Windykacja: możliwości rozwoju zaczynają być ograniczone
Rynek wierzytelności w Polsce dynamicznie się rozwija, ale powoli się nasyca. Sprzyja to jednak pojawianiu się nowych rozwiązań, które zyskują na znaczeniu. Przykładem są elektroniczne platformy obrotu długami
Spada łączna kwota zadłużenia Polaków. Na koniec września średnie zadłużenie wobec banków, firm pożyczkowych, telekomunikacyjnych oraz firm dostarczających masowe usługi, przypadające na jednego dłużnika, wyniosło 17 066 zł. Oznacza to, że było mniejsze o 278 zł w porównaniu do czerwca tego roku. Trend spadkowy trwa jednak dłużej, co najmniej od marca tego roku - wynika z danych opracowanych przez Biuro Informacji Gospodarczej InfoMonitor, w którego bazie klienci indywidualni mają 95,28 proc. udziału. Nie są to jednak duże spadki i wynikają z jednej strony ze spłacania zaległości, a z drugiej ze zmian w portfelach wierzytelności banków, czyli zmniejszania się liczby kredytów konsumpcyjnych. W związku z tym przez ostatnie trzy miesiące spadła kwota ogólnego zadłużenia Polaków, jak i liczba dłużników.
A jak wygląda statystyczny dłużnik.
- Jest nim najczęściej mężczyzna między 30. a 39. rokiem życia, mieszkający w województwie śląskim lub mazowieckim, w mieście poniżej 500 tys. mieszkańców - mówi Mariusz Hildebrand, prezes zarządu BIG InfoMonitor.
Mieszkańcy województw wielkopolskiego i dolnośląskiego razem z wymienionymi przez Mariusza Hildebranda śląskim i mazowieckim zalegają łącznie na ponad 20,3 mld zł. Stanowi to ponad 50 proc. wszystkich niespłaconych zobowiązań. Największy w tym udział mieszkańców Śląska, którzy nie spłacają w terminie zobowiązań na łączną kwotę ponad 8 mld zł. Stanowi to jedną piątą łącznej kwoty zaległości Polaków. Na Mazowszu zaległe zobowiązania sięgają natomiast 5,75 mld zł, Wielkopolsce - 3,4 mld zł, a na Dolnym Śląsku - 3,1 mld zł.
Struktura długu
Na rynku dominuje windykacja kredytów konsumenckich, które stanowią połowę wszystkich długów. Najmniejszy udział mają działania windykacyjne związane z kredytami hipotecznymi, które Polacy najlepiej spłacają. Wbrew powszechnym opiniom najwięcej dłużników jest w gronie osób, których zaległości są stosunkowo niewielkie.
- Blisko 64 proc. wszystkich zaległych płatności to kwoty poniżej 5 tys. zł, w ciągu ostatnich trzech miesięcy grupa ta zwiększyła się o ponad 1 pkt proc. - tłumaczy Mariusz Hildebrand. Można założyć, że przy zwiększonym wysiłku i dyscyplinie finansowej uregulowanie przeterminowanego zadłużenia jest w zasięgu spłaty.
Niestety wciąż są dłużnicy z milionowymi zaległościami. Co więcej, ich zadłużenie ciągle przyrasta. W zestawieniu największych dłużników przygotowanym przez InfoMonitor przewodzi mieszkaniec Mazowsza. Jego zaległości na koniec września przekroczyły 108 mln zł, co stanowi wzrost o 1,14 mln zł w porównaniu do czerwca tego roku. Kwota zadłużenia drugiej osoby z listy, pochodzącej z województwa lubelskiego, to 49,66 mln zł. Na trzeciej pozycji jest mieszkaniec województwa dolnośląskiego z długiem o wartości 48,4 mln zł. W sumie dziesięciu największych dłużników zalega łącznie na 400 mln zł.
Polskie firmy windykacyjne kupiły w I połowie 2013 r. portfele wierzytelności konsumenckich warte nominalnie 5 mld zł - wynika z szacunków wrocławskiej firmy Kruk, lidera tego rynku. Na wielkość podaży - jedną z największych w historii - i ceny sprzedawanych długów wpływ miały mieć pojedyncze duże transakcje. Z danych Kruka wynika, że średnia cena konsumenckiego długu wyniosła około 9 proc. jego nominalnej wartości. To znacznie mniej niż w 2012 roku, kiedy to za taką wierzytelność windykatorzy płacili średnio 14 proc.
Spadek cen wynika z kilku elementów. Pierwszy: młode spółki windykacyjne, licytujące ostro na przetargach w 2011 i na początku 2012 roku, napchały już - często za pożyczone pieniądze - portfele długami, więc spuściły nieco z tonu i już nie windują cen. Drugi powód: jakość sprzedawanych długów systematycznie się pogarsza. Banki wyprzedały najlepsze - z punktu widzenia windykatorów - portfele złych kredytów konsumpcyjnych udzielanych w czasie prosperity (czyli w 2006 i 2007 r.). Firmy windykacyjne doskonale o tym wiedzą i nie godzą się już na wyższe ceny. Gorszej jakości portfel oznacza bowiem zwykle niższą rentowność takiej inwestycji.
Danuta Czapeczko, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w Pragma Inkaso, mówi, że podaż długów powinna być wysoka. Inne spółki z branży także po cichu liczą na rekord w tym roku - wystawienie na sprzedaż wierzytelności na 8-10 mld zł. A być może nawet 16 mld zł, o ile sprawdzą się prognozy o podaży długów zabezpieczanych hipotecznie.
