Dziennik Gazeta Prawana logo

Płynność ważna nie tylko dzisiaj

30 czerwca 2018

Parametry gospodarcze się poprawiają, ale przedsiębiorcy powinni myśleć nie tylko o bieżącej działalności. Dobra płynność będzie ważna także przy staraniu się o wsparcie z Unii Europejskiej - twierdzą eksperci finansowego panelu Skrzydeł Biznesu w Kielcach

Czy z punktu widzenia Państwa firm widać już oznaki poprawienia się sytuacji gospodarczej?

Kiedy strach przed kryzysem mija, firmy płacą chętniej. Od pół roku obserwujemy wyraźne przyspieszenie w tym względzie w skali całej gospodarki. Nie mam natomiast dobrych wiadomości dla przedsiębiorców lokalnych. Region wschodni, czyli świętokrzyskie, lubelskie. Rzeszowszczyzna i Podlasie mają wciąż najgorszy wskaźnik, jeśli chodzi o zatory płatnicze. Jest lepiej, niż było, ale najgorzej w Polsce. Wynika to zapewne z warunków prowadzenia biznesu - gorszych, ponieważ nie są to bardzo dobrze uprzemysłowione regiony.

Zawsze jest popyt na energię elektryczną. Zawsze jest ona niezbędna dla funkcjonowania każdej firmy. Dlatego też nie obserwujemy znacznego obniżenia zapotrzebowania na energię, nawet w okresie kryzysu. Odnotowujemy za to wzrost popytu w momentach ekspansji gospodarczej, a także oczywiście wzrosty sezonowe, co nie świadczy o wzroście inwestycji. Faktyczne zainteresowanie sprawami kupowania energii jest o tyle większe, o ile wzrasta świadomość klientów.

W mojej branży koniunktura bardzo silnie wpływa na zachowania naszych klientów, ponieważ mówimy tu o inwestowaniu, które stosunkowo łatwo odsunąć na lepsze czasy, kiedy firma nie musi koniecznie skupiać się na ekspansji. Czasy wydają się niesprzyjające, więc wiele firm niestety odkłada decyzję o inwestowaniu. Nie dostrzegamy tego ożywienia, o którym ostatnio tyle się mówi. Cały czas decyzje inwestycyjne są odkładane. Znamiennym miernikiem jest tu europejski konkurs 4.4. - zmienia się mapa dofinansowania, w przypadku województwa świętokrzyskiego stawka dofinansowania będzie wynosić 35 proc. zamiast dotychczasowych 50 proc., a mimo to mamy klientów, którzy dysponują już dokumentacją pozwalającą wystąpić o dofinansowanie projektów, a nie podejmują decyzji. Rozumieją, że takie wsparcie to zobowiązanie, i nie są pewni, czy przez najbliższe dwa lata będą w stanie wywiązać się z umowy dotacyjnej i zrealizować projekt. Możliwe jest, że ożywienie widać w szybkich współczynnikach, natomiast gotowość do inwestowania w długofalowe projekty zdecydowanie nie wzrosła.

Jakie jest zainteresowanie usługami windykacyjnymi po wejściu w życie ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych?

Zapotrzebowanie na takie usługi wzrasta zwłaszcza w sektorze mikro i małych przedsiębiorstw. Do niedawna ich właściciele i menedżerowie uważali, że dla mniejszych kwot zobowiązań nie warto psuć sobie relacji z klientem, angażować dodatkowych pieniędzy czy dodatkowej energii, żeby je odzyskać. W tej chwili przekonują się, że warto to zrobić, bo na końcu płaci dłużnik, a firma nie ponosi ryzyka. Jeśli dłużnik spłaci kwotę główną, a nie zwróci kosztów, które wynoszą 9 proc. kwoty (nie mniej niż 510 zł), z naszego doświadczenia wynika, że uzyskanie od niego tych pieniędzy nie jest wielkim problemem, bo spłata głównego zadłużenia świadczy o tym, że ma pieniądze. Nie zdarzyło się nam jeszcze, by nie zapłacił tej prowizji. Byłoby ciekawe, gdyby taka sytuacja się wydarzyła. Wtedy moglibyśmy sprawdzić w praktyce, jak działa nowa ustawa. Sąd powinien właściwie automatycznie nadać klauzule wykonalności i można by ściągać zobowiązanie przez komornika.

Jak to narzędzie działa w kontaktach małych firm z wielkimi partnerami biznesowymi?

Nie spodziewałbym się, by wiele firm z sektora MSP korzystało z niego w takiej sytuacji. Duże firmy zazwyczaj przeciągają terminy płatności, ale zapewniają spory zbyt. Mali przedsiębiorcy często godzą się na to, uważając, że jest to dla nich i tak korzystne, mimo że dostają pieniadze później. Trzeba powiedzieć, że duże przedsiębiorstwa w końcu zazwyczaj płacą. Jeżeli nie - i gdy nie ma pewności, że większy kontrahent zapłaci - ustawa powinna zadziałać tak samo, jak w przypadku równorzędnych podmiotów.

Była już mowa o zmianach w zasadach przyznawania pomocy unijnej dla przedsiębiorców. Jedną z nich będzie postawienie w większym stopniu na pożyczki niż na bezzwrotne dotacje. Czy to dobre rozwiązanie z punktu widzenia gospodarki i beneficjenta?

