Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

W PKP Cargo maszynista z Solidarności zarabia więcej niż prezes

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Od 33 do 39 tys. zł miesięcznie brał Józef Wilk. Nie musiał nawet wsiadać do lokomotywy

Dyrektor Zakładu Południe PKP Cargo bez skutku czaił się wczoraj w holu szpitala w Nowym Sączu, żeby spróbować wręczyć zwolnienie dyscyplinarne szefowi NSZZ "Solidarność" Józefowi Wilkowi. Ten ostatni trafił na zamknięty oddział kardiologii, po tym jak wyszły na jaw wyniki wewnętrznego audytu.

Jako starszy maszynista miał zarabiać 33 tys. zł (w rekordowym miesiącu w tym roku 39 tys. zł). To zarobki wyższe od wynagrodzenia z kontraktu menedżerskiego prezesa PKP Cargo Łukasza Boronia (bez uwzględnienia premii). Wywindowanie płac było możliwe dzięki dodatkom przewidzianym w układzie zbiorowym, np. pracy w niedziele i święta na najlepiej płatnych trasach. Audytorzy PKP podejrzewają jednak, że w większości przypadków pobierał sowite wynagrodzenie, nie wsiadając nawet do lokomotywy.

Prokuratura bada, czy na trasach, które wymagały dwóch maszynistów, nie jeździł jeden, a karty pracy Józefa Wilka nie były sfałszowane. - Do połowy sierpnia potrwa postępowanie sprawdzające. Jest podejrzenie oszustwa, fałszowania dokumentów albo poświadczania w nich nieprawdy, wyłudzenie wynagrodzenia i narażenie na niebezpieczeństwo w ruchu lądowym. Grozi za to do ośmiu lat pozbawienia wolności - powiedział wczoraj DGP Artur Szmyd, prokurator rejonowy w Nowym Sączu.

W ubiegłym tygodniu południowy zakład PKP Cargo, próbując zwolnić Wilka w sposób tradycyjny - zanim została podjęta decyzja o dyscyplinarce - skierował odpowiednie pismo do szefa związków. Czyli poszło pismo do Józefa Wilka... z prośbą o zwolnienie dyscyplinarne Józefa Wilka.

- PKP Cargo zawiadomiły prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa oraz wystąpiły o zwolnienie, ale nie mogły tego zrobić bez zgody związków zawodowych - potwierdza Jakub Karnowski, prezes PKP.

Konflikt narasta, bo związkowcy uzależniają zaprzestanie blokowania prywatyzacji spółki PKP Cargo m.in. od utrzymania tych gwarancji przez kolejnych sześć lat. Czy wyciąganie trupów z szafy to zemsta PKP?

- W interesie samych związków jest piętnowanie takich osób, które narażają bezpieczeństwo ruchu i spółkę na straty. Tę kontrolę w zakładzie Południe uruchomił wiarygodny sygnał od pracowników zakładu, który został sprawdzony przez audytorów PKP. Dostajemy wciąż kolejne sygnały - ujawnia prezes Jakub Karnowski.

Według naszych ustaleń przesądzone są już kontrole w trzech zakładach PKP Cargo, ale nie tylko. Tajemnicą poliszynela jest np., że w PKP LHS żeby dostać pracę, trzeba było się zapisać do związku. Duża część donosów dotyczy PLK, ale ich charakteru nie udało nam się ustalić.

Z PKP Intercity jesienią ubiegłego roku został zwolniony związkowiec, który prowadził własną działalność gospodarczą, sprzedając bilety konkurencji, np. Przewozów Regionalnych. Pikanterii sprawie dodaje to, że był ówczesnym dyrektorem biura audytu i członkiem rady nadzorczej spółki. Śledczy sprawdzają, czy nie przyjmował zwrotu wykorzystanych biletów.

- Czas pojawienia się zarzutów jest nieprzypadkowy. Mamy do czynienia z fabrykowaniem haków i usiłowaniem dyskryminacji związkowych liderów, co jest próbą zastraszania zespołu negocjacyjnego PKP Cargo - twierdzi Leszek Miętek, przewodniczący KKZZ.

Konrad Majszyk

konrad.majszyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.