Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Ostatnia próba miękkiego lądowania

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Jest nowy doradca, który poszuka inwestora dla LOT-u. I nowa strategia: sprzedaży spółki w większym pakiecie, bo próby prywatyzacji samego przewoźnika kończyły się fiaskiem. To już być albo nie być dla narodowej linii

Władze narodowego przewoźnika zmieniły doradcę, który ma przygotować firmę do sprzedaży i przyprowadzić do niej inwestora. Jak ustalił DGP, doradcą zostało warszawskie biuro międzynarodowego banku inwestycyjnego Rothschild, które zastąpiło bank inwestycyjny Morgan Stanley. Nasze informacje potwierdziło w piątek biuro prasowe LOT-u.

W większej ofercie

- Doradca wyjdzie na rynek z nową koncepcją sprzedaży firmy - mówi DGP osoba znająca kulisy sprawy. Co to znaczy? Zamiast szukać inwestora dla samego LOT-u, co do tej pory za każdym razem kończyło się fiaskiem, przewoźnik stanie się częścią większego pakietu. W jego skład wejdą także firmy niegdyś będące częścią majątku firmy. LOT przyznał w piątek DGP, że umowę z Rothschildem podpisały też takie spółki, jak LOT AMS zajmująca się obsługą techniczną samolotów, LOT Services od obsługi pasażersko-płytowej oraz Eurolot realizujący połączenia między portami regionalnymi w Polsce i Europie. - Współpraca będzie dotyczyć w początkowej fazie m.in. przygotowania materiałów informacyjnych dla potencjalnych inwestorów oraz selekcjonowania listy ewentualnych kupców - dowiedzieliśmy się w PLL LOT.

AMS i Services kiedyś były częścią LOT-u, ale zostały wydzielone i sprzedane. Tę pierwszą przejęła Agencja Rozwoju Przemysłu, drugą kupiła za około 200 mln zł spółka LOT Cargo, która pieniądze na transakcję otrzymała de facto od Skarbu Państwa. Eurolot, w którym większościowym udziałowcem jest SP, a pozostały pakiet należy do LOT-u, od dawna wskazywany był jako kandydat do prywatyzacji.

Gdy wyprzedawano spółki, argumentowano, że nie są one niezbędne LOT-owi, a pieniądze ze sprzedaży pomogą przetrwać spółce. - Teraz okazało się, że bez nich LOT jest niesprzedawalny - mówi inny z naszych rozmówców zaangażowany w transakcję. - Lot AMS i Lot Services są prawdopodobnie więcej warte niż sam LOT. Włączenie ich do transakcji wraz z Eurolotem daje nadzieję na osiągnięcie ceny wyższej niż symboliczna złotówka, co byłoby przecież nie do zaakceptowania przez opozycję, z czym musi się liczyć rząd - komentuje Adrian Furgalski, ekspert ds. lotnictwa z Zespołu Doradców Gospodarczych "Tor".

Taki układ to także karta przetargowa dla potencjalnego inwestora, od którego Skarb Państwa wymaga nie tylko zachowania przy życiu samego LOT-u, ale także inwestycji w rozwój i stworzenia z Warszawy regionalnego hubu komunikacyjnego.

Na kroplówce

Spółka potrzebuje inwestora nie tylko po to, by się rozwijać, ale by przede wszystkim przetrwać. Na razie ratuje się kroplówką z rządowej kasy. W grudniu ubiegłego roku Skarb Państwa pożyczył jej 400 mln zł, ale większość tej kwoty szybko się rozeszła. Według informacji DPG spółka zamierza wystąpić o kolejne 380 mln zł z powodu większej, niż pierwotnie zakładano, straty za ubiegły rok, przekraczającej ostatecznie 200 mln zł. Do 20 czerwca LOT musi przekonać Komisję Europejską, że pomoc nie pójdzie na marne, a firma przeżyje i będzie w stanie samodzielnie działać na rynku.

- Ubiegłoroczna pomoc była bardzo ryzykowna, bo Komisja Europejska może wydać na nią zgodę pod warunkiem, że LOT mocno się ograniczy w zakresie tras. A to spółkę jeszcze osłabi - komentuje Furgalski.

- Od mieszania łyżeczką herbata nie stanie się słodsza - komentuje prof. Włodzimierz Rydzkowski z Uniwersytetu Gdańskiego. - Zmiana banków inwestycyjnych nie sprawi, że znajdą się chętni na LOT. To nawet nie jest druga liga w światowym lotnictwie - dodaje Rydzkowski. Twierdzi, że słabej pozycji LOT-u na arenie międzynarodowej nie zmieni też przeprowadzona w kwietniu zmiana ustawy, dopuszczająca sprzedaż większościowego pakietu akcji spółki. - Otóż przykład sprzedaży czeskich linii Koreańczykom pokazuje, że można, ale nie oczekujmy od inwestora gruszek na wierzbie. Koreańskie linie lotnicze przejęły niedawno kontrolę na czeskimi liniami za 3 mln dol. To pokazuje, ile polska linia jest warta - dodaje Rydzkowski.

Chętnych brak

Mimo zapewnień resortu skarbu o wizytach przedstawicieli linii z całego świata - inwestora dla LOT-u nie ma. - Jedynym zainteresowanym, który mógłby mieć interes w przejęciu LOT-u, była Lufthansa, ale ją przed laty odprawiono z kwitkiem. Kupiła więc Austrian, zabezpieczając w ten sposób wschodnią flankę - mówi prof. Rydzkowski.

Obecnie LOT nie jest tej linii do niczego potrzebny, bo jest w stanie odebrać taką część rynku polskiego, jaki w danym momencie jest gotowa obsłużyć. Zdaniem Furgalskiego zainteresowany LOT-em mógłby być British Airways. Na rynku spekulowało się także o będącej na fali norweskiej linii Norwegian.

@RY1@i02/2013/101/i02.2013.101.00000080a.802.jpg@RY2@

Polskim liniom daleko do konkurentów

Michał Fura

Cezary Pytlos

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.