Leasing jest dostępny również dla start-upów
Początkujący przedsiębiorcy mogą liczyć na finansowanie, ale nie dostaną pieniędzy na dowolny cel i muszą wnieść wyższy wkład własny niż ci, którzy działają już ponad rok
Branża leasingowa obawia się współpracy z przedsiębiorstwami z krótkim stażem mniej niż bankowcy i jest w stanie zaoferować im finansowanie na wyższe kwoty. Nie oznacza to, że start-up jest wymarzonym klientem, chociaż wiele zależy od konkretnej sytuacji. Wszystkie największe na rynku firmy leasingowe należą do grup bankowych. W efekcie jeśli osoba fizyczna była klientem takiego banku i korzystała z szerokiej gamy produktów, w tym kredytów, które spłacała regularnie, a teraz założyła działalność gospodarczą i występuje o leasing, to może liczyć na lepszą ofertę niż ktoś zupełnie nieznany.
- Początkującemu przedsiębiorcy jesteśmy w stanie zaoferować auto do 120 tys. zł według uproszczonej procedury - mówi Małgorzata Lipska, menedżer ds. produktów w ING Lease. Uproszczona procedura oznacza, że przedsiębiorca musi złożyć wniosek leasingowy wraz z fakturą pro forma, zawierającą podstawową specyfikację wybranego samochodu. Nie są natomiast wymagane dokumenty finansowe - np. PIT z ostatnich lat, informacje o niezaleganiu ze składkami wobec ZUS i podatkami w urzędzie skarbowym. - Jednak od start-upów wymagamy wkładu własnego w wysokości 20 proc. - dodaje Małgorzata Lipska.
Nie jest to wymaganie zbyt wygórowane, biorąc pod uwagę, że firma od klientów, którzy działają ponad rok, oczekuje 15-proc. wkładu własnego. W dodatku przedsiębiorca może liczyć na obniżenie tego poziomu, jeśli w ING Banku weźmie pakiet dla start-upów, czyli konto z niewielkim limitem debetowym i możliwością skorzystania z leasingu.
Wkładu własnego na poziomie 20 proc., przy takiej samej wartości auta i również uproszczonej procedurze, będzie wymagał także BZ WBK Leasing. Drożej jest w mLeasin (kiedyś BRE Leasing). Przedsiębiorcy prowadzący działalność krócej niż pół roku muszą wykazać się wkładem własnym na poziomie nawet 30 proc., a od pół roku do roku wkładem ok. 25 proc. Podobnie wyższa od standardowej wpłata początkowa wymagana jest w Getin Leasing, choć firma nie ujawnia o ile, tłumacząc, że zależy to m.in. od rodzaju działalności, jaką zamierza podjąć klient. Paweł Strzelczyk, dyr. departamentu produktów biznesowych w Getin Leasing, podobnie jak inni leasingodawcy, tłumaczy podwyższony poziom wkładu własnego większym ryzykiem.
Firmy leasingowe gotowe są sfinansować przedsiębiorcom dopiero uruchamiającym biznes auto, ale już nie wyłożą pieniędzy na bardziej wyspecjalizowany sprzęt. Przedstawiciele branży twierdzą, że takie są potrzeby start-upów. Prawda jest jednak taka, że samochód to sprzęt łatwozbywalny. Jeśli przedsiębiorcy powinie się noga, firmie leasingowej łatwo będzie znaleźć następnego chętnego na jego pojazd.
Oczywiście od tej reguły są wyjątki - to przedstawiciele tak zwanych wysokodochodowych zawodów, gdzie ryzyko niepowodzenia biznesu jest dużo niższe - choćby lekarze, którzy bez problemów mogą wziąć w leasing sprzęt niezbędny do wyposażenia gabinetów.
Zwykle w umowie zapisuje się, że wykup samochodu, po zakończeniu okresu trwania umowy, nastąpi za 1 proc. jego wartości, o ile leasingobiorca będzie chciał go przejąć na własność, a nie zamienić na nowy. Bywa jednak różnie, w zależności od zdolności kredytowej. Jeśli nie jest ona wystarczająca, by wyleasingować samochód określonej klasy i w określonej konfiguracji, to zazwyczaj leasingodawca poprosi w pierwszej kolejności o zwiększenie opłaty początkowej. Jeśli to nadal nie wystarcza, wówczas może zostać podniesiona wartość wykupu do kilku procent.
Większość firm leasingowych nie stosuje wobec start-upów procedur uproszczonych. Wówczas do zawarcia umowy niezbędne są dokumenty rejestracyjne - wpis do ewidencji, zaświadczenie o REGON i NIP oraz ksero dowodu osobistego. Ponieważ sprawdzana będzie wiarygodność klienta, trzeba także ujawnić dane finansowe, czyli np. PIT. Potrzebne będzie również zaświadczenie o niezaleganiu z podatkami i ze składkami na ZUS.
Leasingodawcy zazwyczaj bardzo starannie prześwietlają startujących przedsiębiorców - sprawdzają ich w bazach dłużników, i to zarówno tych firmowych, jak i tych gromadzących dane o klientach indywidualnych. - Start-up, który szuka finansowania, musi się wykazać bardzo dobrym biznesplanem i wskazaniem jednego lub nawet kilku zabezpieczeń. Przychylniej patrzymy na start-upy, które np. pochodzą z parków technologicznych lub inkubatorów przedsiębiorczości. Mamy dla takich firm specjalny program w ramach instrumentów podziału ryzyka - przyznaje Wojciech Kazimierski, dyr. sprzedaży w Raiffeisen-Leasing. Spółka dzieli ryzyko inwestycji z Europejskim Funduszem Inwestycyjnym, który wystawia gwarancje na połowę finansowania.
Firmy leasingowe, wzorem banków, coraz śmielej korzystają właśnie z takich instrumentów zabezpieczających. A że w Brukseli ruszyło kolejne rozdanie środków, możemy się spodziewać, że od nowego roku ofert dla start-upów będzie coraz więcej i będą one mogły leasingiem finansować nie tylko samochody.
Beata Tomaszkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu