Dobry biznes na nałogowcach
Marża ze sprzedaży e-papierosów może wynieść nawet 40 proc., a sprzedaż rośnie w tempie błyskawicznym. Nad branżą wiszą jednak zagrożenia, które mogą pomieszać szyki przedsiębiorcom
Światowy rynek e-papierosów, zawierających nikotynę, ale pozbawionych większości najbardziej szkodliwych dla zdrowia substancji smolistych, eksplodował. Jeszcze w 2010 r. tego rodzaju produkty stanowiły niszę dla nikotynowych hobbystów. Roczne przychody branży na świecie szacowano wtedy zaledwie na 416 mln dol. W br. prawdopodobnie wyniosą 3,2 mld dol. W porównaniu do obrotów koncernów tytoniowych ze sprzedaży tradycyjnych papierosów to wciąż niewiele. Ale jak prognozuje amerykański bank Wells Fargo Corp., w perspektywie najbliższej dekady mogą one przekroczyć wpływy, jakie obecnie generuje sprzedaż używki w formie analogowej.
Chociaż w wielu dziedzinach zaawansowanie technologiczne krajowej gospodarki odbiega od światowych standardów pod względem produkcji i konsumpcji (tzw. wapowania) e-papierosów ,Polska znajduje się w ścisłej globalnej czołówce. Jak wynika ze statystyk reprezentującego interesy branży Stowarzyszenia na rzecz e-Palenia (STEP), jesteśmy trzecim, po Stanach Zjednoczonych i Niemczech, rynkiem e-papierosów na świecie. Obecnie 1,7 mln Polaków regularnie w ten sposób używa nikotyny. Tegoroczne przychody branży, jak szacuje STEP, wyniosą 1,7 mld zł (roczne wydatki na ten nałóg jednego konsumenta to przeciętnie tysiąc złotych) i mogą być nawet dwa razy wyższe niż w 2013 r. - Szybki rozwój rynku e-papierosów, a co za tym idzie zmiany w strukturze konsumpcji gospodarstw domowych, mają już obecnie wpływ na całą polską gospodarkę - zauważa Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej. - Za tymi zmianami nie idą jednak uregulowania prawne.
E-krezusi z Ostrzeszowa
Najprostszym sposobem skorzystania z tej eksplozji popytu jest uruchomienie punktu sprzedaży w formie samodzielnego sklepu na zasadach franczyzy. Potentatem rynku jest założona przez Miłosza Dziurłaja i Dawida Urbana, dwóch przedsiębiorców z Ostrzeszowa, Grupa Chic - właściciel takich marek jak Mild, Volish, Provog, P1, Cottien oraz LiQueen, skupionych wokół sieci sklepów internetowych esmokingworld.com (początkowo firma prowadziła działalność jedynie w przestrzeni wirtualnej).
Przedsiębiorcy zaczynali w 2005 r. od handlu kolorowymi, sprowadzanymi z Chin gadżetami w rodzaju świecących słomek do napojów i wymyślnych szklanek do drinków, które kupowali za pośrednictwem chińskiego giganta handlu internetowego, serwisu Alibaba.com. Elektronicznymi papierosami zainteresowali się przez przypadek. Razem z partią gadżetów otrzymali od znajomego biznesmena z Chin elektronicznego papierosa o paskudnym co prawda smaku, ale spełniającego swoje funkcje.
Wprowadzenie do sprzedaży nowego, nieznanego na rynku produktu było wyzwaniem. Niewiele firm wiedziało wówczas, czym są e-papierosy, nie chcieli więc przyjmować ich ani hurtownie, ani punkty sprzedaży detalicznej. Przekonanie rynku do nowego produktu zajęło właścicielom ponad dwa lata. Przedsiębiorcy z Ostrzeszowa postawili na budowę własnej sieci stoisk partnerskich w galeriach handlowych. Obecnie produkty Grupy sprzedawane są w ok. 25 tys. punktów (w tym 1200 placówkach własnych, partnerskich i franczyzowych) oraz 300 sklepach internetowych. Krajowy potentat rynku e-papierosów jako pierwszy wszedł ze swoimi artykułami na stacje benzynowe i do saloników prasowych firmy Kolporter. Od 2013 r. grupa sprzedaje produkty na stacjach benzynowych Orlen, Lotos oraz Lukoil. - Nie boimy się konkurencji, sprzedajemy najlepsze liquidy i e-papierosy w Europie - przekonuje Jerzy Jurczyński, zajmujący się kontaktem z mediami w Grupie Chic. - Jako jedyni w Polsce mamy własne laboratoria, w których badane są nie tylko skład i jakość liquidów, ale także używanego podczas wapowania aerozolu.
Wyspa z rabatami
Warunki, które spółka oferuje partnerom handlowym, nie wyglądają na wygórowane, choć za każdym razem ustalane są indywidualnie. Zgodnie z wewnętrzną polityką informacyjną firma nie udziela mediom wiadomości na temat np. marży handlowej. - Nieelegancko jest pytać o zarobki - uważa Dawid Urban.
Wiadomo jedynie, że inaczej niż wielu franczyzodawców z branży FMCG (produktów szybko rotujących, głównie spożywczych) Grupa nie pobiera opłat za samo rozpoczęcie współpracy (sprzedaż licencji i know-how). Partnerzy nie płacą także za obrót ani nie odprowadzają do kasy przedsiębiorstwa określonej w umowie części zysku. Są zobowiązani natomiast do zaopatrywania się w produkty grupy (e-papierosy i liquidy, ale także kartridże, kartomizery oraz inne niezbędne akcesoria). W przypadku prowadzenia handlu na terenie galerii handlowej z własnej kieszeni muszą pokryć także wydatki (ok. 7 tys. zł) związane z transportem i montażem stoiska (tzw. wyspy) na wynajętej we własnym zakresie powierzchni (potrzeba do tego co najmniej ok. 6 mkw.). Produkty dostarczane są kurierem na koszt grupy w ciągu trzech dni od złożenia zamówienia za pośrednictwem panelu handlu hurtowego na stronie www przedsiębiorstwa. Nowi partnerzy mogą zapisywać się także na bezpłatne szkolenia, mają dostęp do materiałów marketingowych, a dane nowej placówki umieszczane są w materiałach informacyjnych, na stronach internetowych itp.
Cena pierwszego zatowarowania wynosi ok. 10 tys. zł. Jeżeli w grę wchodzi sprzedaż na już istniejącym stoisku, pierwsze koszty ograniczają się do hurtowego kupna produktów. Rabaty dla detalistów natomiast, jak informuje pośredniczący w zatrudnieniu portal Pracuj.pl, wynoszą ok. 40 proc. - W przypadku niepowodzenia firma zobowiązuje się do przejęcia placówki - tłumaczy proszący o anonimowość przedsiębiorca handlujący tego rodzaju produktami. - Ryzyko ewentualnej straty jest zatem ograniczone, co w przypadku tego typu umów jest rzadkością.
Konflikty interesów
Ryzyko jednak jest, i to dotyczące całego rynku e-papierosów. Mogą się zmienić regulacje prawne. Na skutek rosnącego błyskawicznie rynku kurczą się wpływy budżetu państwa z tytułu podatku akcyzowego. W cenie zwykłych, analogowych papierosów, jak szacują specjaliści, około 85 proc. stanowią należności dla fiskusa (głównie akcyza i VAT). Obecnie e-papierosy nie są objęte podatkiem akcyzowym. Nie wiadomo jednak, jak długo ten stan rzeczy się utrzyma. Branży zagraża także ewentualne wprowadzenie nowych, kłopotliwych obowiązków informacyjnych i rejestracyjnych oraz urzędowych standardów jakości, które mogłyby spowodować dodatkowe podniesienie kosztów.
Nikotyna w płynie i produkty do wapowania uznawane są przez prawo europejskie za artykuły tytoniowe. W związku z tym nie mogą być reklamowane. Na razie rynek rozwija się praktycznie bez marketingowego wspomagania, a producenci zapowiadają, że po nasyceniu lokalnego popytu skoncentrują się na sprzedaży e-papierosów w innych krajach UE i za granicą (Chic w tym roku uruchomi pierwsze kilkanaście sklepów w Niemczech i Holandii). Drobny detalista może jednak z czasem odczuć skutki ograniczenia aktywności reklamowej.
Mimo oddalenia w ostatniej dyrektywie tytoniowej niebezpieczeństwa uznania przez Komisję Europejską e-papierosów za produkty lecznicze wciąż trwa w tej sprawie lobbing ze strony koncernów farmaceutycznych. Argumentują one, nie bez racji, że palenie tytoniu jest szkodliwym nałogiem, a możliwość odstawienia analogowego tytoniu jest podstawowym walorem e-papierosów. Powinny być więc one sprzedawane jedynie w aptekach. W najbliższych miesiącach taka regulacja nie zostanie wprowadzona, koncesjonowania handlu e-papierosami nie można jednak wykluczyć w przyszłości, chociaż jak uważa Jerzy Jurczyński: - Wchłanianie nikotyny jest także nałogiem i nie powinno być uznawane za nikotynową terapię zastępczą. Gdyby tak się stało, oznaczałoby to kłopoty ogromnej, zatrudniającej obecnie kilkanaście tys. osób, branży, a tym samym ograniczenie zysków zarówno z produkcji, jak i handlu.
Na razie jednak działająca na tym rynku firma nie powinna mieć problemów ze zbytem. Motorem wzrostu, prócz korzyści zdrowotnych (podgrzewane w e-papierosie substancje zawierają zaledwie kilka związków chemicznych zamiast blisko sześciu tysięcy znajdujących się w zwykłych papierosach), jest bowiem oszczędność.
Historia z e-dymkiem
Pierwsze próby stworzenia elektronicznego, niezawierającego substancji smolistych papierosa podejmowano w latach 60. ub. wieku. W latach 90. koncern Philip Morris, międzynarodowy potentat w produkcji wyrobów tytoniowych, pracował nad tego rodzaju produktami, ale ostatecznie nie zostały one wprowadzone na rynek. Prototyp współczesnego e-papierosa powstał w 2000 r. w Chinach. Rok później pierwsze komercyjne e-papierosy trafiły na rynek, najpierw azjatycki. Od 2005 r. sprzedawane są w Polsce.
@RY1@i02/2014/204/i02.2014.204.13000080u.802.jpg@RY2@
Rynek e-papierosów
Aleksandra Puch
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu