak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.