Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Od kija bejsbolowego do czołówki spółek z warszawskiego parkietu

27 czerwca 2018

Na początku lat 90. ściąganie długów zlecały głównie banki. Potem branża urosła na odzyskiwaniu pieniędzy od konsumentów. Teraz standardem jest egzekucja polubowna

@RY1@i02/2014/189/i02.2014.189.00000120b.101.jpg@RY2@

Pierwsze działania restrukturyzacyjne dotyczące złych kredytów prowadzone były na portfelach kredytów korporacyjnych, które przeważały w sektorze bankowym w tamtym okresie. Windykacji dokonywano w oparciu o przepisy ustawy o restrukturyzacji przedsiębiorstw - wspomina Krzysztof Borusowski, prezes Grupy Best.

Ten stan trwał przez niemal całe lata 90., choć były wyjątki. W Polsce funkcjonowali przedstawiciele zagranicznych firm windykacyjnych, przykład to działalność Macieja Kaczmarskiego (założyciela Kaczmarski Inkaso), który w 1992 r. zaczynał jako przedstawiciel niemieckiej firmy Buergel - zajmował się pośrednictwem między polskimi przedsiębiorcami, którzy mieli problemy z odzyskaniem płatności w Niemczech, a niemieckim windykatorem, później zaczął działać na zlecenie niemieckich wierzycieli polskich przedsiębiorców.

Powstanie pierwszych firm windykacyjnych w kształcie podobnym do tego, który funkcjonuje do dziś, to dopiero koniec lat 90. Wtedy w obrocie gospodarczym coraz większą rolę zaczęły odgrywać kredyty konsumenckie. Piotr Krupa, prezes spółki Kruk - obecnie największej na tym rynku - tłumaczy, że wraz z dynamicznym rozwojem gospodarki, połączonym z rosnącą akcją kredytową, pojawił się problem nieregularnych wierzytelności w sektorze bankowym i telekomunikacyjnym.

- To zapoczątkowało dynamiczny rozwój branży, który trwa do dziś. Początkowo działalność polegała wyłącznie na obsłudze wierzytelności na zlecenie. Kilka lat później prawo umożliwiło nabywanie wierzytelności na własny rachunek - wyjaśnia Krupa.

Bezpośrednim impulsem były szybki wzrost popularności zakupów na raty i początki telefonii komórkowej. Na tym wypłynął Kruk, który zaczynał w zupełnie innej dziedzinie - jako wydawnictwo książek prawniczych. Właściciele firmy, prawnicy właśnie, postanowili spróbować sił w nowej branży, widząc lukę w rynku. Jak mówi Krupa, działające już wtedy firmy windykacyjne skupiały się na obsłudze dużych wierzytelności firmowych. Kruk złożył natomiast ofertę na odzyskanie długów od konsumentów, co go wyróżniło. Efektem było pierwsze zlecenie od operatora telefonii komórkowej - na dokładnie 532 sprawy.

- Wysłanie pism z argumentacją prawną przyniosło zamierzony skutek - szybkie spłaty od osób zadłużonych i nowe zlecenie na 17,5 tys. spraw - wspomina swoje początki prezes Kruka.

Tak wtedy działała większość indykatorów. Celem było odzyskanie należności w jak najkrótszym czasie, najlepiej przez jednorazową płatność. Prezes Kruka opowiada, że stosowano mocno urzędowy styl w wezwaniach do zapłaty wysyłanych do osób zadłużonych - i to działało. Ale też i profil dłużnika był inny. Pod koniec lat 90. wiele osób testowało nowe rodzaje usług - choćby wspomniane zakupy ratalne. - Często więc zdarzały się celowe wyłudzenia kredytów, część osób zaciągała je lub kupowała coś na raty, zakładając, że w ogóle nie będzie ich spłacać. Wśród dłużników dominowały właśnie osoby sprawdzające szczelność nowego systemu, często bez woli uregulowania należności - wskazuje prezes Kruka.

Radosław Koński, dyrektor departamentu windykacji w Kaczmarski Inkaso, podkreśla, że od tamtej pory branża przeszła długą drogę. - Związane jest to nie tylko z przemianami, jakie musiały wystąpić wśród firm windykacyjnych, ale też ze zmianami, które dokonały się w mentalności wierzycieli i dłużników - wyjaśnia. Jak dodaje, współcześni dłużnicy nie są już postrzegani jako finansowi oszuści i cwaniacy, lecz jako konsumenci lub przedsiębiorcy, którzy przecenili swoje możliwości finansowe, padli ofiarą kryzysu gospodarczego lub utracili płynność finansową z powodu problemów swoich klientów i kontrahentów.

- Dzisiejszy windykator nie jest "panem z bejsbolem", ale doradcą, który pomaga dłużnikowi znaleźć korzystne rozwiązanie problemu zadłużenia, a wierzycielowi odzyskać jego pieniądze. Firma windykacyjna zaś stała się partnerem biznesowym wierzyciela, a nie jego batem na dłużnika - dodaje. Piotr Krupa jest podobnego zdania. Chwali się tym, że jego firma jako pierwsza postawiła na windykację polubowną. - Wyniki badania społecznego z 2007 r. pokazały, że osoby zadłużone w Polsce chcą spłacać zadłużenie, ale nie stać ich na jednorazową spłatę. Większość z nich wybierała rozłożenie zadłużenia na raty jako najlepsze rozwiązanie problemu. Dlatego też całkowicie zmieniła się strategia naszej firmy - zaznacza.

Według Piotra Badowskiego, prezesa Polskiego Związku Windykacji, polubowne dochodzenie należności to dziś w branży praktycznie standard. - Teraz windykacja ma na celu ratowanie dłużników, zarówno konsumentów, jak i przedsiębiorstw, przed niewypłacalnością i bankructwem. Proponuje rozwiązania, w tym rozłożenie długu na raty dopasowane do możliwości dłużnika, które mają pomóc mu wyjść ze spirali zadłużenia lub zapobiec popadnięciu w nią, uczy też, jak prawidłowo zarządzać własnymi finansami - twierdzi.

Radosław Koński dodaje, że pomogły też zmiany w prawie, które ucywilizowały ściąganie długów. Przed laty windykację prowadzono bardzo często według zasady "co nie jest zabronione, jest dozwolone". Bo kiedy tworzył się polski rynek windykacji, istniejące przepisy prawa nie regulowały wprost tego, w jakim zakresie może działać windykator.

- Późniejsze lata i coraz większe zapotrzebowanie na tego typu usługi spowodowało, że teraz cała działalność jest kontrolowana przez UOKiK, GIODO czy rzecznika praw konsumentów. Kontakt z dłużnikiem musi odbywać się w ramach przyjętego prawa i zgodnie z odgórnie akceptowanymi zasadami. Oznacza to, że windykator nie może dzwonić do dłużnika w środku nocy czy go zastraszać. Zadaniem negocjatora jest poinformować dłużnika o terminach płatności, wysokości zobowiązań, konsekwencjach dalszego braku płatności. Powinien też w jasny sposób określić warunki spłaty zadłużenia - tłumaczy Radosław Koński.

Dla Krzysztofa Borusowskiego branża windykacyjna jest jednym z najlepiej uregulowanych segmentów usług finansowych w Polsce. Według niego kamieniem milowym były zmiany w prawie bankowym i nowelizacja ustawy o funduszach inwestycyjnych w 2004 r., która umożliwiła powstanie m.in. funduszy sekurytyzacyjnych zajmujących się skupowaniem długów. - Kolejny przełomowy moment to uruchomienie e-sądu, który znacznie przyspieszył i ułatwił proces dochodzenia wierzytelności masowych. Obecnie firmy windykacyjne działają na transparentnym, dobrze uregulowanym i nadzorowanym rynku, największe spółki windykacyjne są ponadto notowane na GPW, co dodatkowo zwiększa przejrzystość ich funkcjonowania - zauważa prezes Bestu.

Dla Piotra Badowskiego przełomem było wejście w życie ustawy o biurach informacji gospodarczej. BIG-i - a szczególnie ryzyko wpisania dłużnika do ich rejestrów - stały się jednym z podstawowych narzędzi miękkiej windykacji wykorzystywanej przez branżę.

Szef PZW wspomina o jeszcze jednym czynniku, który wspomaga rozwój windykacji: nowych technologiach. - Dzięki telefonom komórkowym, internetowi, nowoczesnym programom komputerowym dotarcie do dłużnika jest nie tylko szybsze, ale i tańsze - dodaje Piotr Badowski.

Ile wart jest ten rynek? Szefowie największych firm windykacyjnych szacują, że rocznie wierzyciele sprzedają długi konsumenckie o wartości nawet 10 mld zł. Do tego dochodzą wierzytelności korporacyjne (czyli np. kredyty bankowe udzielone przedsiębiorcom) warte do 2 mld zł. Jest również część rynku ściągania długów - ich wartość eksperci szacują na 10-12 mld zł rocznie.

Na tym jednak nie koniec. Windykatorzy ostrzą sobie zęby na niezagospodarowane jeszcze nisze rynkowe. Na przykład banki nadal niechętnie pozbywają się złych długów zabezpieczonych hipotekami, a to potencjalnie duży kawałek tortu (złe kredyty hipoteczne to dziś ok. 11 mld zł). Druga nisza to wierzytelności małych i średnich firm. Niespłacane na czas przez ten sektor kredyty to obecnie ponad 21 mld zł.

@RY1@i02/2014/189/i02.2014.189.00000120b.803.jpg@RY2@

Rynek obrotu wierzytelnościami

@RY1@i02/2014/189/i02.2014.189.00000120b.804.jpg@RY2@

Najważniejsze wydarzenia 2005 roku

Marek Chądzyński

Patrycja Otto

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.