Dziennik Gazeta Prawana logo

Faktoring odwrotny poprawia płynność i bilans firm oraz samorządów

29 czerwca 2018

Kondycja polskiej gospodarki rozczarowuje. Wzrost PKB był w pierwszym kwartale bliski zera - ocenił Główny Urząd Statystyczny. Strefa euro od miesięcy pozostaje w recesji. Ciągle oddala się moment przełamania negatywnych tendencji i powrotu do szybszego tempa rozwoju. Oznacza to większe kłopoty dla polskich przedsiębiorstw, które już i tak silnie odczuwają dekoniunkturę. Widać to choćby po wynikach spółek giełdowych - mają coraz niższe przychody, a za tym spadają też ich zyski.

Słaby popyt to jeden z głównych problemów napotykanych obecnie przez naszych przedsiębiorców. Oprócz tego zmagają się oni również z:

dużą konkurencją na rynku, która powoduje presję na obniżenie marż i na wydłużenie terminu płatności, a dodatkowo postępująca globalizacja sprawia, że muszą walczyć z atrakcyjną ofertą jakościową i cenową firm z całego świata;

uzyskaniem finansowania w bankach - gorsze wyniki finansowe czy wysokie poziomy zadłużenia obniżają zdolność kredytową firm a brak odpowiednich zabezpieczeń zniechęca banki do pożyczania środków;

ryzykiem braku kontroli nad środkami uzyskanymi z finansowania otwartego typu overdraft, co oznacza np. szybko rozchodzące się pieniądze, nietrafione zakupy, zbyt duże zapasy.

W tak trudnym otoczeniu rynkowym na wagę złota są rozwiązania, które przy niskich kosztach, a czasem nawet ich braku, przynoszą oczekiwane efekty w prowadzonej działalności gospodarczej - umożliwiają obniżenie kosztów produkcji, zdobycie nowych zamówień, uzyskanie stabilnej pozycji konkurencyjnej.

W ostatnim czasie kilka instytucji oferujących usługi faktoringowe, w tym największy faktor na rynku Raiffeisen Polbank, zaczęło na szerszą skalę promować faktoring odwrotny. To narzędzie pozwala wykorzystać swoje zobowiązania handlowe do poprawy płynności oraz dochodowości firmy przy jednoczesnej dbałości o interesy dostawcy.

Mechanizm działania jest prosty: bank, na podstawie zawartej z klientem umowy, na długo przed terminem spłaca fakturę jego wierzyciela, a jednocześnie przesuwa swojemu klientowi termin płatności wierzytelności, dając mu w ten sposób dodatkowy okres finansowania. Oznacza to dodatkowy zastrzyk płynności: w przypadku gdy termin płatności od dostawcy wynosi 30 dni, to używając faktoringu odwrotnego, bank spłaci fakturę w terminie, czyli po 30 dniach, a klient odda bankowi kwotę np. po dodatkowych 60 dniach. Dostawca jest zadowolony, bo otrzymał pieniądze na czas, a klient banku ma aż 90-dniowy termin płatności.

Faktoring odwrotny ma jeszcze jeden atut, który sprawia, że korzystająca z niego firma może na tym produkcie nawet zarobić. Natychmiastowa płatność gotówką oznacza bardzo często, że dostawca udziela rabatu - najczęściej 2-4 proc. To zwykle więcej niż koszt faktoringu odwrotnego, więc na operacji klient dodatkowo zarabia: uzyskał rabat, zaś dostawca ma pieniądze od razu, nie ponosi więc ryzyka.

Na inny aspekt korzyści z faktoringu odwrotnego zwracają uwagę duże firmy. W obecnym otoczeniu rynkowym wszystkie przedsiębiorstwa walczą o optymalizację bilansu, zmniejszają poziom zadłużenia. A faktura, którą bank spłaci za klienta dostawcy, nadal jest zobowiązaniem handlowym, a nie kredytowym. To poprawia strukturę zobowiązań firmy.

Faktoring odwrotny mogą stosować nie tylko duże przedsiębiorstwa, mające dziesiątki stałych dostawców. Średnie firmy często używają tego instrumentu w relacjach handlowych z dwoma czy trzema kluczowymi dostawcami, aby skorzystać u nich ze skonta za płatność gotówkową i jednocześnie móc składać większe zamówienia.

Jest to również ciekawe narzędzie do wykorzystania przez jednostki samorządu terytorialnego. Z jednej strony zgodnie z ostatnimi zmianami w prawie dłużnicy z sektora publicznego powinni płacić faktury w ciągu 30 dni od daty wystawienia. Z drugiej strony gminy też przecież muszą dbać o swoją płynność. Spotykamy się z takimi przypadkami, że gmina chce rozpocząć inwestycję już teraz, ale zapłacić za pół roku, gdyż np. wtedy otrzyma dotację. I w tej sytuacji faktoring odwrotny sprawdza się bardzo dobrze. Wykonawca ma zapłatę w ciągu 30 dni, a bankowi gmina płaci za taką fakturę po 180 dniach. Staje się zadość wymogom prawa, a z drugiej strony gmina dba o swoją płynność.

Część klientów Raiffeisen Polbanku, którzy wcześniej używali faktoringu klasycznego, a więc dostawali z banku finansowanie na podstawie faktur wystawionych swoim odbiorcom, zaczęła jednocześnie korzystać z faktoringu odwrotnego. Dzięki temu firma może decydować, czy chce uzyskiwać jak najlepsze warunki od dostawców, czy woli np. odzyskać gotówkę zamrożoną w należnościach handlowych. A przy tym ceduje na bank obowiązek monitorowania, czy płatności spływają od dłużników na czas.

Wielką zaletą korzystania z faktoringu odwrotnego w Raiffeisen Polbanku jest również to, że wszelkie operacje odbywają się za pośrednictwem platformy internetowej. Firma nie jest też obciążana opłatami stałymi czy od niewykorzystanego limitu, a płaci jedynie za rzeczywiście wykorzystane finansowanie.

Faktoring odwrotny, będąc tańszą alternatywą dla kredytu, zapewnia nie tylko pieniądze. Pozwala lepiej zarządzać zobowiązaniami - przecież optymalnie jest płacić faktury dopiero po sprzedaniu towaru lub wykonaniu usługi. Dodatkowo pozyskanie banku jako płatnika wzmacnia wiarygodność firmy w oczach dostawców. Z kolei dla banku należności są bardzo mocnym zabezpieczeniem udzielanego finansowania. Jest on pewien, że wykłada pieniądze na biznes, który funkcjonuje.

@RY1@i02/2013/097/i02.2013.097.13000020d.803.jpg@RY2@

Paweł Kacprzak, dyrektor ds. faktoringu w Raiffeisen Polbanku

Paweł Kacprzak

dyrektor ds. faktoringu w Raiffeisen Polbanku

@RY1@i02/2013/097/i02.2013.097.13000020d.804.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.