Z punktu widzenia beneficjenta oczywiście lepiej dostać dotację niż pożyczkę. W tym drugim przypadku ważne jest oczywiście, na jakich warunkach i na jak długo. Hipotetycznie może się okazać, że taki instrument pożyczkowy może blokować rozwój przedsiębiorstwa, zamiast go wspomagać. Z punktu widzenia gospodarki lepiej jest posłużyć się jedną złotówką kilka lub nawet kilkanaście razy. Ważnym rozstrzygnięciem jest to, że badania i rozwój, czyli dziedzina, która niesie za sobą większe ryzyko, bo nie każde badania muszą zakończyć się sukcesem, będą na pewno objęte bezzwrotnymi dotacjami. Działania czysto inwestycyjne, które z założenia powinny być dla przedsiębiorstwa intratne, mają zarobić także na zwrot kredytu, co wydaje się rozsądne. Jest też szansa, że rząd wynegocjuje mniejszą pulę przeznaczoną na narzędzia zwrotne i przeniesienie środków do części bezzwrotnej. W tej chwili mówi się, że aż 70 proc. pieniędzy powinno być przeznaczone na pożyczki, a Polska będzie się starała zmniejszyć ten odsetek.

Wielu przedsiębiorców finansuje rentowne przedsięwzięcia samodzielnie. Jeżeli mogą skorzystać z dotacji - nawet zwrotnej - to chętnie z tego skorzystają. Bardzo ważne jest jednak to, żeby przygotować się do tego znacznie wcześniej niż przy dotacjach bezzwrotnych. Będzie się bowiem trzeba wykazać zdolnością kredytową. W obecnym modelu pomocy pieniądze z Unii znacznie łatwiej uzyskać niż np. kredyt w bankach, które stosują zaostrzone kryteria zdolności kredytowej. Wydaje mi się, że jeśli będą Państwo chcieli skorzystać z pomocy unijnej w nowej perspektywie finansowej, trzeba się będzie do tego przygotować pod kątem płynności. Sprawdzić, czy będą Państwo w stanie zapewnić pewien stopień rentowności i udokumentować to, jak wasz biznes będzie wzrastał, jeśli otrzymacie wsparcie. Trzeba się więc przygotować do stworzenia biznesplanu ciągłego. Jako do doradcy trafiają do mnie czasem przedsiębiorstwa, które chciałyby wejść w nowy projekt, pozyskać finansowanie, a mają ujemny wynik finansowy za rok ubiegły. Bywa, że projekt jest świetny, są zabezpieczenia, a brakuje tylko historii, bo firma dopiero startuje. Czasami nie można dostać kredytu z powodu jednego parametru, a pożyczki ze środków unijnych będą prawdopodobnie dużo trudniejsze do zarządzania, bo trzeba będzie udowodnić przed bankiem, że ma się zdolność kredytową, a z drugiej strony przed instytucjami unijnymi, że będą państwo w stanie uzyskać parametry zdefiniowane w danym programie.

O dotacje prawdopodobnie będzie znacznie trudniej niż dotychczas. Według naszych ocen będzie trzeba udowodnić rentowność projektu, a nie tylko, że będzie np. umożliwiał dotarcie do nowych klientów na nowych rynkach.

Jaka jest rola doradców w pozyskiwaniu pomocy unijnej?

Przedsiębiorstw świadczących takie usługi jest w Polsce około 3,5 tys. Mniej poważne z nich mogą zachowywać się niezbyt etycznie. Nasze wynagrodzenie jest wynagrodzeniem od sukcesu, co oznacza, że możemy go oczekiwać, jeśli klient uzyska dotację. To z jednej strony korzystne dla klientów, ale w przypadku mniej uczciwych doradców skłania ich do podkręcania" aplikacji, wpisywania tego, co - jak wiemy - oceniający cenią wysoko, a co niekoniecznie klienci mogą potem spełnić. Dotacja zostanie przyznana, umowa podpisana, a jeśli nie spełnicie zapowiedzianych warunków, będziecie musieli zwrócić dotację. W związku z tym zalecamy wybieranie firmy doradczej, która zobowiąże się do współpracy z klientem nie tylko przed podpisaniem umowy dotacyjnej, lecz także na etapie realizacji projektu.

Z doradcą jest trochę tak jak z lekarzem. Najlepiej trzymać się tego, który się sprawdził. Chodzi nie tylko o twarde kompetencje. Czasem liczy się, by podpowiedział dobre rozwiązania nie tylko w zakresie składania wniosku, bo najtrudniej nie jest technicznie napisać wniosek, tylko umieć obronić projekt.

Otrzymanie dotacji to tylko jeden aspekt. Doradca powinien zwrócić uwagę, czy uda się spiąć cały projekt, np. uzyskać kredytowanie. Po pierwsze uczciwość doradcy. Po drugie: jeżeli ktoś otrzymuje dotację, musi mieć na uwadze, że projekt może być w każdej chwili audytowany. Jeżeli nie spełni standardów, beneficjent musi zwrócić dotację. Będzie też miał problem z ubieganiem się o kolejne. Najwyższe standardy należy więc spełniać zarówno na etapie składania wniosku, jak i na etapie prowadzenia i rozliczania projektu.

@RY1@i02/2013/230/i02.2013.230.20000060l.802.jpg@RY2@

Marlena Ballak (PKP Energetyka) Andrzej Kulik (KRD), Tomasz Hoffmann (PNO Consultants), Edyta Dziekońska (Instytut Allerhanda)

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.