Biznes nie wierzy w naszą dyplomację
Polskie firmy inwestujące w Chinach oczekują wsparcia państwa. Mimo to żadna nie prosiła o pomoc przy konflikcie z lokalnymi kontrahentami
Tylko co dziesiąte polskie przedsiębiorstwo obecne lub planujące działalność w Chinach skorzystało ze wsparcia instytucji państwowych. Przedsiębiorcy nie uważają, by współpraca z agendami rządowymi mogła im pomóc na tym trudnym rynku.
Program promocyjny "Go China", którego zadaniem jest m.in. zwiększenie wymiany handlowej z Chinami, rozpoczął się z wielką pompą od konferencji ówczesnego ministra gospodarki Waldemara Pawlaka, zapowiadającego współpracę czterech ministerstw i czterech agencji rządowych. O tym, jak ta współpraca wygląda naprawdę, można przeczytać w raporcie "Polska - Chiny. Ocena współpracy gospodarczej polskich przedsiębiorstw w Chinach", przygotowanym przez Polski Instytut Spraw Międzynarodowych i KPMG.
Eksperci przepytali 500 średnich i dużych firm, z których 165 deklarowało współpracę lub próby jej podjęcia w Chinach. Tylko 10 proc. z nich korzystało z pomocy instytucji państwowych, takich jak placówki dyplomatyczne, Ministerstwo Gospodarki, MSZ lub Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Z ok. 40 firm, które miały problemy z lokalnymi kontrahentami, żadna nie prosiła o wsparcie dyplomatyczne lub polityczne.
- Niewiele firm korzysta też z takiego wsparcia państwa, jak gwarancje czy poręczenia kredytowe. Instrumenty, które oferują instytucje państwowe, mogą być niedostosowane do potrzeb czy oczekiwań biznesu. Z drugiej strony przedsiębiorcy mogą nie wiedzieć o możliwości ich wykorzystania. Być może potrzebna jest lepsza komunikacja między biznesem a instytucjami państwowymi - przypuszcza współautor raportu Artur Gradziuk z PISM. - Nie każdy rodzaj działalności gospodarczej w Chinach wymaga wsparcia państwa - replikuje Wioleta Witczak-Smolnik z biura prasowego Ministerstwa Gospodarki. - Na ogół tego typu wsparcia nie potrzebują firmy importujące z Chin, a one stanowią większość wśród polskich firm działających na tamtym rynku - dodaje.
Co innego mówią przedsiębiorcy. Z badań wynika, że co druga bardzo duża i 4/5 dużych i średnich firm jednak wsparcia oczekują, przede wszystkim w trakcie rozwiązywania sporów z chińskimi partnerami. - Wsparcie, jakie otrzymujemy w Chinach, jest nieproporcjonalne do szumu medialnego wokół programu "Go China" - przyznaje Agnieszka Szymańska, wiceprezes HTL-Strefy, producenta sprzętu medycznego. - Niemniej bardzo cenimy sobie pomoc dotyczącą wiz dla naszych pracowników, którą otrzymujemy od konsulatu w Szanghaju - zastrzega.
Bardziej pozytywne doświadczenia mieli przedstawiciele producenta maszyn Kopex. - W grudniu 2011 r. większościowy akcjonariusz Kopeksu Krzysztof Jędrzejewski towarzyszył prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu podczas wizyty w Chinach. Chińczycy przywiązują do takich spotkań bardzo dużą wagę. Ranga wysokiego urzędnika państwowego uwiarygadnia firmę w ich oczach. Nieustannie korzystamy również ze wsparcia polskiej ambasady w Pekinie - opowiada związany z firmą Marek Pogorzelski.
- Wsparcie polskich przedsiębiorstw przez instytucje państwowe polega tylko na działaniach administracyjnych, a nie operacyjnych w rodzaju białego wywiadu. Nie ma żadnej współpracy między wydziałami promocji handlu a ambasadami - stwierdza Wojciech Warski, przewodniczący Konwentu Business Centre Club. - Dane z tego raportu pokazują, że polskie przedsiębiorstwa nie wierzą w to, że mogą cokolwiek dostać od państwa - dodaje.
80 proc. polskich firm oczekuje ochrony interesów polskich inwestorów
74 proc. polskich firm oczekuje pomocy w rozwiązywaniu sporów z partnerem chińskim
53 proc. polskich firm oczekuje wsparcia finansowego
Maciej Miłosz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu