Okręt flagowy naszego systemu finansowego
PKO BP w lutym skończył 95 lat i jest najstarszym w kraju bankiem detalicznym
W pierwszej dekadzie III RP, zamiast dynamicznego rozwoju, bank przechodził trudne restrukturyzacje. Powszechną Kasą Oszczędności Bankiem Polskim spółką akcyjną został dopiero w 2000 r. Pomimo jednak długiej i burzliwej historii PKO BP SA do dziś utrzymał pozycję największego banku detalicznego na rynku.
Ma największą sieć oddziałów - 1,1 tys., bankomatów - prawie 3 tys., posiada blisko 20-proc. udział w rynku kredytów dla gospodarstw domowych, a w 2013 r. udzielił 30 proc. kredytów mieszkaniowych. Tu także zdeponowany jest co piąty złoty - w sumie 125,4 mld. PKO BP to także największa spółka giełdowa. Jej wartość rynkowa to blisko 26 mld zł, co daje instytucji prawie 14-proc. udział w indeksie WIG20.
Dekretem marszałka
Pocztowa Kasa Oszczędności - pod taką nazwą 8 lutego 1919 r. bank został powołany przez Józefa Piłsudskiego. Po II wojnie światowej zmieniono jego nazwę na Powszechną Kasę Oszczędności. W 1975 r. został włączony w struktury NBP, by odzyskać samodzielność w 1987 r. Po przełomie w 1992 r. kasa dostała przydomek Bank Państwowy, by już jako spółka akcyjna zmienić go na Bank Polski. Ta ewolucja nazwy odzwierciedla pogmatwane losy instytucji.
Gdy tworzyła się III RP, to, co wyróżniało PKO BP, stało się jego przekleństwem. Był instytucją oszczędnościową i kredytową dla drobnych ciułaczy, bankiem finansującym państwo - przez skup obligacji, a tym samym pośrednio wspierającym państwowe inwestycje. Pojawiły się naciski na to, aby ratował nierentowne branże przemysłu. Był tak cenny i tak newralgiczny politycznie, że państwo nie chciało go prywatyzować, a było zbyt biedne, by bank dokapitalizować. W konsekwencji PKO BP dwukrotnie przechodził restrukturyzację. W 1993 r. dostał obligacje restrukturyzacyjne na zwiększenie funduszy własnych i utworzenie rezerw na kredyty do poziomu wymaganego przez NBP. Pięć lat później poniósł stratę - 1,3 mld zł, jego współczynnik wypłacalności spadł do 6 proc. i był o 2 pkt proc. niższy od wymaganego przez nadzór. Rozpoczął się program naprawczy, w wyniku którego BKO BP dostał dokapitalizowanie - 300 mln zł w akcjach kontrolowanych przez państwo spółek giełdowych. Ponadto NBP wykupił obligacje o wartości 3,2 mld zł, na które została zamieniona część rezerw, bank otrzymał 600 mln zł pożyczki z BFG i został zwolniony z rezerwy obowiązkowej.
Pomimo trudnej sytuacji PKO BP cały czas starał się utrzymać klientów detalicznych. Jednym z argumentów była największa w kraju sieć bankomatów. Jednak strzałem w dziesiątkę stało się zatrudnienie w 1998 r. wizjonera z Łodzi, Sławomira Lachowskiego, który rozstał się z wchłoniętym przez Pekao SA bankiem BGK i wszedł do zarządu PKO BP. To on stworzył bardzo innowacyjny jak na owe czasy rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy.
Debiut na giełdzie
W listopadzie 2004 r. akcje PKO BP zadebiutowały sukcesem na GPW - z ceną 23,2 zł za sztukę, czyli o 13,17 proc. powyżej ceny sprzedaży. Minister skarbu postanowił zaangażować w zakup akcji akcjonariat obywatelski. By upublicznić 37,7 proc. akcji i zatrzymać pozostałe walory, nie wpuszczając do spółki inwestora strategicznego, musiał zmobilizować Polaków do sięgnięcia po oszczędności. Udało się. Przed domami maklerskimi ustawiały się długie kolejki. O wielkości popytu najlepiej świadczy redukcja zapisów dla inwestorów indywidualnych, która w pierwszym terminie wyniosła blisko 90 proc. Wartość oferty sprzedaży przekroczyła 7,6 mld zł i była wówczas najwyższa w historii GPW.
Zamiana w spółkę akcyjną, a następnie giełdowy debiut dodały PKO BP skrzydeł. Bank śmiało inwestował. W 2002 r. odkupił od Bankgesellschaft Berlin AG konto Inteligo, elektroniczny rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy umożliwiający klientom dokonywanie wszelkich transakcji przez internet. Podobny na rynku miał tylko BRE Bank.
Nie brakowało też problemów. W 2004 r. PKO BP nabył od Kredyt Banku (obecnie przejęty przez BZ WBK) 66,6 proc. akcji Kredyt Banku Ukraina. To była nietrafiona inwestycja, bank był źle zarządzany, przynosił straty. Jednak kalejdoskop prezesów przewijający się w tym czasie nie miał czasu zająć się tak małą spółką. Od 1999 r. do 2009 r. przez bank przewinęło się aż 10 osób, które nim zarządzały - tylko Andrzej Podsiadło, który przygotował debiut na GPW, był prezesem przez cztery lata. Pozostali przychodzili i odchodzili. Ale gdy w 2009 r. z pełną siłą uderzył w nasz rynek największy po 1989 r. kryzys finansowy, stery banku przejął Zbigniew Jagiełło, który skutecznie zarządza nim do dziś.
@RY1@i02/2014/145/i02.2014.145.00000150a.802.jpg@RY2@
WOJTEK GÓRSKI
Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP od roku 2009
Beata Tomaszkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu