Bank w galerii: wersja lekka, samoobsługowa
Zamiast okienka - tablet. Zamiast konsultanta - wirtualna rozmowa
Oddziały wędrują za portfelami konsumentów, którzy coraz częściej załatwiają przelewy czy kredyty podczas zakupów w centrach handlowych. Ale tradycyjne oddziały z obsługą zastępować będą samoobsługowe bankowe kioski. mBank to kolejna instytucja, która zdecydowała o uruchomieniu nowego formatu placówek - małych i naszpikowanych technologią, w których większość czynności klient może wykonać samodzielnie.
Oddziały zlokalizowane w centrach handlowych nastawione są na sprzedaż nowych produktów i załatwianie prostych dyspozycji. Na razie mBank ma dwie placówki nowego formatu: w Łodzi i Szczecinie. Docelowo znajdą się one w kilkudziesięciu miastach. Ich budowa jest jednym z elementów reorganizacji całej sieci, na którą mBank ma zamiar wydać 70 mln zł.
To nie pierwsza instytucja, która podjęła takie działania. Wcześniej o zamknięciu kilkudziesięciu oddziałów zlokalizowanych przy ulicach miast zdecydował Citi. W zamian postawił na oddziały smart - w centrach handlowych. Nie ma w nich okienek kasowych, ale są komputery i tablety, przy użyciu których można zarządzać rachunkami czy wnioskować o kartę lub kredyt. W razie kłopotów klienci mogą się połączyć za pomocą wideorozmowy ze specjalistą w centrali. Obecnie Citi ma 10 takich oddziałów. Wkrótce będzie ich 25, a docelowo wszystkie.
Zdaniem przedstawiciela Citi nowy format placówek przyjął się bardzo dobrze. - Po roku od uruchomienia pierwszej z nich dostrzegamy, że pozwala osiągnąć wyższą efektywność. To doskonały sposób na ograniczenie kosztów i zwiększenie przychodów - wyjaśnia Sławosz Sawicki, dyrektor biura bankowości smart w Citi Handlowym. Dodaje, że dzięki zautomatyzowaniu procesów udało się zmniejszyć powierzchnię placówek oraz skrócić czas obsługi klientów, co wpłynęło na redukcję kosztów operacyjnych i zwiększyło satysfakcję klientów. - Nowe placówki sprzedają od 7 do 10 razy więcej niż tradycyjne oddziały - dodaje Sawicki.
Na samoobsługowe placówki w centrach handlowych zdecydował się też Sygma Bank. - Otworzyliśmy 30 takich oddziałów. Dla nas to szczególnie ważne, by być obecnym w galeriach. Specjalizujemy się w finansowaniu zakupów w sieciach handlowych, które w galeriach mają swoje sklepy - tłumaczy Damian Ziąber z Sygmy. Podobną strategię przyjęły Getin Noble Bank, ING Bank Śląski czy Alior.
- Klienci rzadziej odwiedzają oddziały zlokalizowane przy głównych ulicach. Doradcy coraz częściej dojeżdżają do nich lub pracują z nimi zdalnie. Dlatego reorganizujemy sieć sprzedaży. Będziemy tam, gdzie klienci - uzasadnia Jarosław Mastalerz, wiceprezes mBanku ds. operacji i informatyki.
Ostatnie decyzje instytucji finansowych to także odpowiedź na rosnącą popularność internetowych serwisów transakcyjnych i aplikacji mobilnych. Ludzie do oddziałów idą wtedy, kiedy muszą - by złożyć reklamację czy podpisać umowę o kredyt znacznej wartości. Placówki nie tylko będą się w wersji smart przenosić do galerii handlowych, będzie też się zmniejszać ich liczba - co widać w danych Komisji Nadzoru Finansowego. Na koniec września było ich 7260, o ponad 200 mniej niż na początku ubiegłego roku.
@RY1@i02/2014/225/i02.2014.225.000000600.802.jpg@RY2@
wojtek górski
Tradycyjne oddziały znikają, zastępują je naszpikowane nowoczesnymi technologiami punkty w centrach handlowych
Jacek Uryniuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu