Student w wylęgarni innowacji
Każdy żak, który ma pomysł na działalność gospodarczą, a zupełnie nie wie, czy jest dobry i jak ma się zabrać do jego realizacji, może się sprawdzić w kilkudziesięciu akademickich inkubatorach przedsiębiorczości
Duże bezrobocie wśród młodych ludzi, również dobrze wykształconych absolwentów uczelni wyższych to zmartwienie całej Europy. Nawet bogate kraje Unii borykają się z tym problemem, szczególnie dolegliwym w czasach kryzysu. Narzędzi wspomagających start młodych ludzi na rynku pracy jest kilka: staże, wolontariat czy praktyki zawodowe. Ale jest też oferta dla przedsiębiorczej młodzieży, która zamiast stażu w cudzej firmie doświadczenia nabiera we własnym biznesie, który sama sobie stworzy w ramach jednego z prawie 80 działających w Polsce akademickich inkubatorów.
Start bez ryzyka
Działają od dekady, głównie przy ośrodkach akademickich, ale niekiedy przy samorządach. Do inkubatorów mogą zgłaszać się studenci, pracownicy akademiccy, a także młodzi ludzie spoza uczelni. Warunek konieczny to pomysł na działalność gospodarczą. Kandydaci na przedsiębiorców pod okiem fachowców przygotowują tam biznesplan, co jest pierwszym krokiem preinkubacji, czyli faktycznego rozpoczęcia działalności biznesowej bez konieczności rejestracji firmy w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG) i KRS oraz płacenia składek na ZUS. Osobowość prawną, czyli tytuł do wystawiania faktur, daje start-upom inkubator. Do tego księgowość, adres, opiekę prawną, szkolenia, a nierzadko cenne kontakty i kapitał.
Taka konstrukcja współpracy w pewnej mierze przenosi ryzyko niepowodzenia przedsięwzięcia na inkubator. - Inkubacja to faktycznie okres ochrony przed porażką - mówi Tomasz Jabłoński, dyrektor AIP przy Szkole Głównej Handlowej, największego inkubatora w największej sieci akademickich inkubatorów. Tylko w tym roku pod parasolem AIP SGH z sukcesem rozwija się 195 firm, od momentu założenia inkubatora w 2006 roku było ich już 800. W całej sieci ponad 3 tys. A wśród nich m.in. kawiarnia W Biegu Cafe, agencja marketingowa Justa PR, sklep internetowy Meblobranie.pl czy wreszcie superinnowacyjne Apeiron Synthesis dr Michała Bienieka, chemika z Polskiej Akademii Nauk, który swoje odkrycie naukowe (katalizator metatezy, czyli związek chemiczny stosowany m.in. do produkcji leków nowej generacji) postanowił zmienić w komercyjny sukces.
- Młodzi ludzie mają fantastyczne pomysły, które w wielu przypadkach trafiają do szuflady lub zostają w laboratorium, bo brakuje im odwagi, wiedzy i doświadczenia - dodaje Konrad Kurkowski, dyrektor sieci AIP. To zwykle prowadzi do przekonania, że pomysł jest chybiony.
W inkubatorach każdy pomysł na biznes można wypróbowywać maksymalnie dwa lata, a potem trzeba zdecydować, czy idzie się dalej naprzód.
Mnożenie pieniędzy
Akademickie inkubatory przedsiębiorczości na przestrzeni lat pozwoliły rozwinąć się setkom start-upów, same też nie próżnowały. Stworzyły wokół siebie cały ekosystem wspierania początkującego biznesu. Sześć lat temu przy Fundacji AIP powstał AIP Seed Capital, czyli narzędzie do inwestowania w start-upy. - Polega ono na tym - mówi Kurkowski - że rokujący pomysł otrzyma wsparcie w wysokości 100 tys. zł w zamian za 15 proc. udziałów w przedsięwzięciu, które po jakimś czasie przedsiębiorca może wykupić. Dla początkujących firm to atrakcyjna oferta, z której w najbliższym roku skorzysta 86 młodych firm. Nabór kandydatów do wsparcia właśnie ruszył - dodaje Kurowski.
W ubiegłym roku AIP wprowadziła kolejny ciekawy program mentoringowy, a dokładnie zindywidualizowane wsparcie początkujących przedsiębiorców przez tych, którzy z sukcesem wyszli z inkubatora kilka lat wcześniej. W tyle za Fundacją AIP nie pozostaje stowarzyszenie Poznański Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości (PAIP). - Specjalizujemy się w transferowaniu wiedzy pomiędzy środowiskiem nauki i biznesu - mówi Wojciech Gilewski, prezes PAIP.
