Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Biznes

Nie czekamy na kryzys, by oszczędzać

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Sawicki: Koniec z kosztownymi kampaniami reklamowymi

Zarząd Netii zapowiedział grupowe zwolnienia. Dlaczego?

Kiedy latem zostałem prezesem Netii i pierwszy raz spotkałem się z dziennikarzami, powiedziałem: prostota, koncentracja, innowacja. Jeśli się powiedziało "a", trzeba powiedzieć "b". Przy uproszczeniu struktur, przy zmniejszeniu organizacji sześciostopniowego raportowania do trzy-, czterostopniowego nie potrzebujemy takiej liczby pracowników.

A konkretnie?

Chcemy się skoncentrować na tych obszarach geograficznych, na których mamy własną sieć. W spółce powstawało wiele rzeczy, z których nikt nie korzysta, np. duża liczba raportów. Może kiedyś były potrzebne, ale biorąc pod uwagę, dokąd dzisiaj idziemy, nie są konieczne. Odchodzimy od starszych technologii, a to oznacza zmiany kompetencyjne i zmiany sposobu zarządzania siecią.

Czy to ostatnie zwolnienia grupowe?

Tak, jeśli mówimy o głębokiej restrukturyzacji. W połowie 2015 r. rozpocznie się program Netia Lajt 3.0, który będzie dotyczył raczej zmiany sposobu pracy niż etatów. Będziemy musieli zatrudnić ludzi specjalizujących się w dziedzinach, w których brakuje nam kompetencji. Jeśli chodzi o zwolnienia i etaty, największe zmiany zachodzą właśnie teraz. W sposób znaczący odchudzamy centrale w Warszawie i we Wrocławiu. Zwolnienia prawie nie dotkną za to działów sprzedaży.

Spółka ma kiepskie wyniki od wielu kwartałów. W ostatnim raporcie wykazaliście stratę netto.

Wyniki nie są aż tak złe. Tam, gdzie powinniśmy rosnąć, rośniemy. Skala nowych przyłączeń usług internetowych i telewizyjnych na przejętej przez nas sieci Aster przekracza nasze oczekiwania. Tego jeszcze nie było widać w wynikach za trzeci kwartał, ale jest coraz lepiej. Chcemy zwiększyć penetrację tam, gdzie zmodernizowaliśmy sieć. Ustabilizowaliśmy wyniki w segmencie B2B.

Nie tracicie już klientów biznesowych?

Nie traciliśmy ich. Mieliśmy do czynienia z przeceną kontraktów. Liczba usług cały czas rosła. Chcemy rozbudowywać własną infrastrukturę i wykorzystywać ją lepiej niż obecnie. Na rynku klientów indywidualnych nie mamy ambicji ogólnopolskich. Stajemy się spółką multiregionalną z silną pozycją tam, gdzie posiadamy własną sieć. To oznacza także zmiany marketingowe. Koniec z kosztownymi, ogólnopolskimi kampaniami reklamowymi.

To krok wstecz dla spółki, która miała ogólnopolskie aspiracje.

Ambicje ogólnopolskie można mieć wtedy, gdy ma się ogólnokrajową sieć lub gdy korzystne regulacje gwarantują dostęp do sieci konkurencji. Zawsze jest jednak pytanie, jak długo takie przepisy będą obowiązywać i czy nie są chwilowym naruszeniem rynku. Mamy konkurencyjną przewagę tam, gdzie korzystamy z własnej sieci. Teraz chodzi o to, jak i gdzie zainwestować, aby być rentownym za trzy, cztery lata. To kapitałochłonny biznes, na zmiany trzeba mieć pieniądze.

Jak się będziecie rozwijać? Usługi głosowe to już historia. Wystarczy sprzedawać dostęp do internetu i telewizję, by się utrzymać na rynku?

Usługi głosowe generują jeszcze znaczną część przychodów wszystkich telekomów. Od 2000 r. słyszę, że "głos" nie żyje, a nadal jest to duża część biznesu. Zdecydowanie przedwcześnie ogłoszono śmierć usług głosowych.

Pozostałe telekomy mają łatwiej, bo dysponują zarówno sieciami stacjonarnymi, jak i mobilnymi. Może pora zastanowić się nad aliansem z operatorem komórkowym?

Dobrze sobie radzimy na rynku B2B. Za chwilę zaoferujemy nowe usługi. Chcemy wygrywać elastycznością i szybkością działania. Efekty nowego podejścia do sektora biznesowego wkrótce będzie widać w wynikach spółki. Pracujemy nad tym, aby dołączyć do oferty usługi mobilne.

Z którym operatorem?

Jeszcze za wcześnie, aby mówić, z jaką siecią będziemy współpracować. Oszczędzamy, aby zapewnić sobie pieniądze na inwestycje w przyszłości. Jest wiele podmiotów, z którymi możemy współpracować. Myślę, że w ciągu 12-18 miesięcy będzie wiadomo, kto to może być. Jest wielu zainteresowanych.

Oszczędności wystarczą, aby spółka doczekała do zapowiadanego przez pana strategicznego partnerstwa za półtora roku?

Mówimy o 100 mln zł oszczędności. W ramach ugody otrzymaliśmy też 145 mln zł od Orange. Mamy więc wygodną poduszkę finansową, która daje nam poczucie bezpieczeństwa. Spółka nie jest bardzo zadłużona. Mamy dobre wyniki sprzedaży usług w ramach własnej sieci. Spółka nie ma powodu do obaw. Zwolnienia są częścią dużego programu transformacji i restrukturyzacji. Po prostu się zmieniamy. Robimy to wtedy, kiedy nas na to stać. Nie chciałbym czekać do momentu, gdy spółka będzie totalnie zadłużona. Gdy zmiany przeprowadza się w głębokim kryzysie, zazwyczaj jest już na nie za późno.

@RY1@i02/2014/242/i02.2014.242.000001200.802.jpg@RY2@

mat. prasowe

Adam Sawicki, prezes Netii

Rozmawiał Piotr Dziubak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.