Analitycy giełdowi, którzy zajmują się branżą windykacyjną, zwracają jednak uwagę, że ten rynek się nasyca, a możliwości rozwoju są ograniczone. Zwłaszcza dla największych podmiotów. Sprzedaż złych kredytów hipotecznych to jeden z możliwych kierunków wzrostu rynku długów, ale obrót wierzytelnościami hipotecznymi wymaga sporego doświadczenia, a niewiele firm je ma. Dotyczy to zwłaszcza problemów z wyceną. Ograniczająco na podaż takich wierzytelności może działać społeczna presja na banki. Eksmisja zadłużonych właścicieli mogłaby psuć wizerunek właśnie bankom - a nie firmom windykacyjnym.
Komplikacje e-sądowe
Duży wpływ na rynek wierzytelności masowych będą też zapewne miały zmiany w funkcjonowaniu e-sądu. Od lipca windykator musi wypełnić dodatkowe obowiązki, by dochodzić spłaty długu w trybie elektronicznego postępowania upominawczego. E-sąd nie rozpatruje już pozwów, które nie zawierają szczegółowych danych identyfikacyjnych dłużnika (np. PESEL), adres pozwanego nie zgadza się z tym w bazie albo dług jest starszy niż trzy lata. Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że liczba spraw kierowanych przez 10 najbardziej aktywnych windykatorów po wprowadzeniu zmian spadła o 1/4 w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Firmy windykacyjne część długów będą musiały dochodzić w zwykłych postępowaniach sądowych, co spowoduje wzrost kosztów. Przedsiębiorcy zajmujący się obrotem wierzytelnościami będą próbowali wkalkulować to w ceny kupowanych długów.
Kolejny czynnik wpływający na rynek: rozwój elektronicznych platform obrotu długami. Na polskim rynku to nadal nowość, ale w krajach zachodniej Europy są one już trwałym segmentem obrotu.
- Z powodzeniem funkcjonują one w zachodniej Europie, szczególnie na najbardziej rozwiniętym pod tym względem rynku brytyjskim. W Polsce pewnie też znajdą swój udział w rynku. Wierzyciele, dla których przeważającym wyznacznikiem oferty jest cena, mogą je postrzegać jako ciekawe rozwiązanie. Platformy czeka jednak najpierw praca nad zbudowaniem swojej wiarygodności wśród wierzycieli. Mogą one swobodnie funkcjonować obok segmentu tradycyjnie oferującego zindywidualizowane rozwiązania w zakresie inkasa i finansowania należności, gdzie klienci chcą mieć wpływ na zakres prowadzonych działań - mówi Danuta Czapeczko z Pragma Inkaso.
Rynek wierzytelności B2B
Rynek wtórny wierzytelności B2B - czyli takich, gdzie dłużnikiem przedsiębiorcy jest inna firma - jest o wiele mniejszy niż w przypadku długów konsumenckich. Nie ma wiarygodnych danych dotyczących skali całego rynku, jednak można zakładać, że obrót jest o wiele mniejszy, na podstawie informacji z Kruka. Ta spółka co prawda nie operuje w segmencie B2B, ale kupuje portfele korporacyjne. To złe kredyty dla przedsiębiorstw sprzedawane przez banki. W pierwszym półroczu na sprzedaż wystawiono ich na 0,5 mld zł. Niska aktywność - taką cechę przypisał temu rynkowi Kruk.
Obrót wierzytelnościami B2B ma swoją specyfikę. Są podmioty, które inwestują w zadłużenie tylko jednej branży (np. służby zdrowia). Są tacy, którzy kupują dług jakiejś firmy po to, by potem zlecić jego windykację firmie trzeciej. Są też tacy, którzy polują na długi swoich kontrahentów - dzięki ich zakupowi mogą rozliczać swojego płatności wobec dłużników, umarzając im część zadłużenia.
Danuta Czapeczko mówi, że firmy oferują na sprzedaż wierzytelności bieżące lub z przeterminowaniem poniżej 180 dni w razie krótkoterminowych potrzeb gotówkowych bądź pakiety trudno ściągalne, a jej spółka nie obserwuje oznak spadku podaży wierzytelności B2B.
- Coraz więcej firm słusznie wykorzystuje ofertę firm obrotu wierzytelnościami, aby wyczyścić, wyklarować swój bilans w zakresie należności i uniknąć trudnych pytań właścicieli, inwestorów czy banków - ocenia. Ale jednocześnie dodaje, że obrót wtórny długiem biznesowym jest dużo mniejszy niż w przypadku długu konsumenckiego.
Generalnie firmy windykacyjne rzadko decydują się na kupowanie długów firm. Jakość portfeli B2B jest najczęściej znacznie gorsza niż w przypadku długów konsumenckich, a ponadto możliwości prawidłowej wyceny niższe, a wpływy z pakietów bywają bardzo nieregularne.
- Ściągalność starych długów w sektorze B2B jest statystycznie niższa z uwagi na wysoki udział spółek kapitałowych wśród podmiotów dłużnych, a więc ich ograniczoną odpowiedzialność za zobowiązania i zaprzestanie działalności. W perspektywie długoterminowej chłodna kalkulacja wielu naszych klientów wskazuje, że optymalna pod kątem kosztowym jest bieżąca usługa inkasa (odzyskiwania należności na zlecenie - red.), która jako produkt niekapitałochłonny jest zawsze tańsza - mówi Danuta Czapeczko.
W portfelu Grupy Pragma Inkaso na koniec września wierzytelności przejęte do obsługi w ramach usługi inkasa stanowią 82 proc. portfela wierzytelności wymagalnych.
@RY1@i02/2013/210/i02.2013.210.042000100.802.jpg@RY2@
Podaż wierzytelności nadal jest wysoka
Marek Chądzyński
Patrycja Otto
dgp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu