Dziennik Gazeta Prawana logo

Producenci stawiają na firmowe sklepy

28 czerwca 2018

Żywność

W tym roku pod znanymi na rynku spożywczym markami powstanie około 150 - 200 placówek. Najwięcej w sektorze mięsnym i piekarniczym.

Wytwórcy chcą w ten sposób uniezależnić się od sieci handlowych, które żądają dostaw na coraz mniej korzystnych warunkach.

- Do tego dochodzi niepewność. Kontrakt z sieciami super- czy hipermarketów trzeba odnawiać co roku. Istnieje więc duże ryzyko, że nie zostanie on przedłużony - tłumaczy Stefan Putka, współwłaściciel Piekarni-Cukierni Putka, która ma 40 własnych sklepów.

Dlatego, jak dodaje, jego firma dąży do sprzedaży jak największej części swojej produkcji przez własne sklepy.

- Obecnie odpowiadają one za 30-35 proc. rocznego obrotu. Tymczasem chcielibyśmy, aby taki właśnie udział miały sieci, z którymi współpracujemy. Aby zwiększyć udział sieci własnej, w tym roku otwieramy jeden własny sklep miesięcznie - dodaje Stefan Putka, który jednocześnie deklaruje, że firma wyda w tym roku na inwestycje około 10 mln zł.

Na firmowe sklepy stawiają też inne piekarnie, na przykład Gorąco Polecam Nowakowski, Spółdzielnia Piekarsko-Ciastkarska z Warszawy czy Zakłady Piekarskie "Oskroba". Każda z tych firm ogłasza, że szuka lokali, w których mogłyby powstać sklepy pod ich logo.

- Od tego roku zdecydowaliśmy się przyspieszyć rozwój do dwóch sklepów miesięcznie. W zeszłym roku otwieraliśmy jedną placówkę w miesiącu - tłumaczy Maciej Marciniuk ze Spółdzielni Piekarsko-Ciastkarskiej, której sieć liczy obecnie 37 placówek.

Ale nie tylko branża piekarniczo-cukiernicza ma dość dyktatu sieci handlowych. Ze współpracy z nimi zadowolonych jest coraz mniej też producentów mięsa i wędlin czy ryb. Oni również zapowiadają w tym roku umocnienie swoich udziałów w rynku detalicznym. Zakład Mięsny Lenarcik chce do końca roku otwierać jeden sklep w miesiącu. W zeszłym roku wzbogacił się o 7 placówek i dziś ma ich 63. Zakład Mięsny Wierzejki, mający 106 własnych sklepów, planuje otworzyć przynajmniej 15 nowych, a Zakłady Mięsne Sobkowiak, które zarządzają 150 punktami - kolejnych 25.

W przypadku każdej z tych sieci oznacza to kilkumilionowe inwestycje, bo na otwarcie jednej placówki trzeba przynajmniej 100-150 tys. zł.

- Stawiamy na firmowe jednostki, bo tylko dzięki nim możemy zaoferować pełną gamę wyrobów, do tego o wysokiej jakości - tłumaczy Wiesław Żydzik z ZM Sobkowiak, która obecnie już tylko nieznaczny procent towarów sprzedaje poprzez sieci handlowe.

Producenci przyznają też, że własna sieć gwarantuje im lepsze zyski.

W sieciach zewnętrznych na swoim produkcie są w stanie wypracować najwyżej kilkuprocentowe marże.

- W firmowych placówkach możliwy jest narzut 20-25 proc. Łatwiej jest też przewidzieć straty, które generuje niesprzedany towar - dodaje Stefan Putka.

81,7 tys. liczba działających sklepów ogólnospożywczych

27 tys. sklepów specjalizuje się w sprzedaży produktów z jednej kategorii

25 proc. to marże osiągane przez producentów w firmowych placówkach

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.