Najlepszym przykładem jest historia Filipa Porzucka, laureata Vouchera Innowacji, konkursu organizowanego w ramach projektu "Studenckie centrum innowacji i transferu technologii". Nagrodzony doktorant Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu miał pomysł na stworzenie preparatu zawierającego terapeutyczny peptyd - lunazynę, która zmniejsza ryzyko wystąpienia nowotworu. Dzięki komercjalizacji jego technologii możliwe będzie wprowadzenie wspomnianego specyfiku na rynek - przekonuje Gilewski. Za tego typu projekty PAIP zdobył m.in. dwukrotnie tytuł Krajowego Lidera Innowacji i Rozwoju oraz nagrodę Regional Innovation Award za projekt Preinkubator Innowacji.
Poza prestiżowymi nagrodami i satysfakcją z sukcesu firm inkubatory czerpią zyski z roztaczania parasola ochronnego. Biorą się one z abonamentów płaconych przez podopiecznych (w zależności od inkubatora i oferty wsparcia od 250 do 500 zł miesięcznie), z dywidendy lub z dochodów za odsprzedaż udziałów w firmach, które zdołały osiągnąć sukces. Ważnym źródłem są też środki unijne na wsparcie biznesu. Dla przykładu wartość realizowanych przez PAIP projektów przekracza obecnie 20 mln zł. w AIP jest kilka razy wyższe.
Nie bez wad
Choć zalet inkubatorom nie można odmówić, niektórzy wskazują też wady w ich konstrukcji. Marzena Mażewska w raporcie z 2012 r. o ośrodkach innowacji i przedsiębiorczości w Polsce przygotowanym pod patronatem PARP wskazuje m.in. na funkcjonowanie start-upów w nieco sztucznych warunkach początkującego biznesu, de facto w charakterze podwykonawców inkubatora, co może przysporzyć problemów związanych z prawami do własności intelektualnej lub prawami do zakupionych na potrzeby realizacji projektu środków trwałych, wartości niematerialnych i wyposażenia.
Jednak te opinie nie odstraszają chętnych do inkubacji, a o rosnącym znaczeniu i potencjale akademickich inkubatorów przedsięborczości świadczyć mogą niektóre wyniki z ubiegłorocznego raportu "Przedsiębiorczość akademicka (rozwój firm spin off, spin out) - zapotrzebowanie na szkolenia służące jej rozwojowi". Pokazują one, że co drugi student i co trzeci pracownik naukowy deklaruje chęć posiadania własnej firmy w przyszłości. A gdzie lepiej zaczynać nowe biznesowe życie, jeśli nie w bezpiecznym inkubatorze?
Najpopularniejsza sieć wspierania start-upów
AIP są prawdziwą fabryką do pomagania młodym ludziom w zakładaniu i rozkręcaniu własnego biznesu. Pierwszy akademicki inkubator przedsiębiorczości jako fundacja powstał w 2004 roku. Założyło ją trzech przyjaciół z warszawskich uczelni przy wsparciu Business Centre Clubu. Młodzi żacy rocznik 1980 nauczeni doświadczeniem własnych zmagań wymyślili, jak promować przedsiębiorczość wśród studentów.
Dziś AIP to sieć 40 dobrze prosperujących inkubatorów w całej.
Choć w nazwie jest słowo "akademickie", nie ograniczają się on tylko do współpracy ze studentami czy pracownikami uczelni. Pod swoje skrzydła również przyjmują młodych ludzi (z reguły przed trzydziestką) spoza szkół wyższych. Zdarzają się też przyjęcia starszych przedsiębiorców, jeśli tylko mają oni pomysł na faktycznie innowacyjny biznes.
Po dziewięciu latach działalności oferta inkubatorów obejmuje oprócz podstawowego wsparcia działalności biznesowej w postaci obsługi rachunkowej, prawnej, informatycznej czy coworkingowej AIP oferuje bogaty system doradztwa, mentoringu i działań networkingowych. Oprócz tego system wsparcia kapitałowego przez AIP Seed Capital czy pakiet akceleracji (przyspieszenia rozwoju) w projekcie Bussines Link, w ramach którego realizowany jest globalny programu To go, polegający na wsparciu polskich start-upów w kontaktach biznesowych w Dolinie Krzemowej i Szanghaju.
@RY1@i02/2013/233/i02.2013.233.13000040f.802.jpg@RY2@
Liczba inkubatorów FAIP i PAIP
Longina Grzegórska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu